Cugowscy – Zaklęty krąg

Cugowscy – Zaklęty krąg

cugowscy_album-front-96dpi

 

Nadeszły te dni. Dni, kiedy budzimy się – jest ciemno, wracamy z pracy/szkoły – jest ciemno. A jak ciemno to i od razu zimno i najłatwiej zapaść na śmiertelną chorobę (zwłaszcza dla nas –mężczyzn!), zwaną katarem. Aby się przed nią ustrzec, należy przyjąć jak największą dawkę mocy i energii.  I właśnie nadarzyła się do tego idealna okazja. A właściwie to dwie – po pierwsze pierwszy singiel Organka, promujący nadchodzący album wykonawcy. Już po pierwszym przesłuchu nie tylko ja zapłonąłem ogniem 😉

Jednak to tylko singiel i nie oszukujmy się – ile razy można gwałcić przycisk repeat na youtube, aż nam się znudzi? Dlatego mamy w zanadrzu prawdziwą petardę! Tylko ostrzegam, to sprawa rodzinna. A jeśli rodzina… To trzeba postępować ostrożnie, jeśli nie chce się skończyć na dnie Wisły w betonowych bucikach. Nie żartuję! Ten album i jego autorzy nie owijają w bawełnę i stawiają sprawę jasno – mamy do czynienia z mafią! Serio.

Zacznijmy od nazwy. A właściwie nazwiska.

CUGOWSCY. To brzmi groźnie, strach podchodzić bez odpowiedniego zabezpieczenia. Do tego te ciemne okulary, amerykański muscle car i groźne miny na okładkach. Czy ktoś jeszcze ma jakiekolwiek wątpliwości? Już kiedyś mieliśmy jedną MAFIĘ  w Polsce, ale oni próbowali nas tylko zaskoczyć Piaskiem po uszach. Wyszło jak wyszło, ten Piasek wyszedł na bokiem, a później prosił, żeby mu wybaczyć.

Widzę, że chyba nadal Was nie przekonałem. OK. przejdźmy więc do sedna, czyli to, co znajdziemy na krążku. Tutaj już od pierwszej linijki słyszymy wyznanie „Nikt nie jest takim, jak zdaje się być(…)”.  Resztę pozostawiam Wam do okrycia.
No okej, ale z czym tak naprawdę mamy do czynienia?

„Zaklęty krąg” to skondensowana energia w najczystszej formie. Wieloletnie doświadczenie Cugowskiego seniora połączone z najoryginalniejszym głosem Cugowskiego juniora podlane energetycznym koktajlem z mocnych  gitarowych riffów w wykonaniu drugiego z Braci.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że najmocniejszą stroną tego wydawnictwa są wokale?

Ci z Was, którzy znają dokonania zarówno Budki Suflera, jak i Braci mogą wysnuć wniosek, że zarówno Krzysztof, jak i Piotr, dysponujący potężnym głosem, brzmią bardzo podobnie i mają zbliżoną manierę śpiewu.

Nic bardziej mylnego.

Słuchając albumu bez problemu odróżnimy, kto w danym momencie wykonuje konkretną partię, lub zwrotkę. Wyjątkami się chórki, w których głosy obu panów idealnie się z sobą synchronizują.

Na płycie mamy 12 kawałków, większość z nich to wspólne kompozycje, jakże 3 utwory zostały w całości skomponowane przez każdego członka rodziny oddzielnie. Ciekawe czy będziecie potrafili odgadnąć, które to?

Różne inspiracje i odmienne doświadczenia sprawiły, że krążek ten jest tak samo zróżnicowany. Wyraźnie odczujemy rythm’n’bluesowe zacięcie Krzysztofa Cugowskiego, w takich kawałkach jak „Do niej”, „Weź moją duszę” czy „Mercedes Blues”.

Soczyste rockowe riffy to domena utworów „Godność” (mój osobisty numer dwa na tym krążku) oraz „Wszyscy Na Jednego”.

Dla równowagi znajdziemy również balladę, „Znów pora w drogę”, którą uwielbiam, przez to, że instrumentem wiodącym jest fortepian, do którego mam słabość i ogromny sentyment. Ciekawostką jest, że w tym utworze słyszymy najmłodszego syna Krzysztofa Cugowskiego, czyli Krzysztofa Juniora (i po tej krótkiej próbce czuć drzemiący w nim potencjał!).  Jakby tego było mało, na płycie usłyszymy również głosy małżonek starszych braci Cugowskich („Mam To Dla Ciebie”) – rodzina w komplecie.

