04 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: Angels & Ghosts – Dave Gahan & Soulsavers

Recenzja: Angels & Ghosts – Dave Gahan & Soulsavers

Angels & Ghosts to drugi album Soulsavers nagrany we współpracy z wokalistą Depeche Mode (DM) Davem Gahanem.

Po pierwszych dźwiękach otwierającego płytę „Shine” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to kolejny album Depeche Mode. Z kolejnymi utworami zaczęłam zmieniać zdanie. Po czym usłyszałam „Don’t Cry” i znów wróciło „depeszowskie” wrażenie. Całościowo płyta jest inna niż albumy DM, jednak nie można nie zauważyć ich wpływu. Wspomniane „Don’t Cry” i „Shine” to dwa najmocniejsze kawałki na płycie i słychać w nich motywy z ostatnich albumów DM sprytnie zaaranżowane i wplecione w kompozycje.

Po wielokrotnym przesłuchaniu płyty zauważyłam, że utwory można podzielić na dwie grupy symbolizujące niejako dwoistą naturę człowieka. „Anioły” to utwory o zdecydowanie pozytywnym przesłaniu, w których znajdziemy delikatność, romantyzm, miłość, radość, wdzięczność i nadzieję. „Duchy” natomiast ukazują bardziej mroczną stronę. Dominuje w nich pokusa, pożądanie, strach, cierpienie, żal.

Na początek mamy pozytywny, rozświetlający ciemność „Shine”, po czym słyszymy „You Owe Me” opowiadający o miłości typowo fizycznej. Dalej mamy „Tempted” kuszący już samym tytułem. „All Of This And Nothing” to przyznanie się do błędu i prośba o drugą szansę „jestem wszystkim i niczym, jestem brudem pod twoimi stopami, jestem słońcem, które wstaje kiedy śpisz, jestem wszystkim czego potrzebujesz”. Kolejny utwór to wyznanie miłosne w najczystszej postaci – „potrzebujesz tylko jednego … miłości”. Uwielbiam tego typu kawałki. Bez przepychu, z delikatnym akompaniamentem cudownie oddającym klimat utworu. Po romantycznym „One Thing” zostajemy „pobudzeni” pocieszającym „Don’t Cry”, po czym ponownie zwalniamy tempo w „Lately” przepełnionym żalem, pustką i tęsknotą po stracie bliskiej osoby. Pozostając w klimacie żalu i poczucia beznadziejności przechodzimy do „The Last Time”, który przypomina list pożegnalny.

Ostatni utwór na płycie łączy w sobie oba elementy i stanowi niejako rozliczenie się z przeszłością. „My Sun” podsumowuje cały album i odkrywa jego przesłanie, że pomimo bólu, cierpienia i wielu błędów popełnionych w życiu „słońce będzie zawsze świecić”.

Płytka bardzo mi się podoba, choć mam nieco mieszane uczucia. Poprzedni owoc współpracy Soulsavers i Gahana The Light The Dead See, w moim odczuciu, jest dużo ciekawszy pod względem muzycznym. Tekstowo zaś lepszy jest Angels & Ghosts. Poprzedni album był bardziej liryczny, łączył charyzmatyczny styl Gahana i gospelową delikatność Soulsavers. Angels & Ghosts jest bardziej dynamiczny i Gahan zdecydowanie dominuje. Jest jednak jedno podobieństwo między tymi dwoma albumami. Zawierają bowiem podobne przesłanie – pomimo trudności i przeciwności losu trzeba mieć nadzieję i walczyć o szczęście, zawsze jest światło, które świeci w ciemności.

Płytkę gorąco polecam. Na pewno będę do niej wracać wielokrotnie i to z przyjemnością.

Posłuchaj:

Anna Słodkiewicz

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Ekonomistka z artystyczną duszą. Miłośniczka koncertów na żywo. Otwarta na wszelkie gatunki muzyczne i nowe brzmienia, jednak najbliższa sercu jest szeroko pojęta muzyka alternatywna i progresywna. Ponadto w duszy gra jej synth-pop oraz muzyczne lata 80-te i 90-te. Zakochana po uszy w Depeche Mode. Od muzyki oczekuje jednego - oddziaływania na emocje. W wolnych chwilach lubi haftować, a jak tylko ma możliwość wybiera się na spacery z aparatem i słuchawkami na uszach.

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.