04 Grudzień, 2016

  • Instagram
Ewa Farna  – Inna
Foto: mat.rpasowe

Ewa Farna – Inna

ewa-farna-okladka-plyty-inna-piosenka-tu

 

 

Z Ewką mam problem od lat. Podoba mi się jako kobieta, ma kawał potężnego głosu, jest osobą pełną energii i jest drugą, obok Kamila Bednarka, wokalistką młodego pokolenia, która autentycznie zaraża optymizmem i miłością do muzyki. Zwariowana młoda osoba, która na koncertach jest wulkanem energii, do tego posiadająca nieprzeciętny talent. Tylko w jej dotychczasowej twórczości brakowało mi większego pazura. Coverując rockowe kawałki na potrzeby popularnego programu rozrywkowego, emitowanego kilka lat temu w telewizji, udowodniła, że potrafi być naprawdę drapieżną kocicą. Ale w swoich autorskich kompozycjach sprawiała wrażenie na siłę stonowanej, zupełnie jakby ktoś czuwał, aby za bardzo nie dała czadu.

I nagle trzymam w rękach nowy krążek Ewy, który jest czymś, czego raczej nikt się nie spodobał. Utalentowana wokalistka porwała się na coś, co kusiło już wielu innych i dla niejednego był to pierwszy gwóźdź do artystycznej kariery.

„Inna” to dwupłytowe wydawnictwo. Na pierwszym (tym ważniejszym) krążku otrzymujemy kilka wcześniejszych utworów Ewy, ale w zupełnie nowych aranżacjach. „Inna” to była melancholijna, do słuchania wieczorem przy świecach, z lampką wina w dłoni i bliską osobą u boku. Zaskakujące jest to, jak naturalnie Farna odnajduje się w takich klimatach. Drapieżna kocica pokazuje swoją łagodną naturę. I tym mnie kupiła! Szczerze mówiąc, kiedy usłyszałem o tym projekcie nie potrafiłem  sobie wyobrazić takich energetycznych kawałków jak „Cicho” czy „Ewakuacja” w wersjach akustycznych. Byłem w stanie postawić swoją kolekcję whisky, że będzie to niewypał, przysłowiowy strzał w stopę. Teraz cieszę się, że tego nie zrobiłem!

Na „Innej” odnajdziemy wiele różnych aranżacji. Nie są to jedynie stonowane wersje znanych wcześniej hitów. Artystka kusi nas zmysłowym głosem w „ Nie przegap”, „Znak” tym razem zabierze nas do jazzowej knajpki, mamy „Lalalaj”, który stał się klasyczną piękną balladą.

Wielu uważało, że tym albumem Ewa próbuje udowodnić, że jest osobą dojrzałą, że został nagrany po to, aby pokazać, że dorosła i nie jest już zbuntowaną nastolatką. Mylili się. Artystka wyszła z tej konfrontacji na tarczy. Pokazuje, że jest bardzo utalentowana, a potężny głos, którym dysponuje nadaje się nie tylko do rockowego wrzasku, ale również to zmysłowego szeptu i nastrojowych kompozycji.

Jak wspomniałem na początku mam z nią problem. Podziwiam ją za talent, urodę i to, że od lat jest sobą. Kariera nie zawróciła jej w głowie i wciąż podnosi sobie poprzeczkę coraz wyżej. Ostatni album pokazuje, że stać na naprawdę dużo i ta młoda polsko-czeska wokalistka zaskoczy nas jeszcze nie raz.

Na koniec wspomnę tylko, że na drugim krążku wchodzącym w skład tego wydawnictwa zawarte są cztery nowe utwory, w tym singlowy „Tu”, zapowiadające kolejny album. Utrzymane są w stylu „klasycznej” Ewy i są ukłonem dla tych z fanów, którym nie odpowiada bardziej melancholijna aranżacja.

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Łukasz Ignatow – to już dziesięciokrotnie 18-letni pisarz pochodzący z Radkowa. Na co dzień spokojny recepcjonista, o nienagannych manierach i starannie dobranym garniturze. Wieczorami zaś… Nieudolny naśladowca Matta Bellamy’ego i Dominika „Witosa” Witczaka, trener Arsenalu Londyn i koneser dobrej whiskey. Fan krwawych slasherów i action – rpg, okazjonalnie gankujący na topie. Miłośnik literatury (czyta odkąd w dzieciństwie spadła mu na głowę książka – postanowił za wszelką cenę dowiedzieć się, kto go bije i dlaczego), filmów Christophera Nolana oraz podróży palcem po mapie. Z wykształcenia specjalista do spraw marketingu w hotelarstwie i gastronomii, zgodnie z tytułem nie stroni o dobrego jedzenia, hotelarstwem zajmuje się na co dzień. Zasypia przy ciężkim rocku i heavy – metalu, płacze przy Królu Lwie. W młodości kochał się w Czarodziejce z Księżyca i chciał trenować razem z Son Goku i Vegetą. Motto życiowe: „nie ważne co umiesz, ważne jak potrafisz to wykorzystać” (Pewnie dlatego dostaje wszystkie najtrudniejsze zadania w pracy, bo znajdzie najprostszy sposób, żeby rozwiązać problem – kreatywny, ale leniwy).

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.