Wracając do mocniejszych brzmień – Jackie D. jest najciekawszym, typowo rock’n’rollowym kawałkiem, przy którym nie sposób usiedzieć spokojnie, a także rozpoczynająca krążek Iluzja – długa (jak na ten album) kompozycja, która trwa ponad 6 minut. Niby wszystko z nią w porządku, a jednak… Mam wrażenie, że już gdzieś wcześniej słyszałem te motywy gitarowe (znajomy twierdził, że zostały one „zaczerpnięte” od Def Leppard. Jednak kilka dni po tej rozmowie, znajomy gdzieś zniknął i tyle go widziałem, więc… Ja żadnych podobieństw nie słyszę, jakby co!).

Rodzina, aby wciągnąć w swoje grono jak najwięcej nowych członków, promowała swój album tytułowym kawałkiem „ Zaklęty krąg”. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ jest to utwór bardzo radiowy, lekki, przyjemny i melodyjny, szybko wpadający w ucho. A także dający mylne wrażenie, z jakim albumem będziemy mieć do czynienia.

Do współpracy przy tym krążku zaproszono  sekcję dętą, którą słyszymy w utworach „Mercedes blues” oraz „Weź moją duszę”. Natomiast w zamykającym krążek „Spragnieni” przepiękną solówkę na skrzypcach wysmażył sam mistrz Michał Urbaniak! Jak widać, macki mafii sięgają dalej niż nam się wydaje!

Dość tych dygresji. Rodzina Cugowskich uraczyła nas bardzo solidnym albumem, pełnym ciekawych i zaskakujących kompozycji. Wyraźnie swoją dominację zaznaczył na niej senior rodu (jak to w Rodzinie!), ale również fani Braci nie będą tym albumem rozczarowani.

Tylko ostrzegam. Nie dajcie się zwieść! Kto raz da się wciągnąć w szpony Cugowskich…

<pukanie do drzwi>

<łomot>

 

„Zaklęty krąg” to najlepszy album rockowy w 2016. Jeśli ktoś uważa inaczej… Was też znajdziemy i przekonamy!

 

<pisk opon i chrzęst żwiru na podjeździe>

 

Oświadczamy, że osobnik podpisujący się pseudonimem „Stark”, nie jest na znany i nie mamy z nim żadnych powiązań.

Redakcja.

 

 

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Łukasz Ignatow – to już dziesięciokrotnie 18-letni pisarz pochodzący z Radkowa. Na co dzień spokojny recepcjonista, o nienagannych manierach i starannie dobranym garniturze. Wieczorami zaś… Nieudolny naśladowca Matta Bellamy’ego i Dominika „Witosa” Witczaka, trener Arsenalu Londyn i koneser dobrej whiskey. Fan krwawych slasherów i action – rpg, okazjonalnie gankujący na topie. Miłośnik literatury (czyta odkąd w dzieciństwie spadła mu na głowę książka – postanowił za wszelką cenę dowiedzieć się, kto go bije i dlaczego), filmów Christophera Nolana oraz podróży palcem po mapie. Z wykształcenia specjalista do spraw marketingu w hotelarstwie i gastronomii, zgodnie z tytułem nie stroni o dobrego jedzenia, hotelarstwem zajmuje się na co dzień. Zasypia przy ciężkim rocku i heavy – metalu, płacze przy Królu Lwie. W młodości kochał się w Czarodziejce z Księżyca i chciał trenować razem z Son Goku i Vegetą. Motto życiowe: „nie ważne co umiesz, ważne jak potrafisz to wykorzystać” (Pewnie dlatego dostaje wszystkie najtrudniejsze zadania w pracy, bo znajdzie najprostszy sposób, żeby rozwiązać problem – kreatywny, ale leniwy).

Ostatnio dodane:

  • David Coverdale

    Nie da się słuchać tej płyty. Nie da się. O ile jeszcze numer otwierający jakoś daje radę, tak reszta woła o pomstę do nieba. Zwłaszcza te numery z dęciakami. KOSZMAR !!
    Pan Krzysztof niestety powinien już dać sobie spokój ze śpiewaniem, bo swoim wokalem psuje na tym albumie cały klimat. Czekałem na porządny rockowy album ale szczerze się zawiodłem.