Recenzja: Chata [Film]

Recenzja: Chata [Film]

Nie ukrywam, że miałem co do tego filmu wysokie oczekiwania. Czekałem na niego bardzo długo i szczerze nie mogłem doczekać się premiery. Co dostałem? Dobry plakat i świetnie zmontowany zwiastun. Nic poza tym. Wysoko budżetowe kino, które ma złapać za serce, niestety słabo zagrane.

Przykładowa i szczęśliwa rodzina: mąż, żona i trójka dzieci. Własnie od takiego obrazu rozpoczyna się film „Chata”. Całą historię można opowiedzieć sobie samemu. Jak szczęśliwa rodzina, to przecież musi pojechać na genialne rodzinne wakacje (w tym wypadku na biwak). . Poznają nowych znajomych. Spędzają miło czas. Widzimy najróżniejsze perypetie. Chwila nieuwagi głównego bohatera skutkuje ogromną tragedią. Najmłodsza córka znika, a policja po jakimś czasie znajduje w starej chacie dowody na to, że dziewczynka nie żyje. Ta sytuacja odmienia całkowicie los głównego bohatera.

W filmie zostaje przedstawiona bardzo mocno więź najmłodszej córki oraz ojca. Od początku czujemy, że coś się stanie. Wiemy, że to coś spowoduje złamanie serca tacie. Jest to moment zwrotny w akcji, po którym stopniowo następuje przemiana głównego bohatera, bo nie jest w stanie sam funkcjonować. Rodzina, która kiedyś była pełna entuzjazmu, zmaga się teraz z każdym możliwym rodzinnym problemem. Każdy od każdego się oddala. Szansą na wybaczenie samemu sobie, oraz winowajcy odpowiedzialnemu za całą tragedie, staje się list. List od boga, który zaprasza go do swojej „chaty”

I właśnie wtedy w mojej głowie zadałem sobie pytanie: dlaczego? Czy naprawdę potrzebny jest nam taki film? Film, który każdej wierzącej osobie  rozłamie serce na pół i co najgorsze każe się płacić za oglądanie tego? Niestety to jeszcze nie koniec. To, co dostajemy w dalszej części, staje się chyba największą groteską jaką widziałem w swoim życiu.

Jak możemy się domyślić, główny bohater idzie do Boga. Baa. Spędza z nim weekend, podczas którego zostaje oskarżony o rzeczy bardzo absurdalne. Nie potrafię zrozumieć jak ojciec, po stracie dziecka, może zostać oskarżony o brak przebaczenia dla mordercy? Film dla mnie pod każdym względem jest nijaki . Jedynym mocnym punktem filmu jest Octavia Spencer. Laureatka oscara. Zagrała bardzo łagodnie bez jakiegokolwiek wymuszenia.

Montaż filmu jest bardzo dobry i dość niespotykany. O dziwo, dość częste retrospekcje nie denerwowały mnie. Dźwięk w filmie jest na najwyższym poziomie i naprawdę przyjemnie się go słucha. Ale ze złego scenariusza, nie nakręcimy dobrego filmu. Niestety. Zdjęcia filmu, dla mnie są nijakie. Ani nie drażnią ani nie zachwycają. Film jest za długi (ponad dwie godziny) zbyt rozwleczono drogę przemiany głównego bohatera, a niektóre sceny są tak kolorowe, i pstrokate, że nie można ich określić innym słowem niż kiczowate. To absolutnie nie jest głupi film, ponieważ padają w nim pytania na temat kwestii, nad którymi każdy z nas nieraz pewnie się zastanawiał. Ja niestety odebrałem go, jako ckliwą bajeczkę o drodze do pokochania boga.

Każdy może odebrać ten film inaczej. Jedni mogą mieć takie zdanie jak ja, inni się w nim zakochają. To już kwestia indywidualna.  Przypomnę tylko. Nie oceniamy wiary tylko film, który dla mnie niestety jest jak do tej pory najgorszym filmem 2017 roku. Nie polecam go. Ale również go nie odradzam. Niech każdy wyrobi sobie zdanie sam.

Ocena 1/6

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Miłośnik teatru oraz kina. W wolnych chwilach prowadzi grupę teatralną. Zajmuje się również pisaniem scenariuszy. Z wielkim dystansem do samego siebie idzie przez świat. Jego motto "Każde problemy da się rozwiązać. A jak nie, to one po prostu nie są nasze"

Ostatnio dodane: