10 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: Birdy Beautiful Lies
Foto: mat. prasowe

Recenzja: Birdy Beautiful Lies

Recenzja: Birdy Beautiful Lies

Birdy - Beautiful Lies

Birdy, czyli Jasmine van den Bogaerde to dziewczyna o niesamowitym głosie, która kilka lat temu w wieku zaledwie 13 lat skradła nasze serca, wykonaniem coverów „Skinny Love” oraz „People Help The People”.

Beautiful Lies wydany po trzyletniej przerwie to trzeci album studyjny Jasmine i jednocześnie jej drugi album autorski.

Album traktuje o radościach i smutkach dojrzewania, pierwszych miłościach, rozstaniach, przyjaźni oraz poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Od pierwszego utworu słychać, że Birdy nie jest już małą dziewczynką. Jak mówi sama artystka: „W ten sposób pokazuję, że dorastam. (…) Wiele nauczyłam się w minionych kilku latach, sporo doświadczyłam – dobrego i złego. Stąd czerpałam inspiracje. Tym razem byłam pewniejsza siebie, wiedziałam, w którą stronę się kierować, zarówno jeśli chodzi o komponowanie, produkcję i oprawę graficzną. Wiele piosenek traktuje o znajdowaniu światła w mroku, o pokonywaniu chwil, w których czujemy się kompletnie zagubieni.”

Birdy jest coraz bardziej świadoma możliwości swojego głosu, a jednocześnie skromna. Jest to artystka, która nie szuka rozgłosu na siłę tylko, robi to co sprawia jej przyjemność. Kompozycje tej zaledwie 19-letniej wokalistki są poruszające i przepełnione szczerością. Wierzymy w to, co chce nam przekazać i utożsamiamy się utworami.

Oprawa muzyczna albumu jest dość minimalistyczna. Nie usłyszymy tu niepotrzebnych ozdobników ani przepychu. Przejmujący a jednocześnie delikatny wokal Jasmine, w większości utworów płynie głównie na tle dźwięków fortepianu i skrzypiec, co dodaje uroku całej płycie.

Birdy przyzwyczaiła nas głównie do utworów balladowych i tak jest również na „Beautiful Lies”. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to ta sama dziewczyna, co na poprzedniej płycie. W większości utworów na krążku takich jak „Growing Pains” czy „Wild Horses” usłyszymy jej nowe oblicze, ale nie zabrakło również utworów takich jak „Lost It All” czy „Unbroken”, które ukazują dobrze nam już znaną Birdy.

Ze wszystkich utworów na płycie najbardziej utkwiły mi w pamięci „Silhouette”, „Words”, „Save Yourself” oraz „Lifted”.

Cała płyta jest magiczna i gorąco ją polecam.

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Ekonomistka z artystyczną duszą. Miłośniczka koncertów na żywo. Otwarta na wszelkie gatunki muzyczne i nowe brzmienia, jednak najbliższa sercu jest szeroko pojęta muzyka alternatywna i progresywna. Ponadto w duszy gra jej synth-pop oraz muzyczne lata 80-te i 90-te. Zakochana po uszy w Depeche Mode. Od muzyki oczekuje jednego - oddziaływania na emocje. W wolnych chwilach lubi haftować, a jak tylko ma możliwość wybiera się na spacery z aparatem i słuchawkami na uszach.

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.