Select Page

Ariana Grande – Dangerous woman

Ariana-Grande-Dangerous-Woman-Deluxe-2016

 

 

 

Okładka krzyczy do nas prostym przekazem: „Jeśli szukasz bezwstydnej młódki, która spełni twoje wszystkie fantazje (o ile orbitują one wokół kiepskiego porno rodem z Czechosłowacji), a do tego ma bardzo głęboki… wokal – to płyta właśnie dla Ciebie!”

Jest to przekaz o tyle prostacki, co krzywdzący, ponieważ kiedy umieścimy płytę w otworze (sic!) naszego odtwarzacza, doznamy małego orgazmu. O ile jesteśmy fanami popu. I Mariah Carey. I Christiny Aguilery. I trochę też Ariany Grande, ale jej to już niekoniecznie.

Arianę Grande kojarzy zapewne każdy. Skąd takie przypuszczenie? Ponieważ jej poprzedni album pokrył się w naszym kraju platyną, więc statystycznie co drugi Polak ma ten krążek w domu.             Zapewne są to Wasze dziewczyny.

Przyznam się, że ja również mam go na swojej półce i byłem tym odkryciem bardzo zaskoczony. Skąd się tam wziął? Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie dostałem go na urodziny od znajomych, zgodnie z zasadą, według ktorej dostaję prezenty, mianowicie „podaruj mi płytę wykonawcy, którego TY uwielbiasz, żebym i ja miał okazję poszerzyć swoje muzyczne horyzonty”.

Tamtą płytę mam, na pewno ją przesłuchałem, ale zabijcie mnie, nie pamiętam jej tytułu. Z „Dangerous woman” nie będę miał takiego problemu. Dlaczego? Bo jest naprawdę dobra, i mówię to ja – zatwardziały fan wszystkiego, co związane z dobrym gitarowym brzmieniem.

No to kim jest owa Ariana? To naprawdę urocze dziewczę, które na pierwszy rzut oka kojarzy się z Klubem Myszki Miki, którego „produkty” dzielą się na trzy kategorie: te, które wyszły na ludzi (vide Christina Aguilera), te które wyszły na ulicę (Miley Cyrus) i te, które wyszły i słuch po nich zaginął (Britney Spears).  A jaka jest Grande? Okładka mogłaby sugerować, że podąża za nieszczęsną Hannah Montanna, ale dla tej jest jeszcze nadzieja.

A to dlatego, że wbrew pozorom Ariana nie jest tylko pustą wydmuszką, jakich pełno w dzisiejszym show biznesie (Tylor Swift, patrzę na Ciebie), a do tego dysponuje naprawdę ciekawym i mocnym głosem. Do tego jej wokal jest na tyle elastyczny, że młoda gwiazdka mogła w jednym z amerykańskich show wykonać utwory takich sław jak Shakira, Whitney Houston czy Celine Dion i zrobiła to niemal lepiej od oryginałów.

Niestety, na „Dangerosu woman” nie dane nam jest samemu, na własne uszy, przekonać się o sile głosu Ariany, a to dlatego, że wokalistka postawiła na dość zachowawcze numery. Owszem, w kilku kawałkach możemy usłyszeć mocniejsze brzemiennie strun głosowych (zwłaszcza tych nastrojowych, balladowych), ale większość utworów oscyluje wokół lekkiego i przyjemnego popu oraz r’n’b. Fani gatunku od razu wyłapią główne inspiracje Grande. Mariah Carrey, Xtina Aguilera, Rihanna. I to mnie najbardziej irytowało na tym krążku. Co prawda „Dangerous woman” nie ma już takich infantylnych tekstów, jak na wcześniejszych płytach, ale brakuje mi oryginalności. Czegoś, przez co czułbym, że jest to właśnie taki album, jaki Ariana sobie zaplanowała. Od początku do końca. A tymczasem odnoszę wrażenie, że słucham kolejnego klona, który ma talent, ale boi się go ujawnić Światu, pokazać pazury, stanąć twarzą w twarz z krytyką, i dlatego tworzy utwory na wzór „bestów” swoich idoli.

Warto odnotować, że na ten album gwiazdka również zaprosiła kilkoro gości, z którymi wykonała część utworów. Tym razem gościnnie usłyszymy m.in. Nicky Minaj, Lil Wayne czy Macy Gray (moja fawortyka!).

Jedni twierdzą, że „jest to popowy album roku”. Inni zaś zarzucają Arianie brak oryginalności. Ja nie stanę po żadnej ze strony, ponieważ jest to album, który ma potencjał. Na pewno jest lepszy od poprzednich, czuć, że Grande powoli obiera kurs, na którym chciałaby się znaleźć, ale robi to dość nieśmiało (co kontrastuje z okładką). Dziewczyno, nie bój się. Masz potencjał, aby faktycznie stać się drugą Aguilerą. Ale tylko z własną twórczością.

A tym, których zniesmaczyła okładka „Dangerous woman” nie polecam filmu „Zoolander 2”, w którym mamy przyjemność podziwiać Arianę w tzw. full body catsuit od kudo latex;)

 

 

Dajcie tej płycie szansę.

About The Author

november, 2017

18nov(nov 18)19:00(nov 18)19:00PAWEŁ DOMAGAŁA 18.11 Białystok – Sala Koncertowa na Podleśnej

21nov(nov 21)19:00(nov 21)19:00PAWEŁ DOMAGAŁA 21.11 Gdańsk – Stary Maneż

22nov(nov 22)19:00(nov 22)19:00PAWEŁ DOMAGAŁA - 22.11 Toruń – CKK Jordanki

26nov(nov 26)19:00(nov 26)19:00PAWEŁ DOMAGAŁA - 26.11 Cieszyn – Teatr im. A. Mickiewicza

27nov(nov 27)19:00(nov 27)19:00PAWEŁ DOMAGAŁA - 27.11 Częstochowa – Filharmonia Częstochowska

X