05 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: Depeche Mode – Sounds Of The Universe

Recenzja: Depeche Mode – Sounds Of The Universe

Depeche Mode – Sounds Of The Universe

Depeche Mode to zespół dzięki, któremu zaczęłam swoją prawdziwą przygodę z muzyką. Z tego powodu postanowiłam przybliżyć Wam jak to wszystko się u mnie zaczęło i poprzez recenzje dyskografii opisać kolejne etapy mojej fascynacji DM (przyp. red. Depeche Mode). Zaznaczam jednak, że nie będą to recenzje merytoryczne tylko moje luźne i subiektywne przemyślenia.

Od dzieciństwa muzyka jest częścią mojego świata i słucham jej praktycznie od zawsze, jednak nigdy nie zgłębiałam zbytnio tematu. Od początku nie ograniczałam się do jednego gatunku i słuchałam bardzo różnorodnej muzyki, jednak głównie tego co leciało w radiu i TV i muszę przyznać, że wtedy było to bardziej zróżnicowane niż teraz. Przeszłam etap fascynacji boysbandami, girlsbandami i disco polo. Nie ukrywam, że wciąż lubię wracać do tej muzyki i powspominać. Ogólnie w moim świecie najczęściej królowała szeroko rozumiana muzyka popularna, która w danym momencie była na topie. Obecnie staram się „unikać” słuchania muzyki w radio i TV (na ile jest to możliwe) na rzecz podążania własną muzyczną ścieżką głównie w sieci (ponieważ moja płytoteka jest dość „młoda”, skromna i ukierunkowana na DM), ale o tym szerzej przy okazji kolejnych recenzji.

Muzyka DM rozwijała się na przestrzeni lat i obejmuje wiele różnych gatunków. DM byli i nadal są inspiracją dla wielu zespołów takich jak Camouflage czy De/Vision i to pewnie dlatego rozszerzyłam swoje zainteresowania muzyczne. Tak naprawdę to od momentu poznania DM zaczęłam inaczej patrzeć na muzykę i szukać tego, co oddziałuje na mnie w jakiś sposób i wywołuje we mnie emocje. Wcześniej słuchałam muzyki tylko dla samego słuchania, ale przy DM zaczęłam również interesować się tym czego tak naprawdę słucham, szukałam informacji o gatunkach, zespołach, trendach. Nadal mam zaległości, ale przez te kilka lat poznałam muzykę od strony, której wcześniej nie zauważałam właśnie za sprawą DM.

Teraz przejdę do sedna tych wywodów czyli do momentu „zarażenia”.

21_ sounds of the universe _main

Moja przygoda z DM zaczęła się na duńskiej emigracji za sprawą mojego współlokatora depeszowca i albumu Sounds Of The Universe. Dlatego to od niego zacznę moje recenzje.

Album pojawił się 20 kwietnia 2009 i dwa tygodnie temu obchodził swoje 7 urodziny, tak więc moja podróż przez muzyczny świat DM trwa już (a raczej dopiero) 7 lat.

Po ukazaniu się Sounds Of  The Universe i po namowie kolegi postanowiłam przesłuchać albumu jednak bez większego entuzjazmu. Już wcześniej rozmawialiśmy na temat jego fascynacji DM, ale nie budziło to we mnie większego zainteresowania. Wiedziałam, że taki zespół istnieje, słyszałam kilka może kilkanaście utworów ale to wszystko.

Wierzcie lub nie, ale po pierwszym przesłuchaniu Sounds Of The Universe byłam w stanie wydobyć z siebie tylko jedno słowo: WOW. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Nie potrafię tego określić słowami, ale to było jak przebudzenie z długiego snu. Zupełnie nie spodziewałam się po sobie takiej reakcji. Płytka tak mi się spodobała, że słuchałam jej wciąż i wciąż od nowa. Na tym nie poprzestałam i bez wahania postanowiłam kupić bilety na koncert z  trasy Tour Of The Universe, który odbył się w Łodzi 10.02.2010. Wrażenia były oczywiście niesamowite, ale o szczegółach opowiem następnym razem a teraz parę słów o treści albumu.

Tytuł płyty Sounds Of The Universe („dźwięki wszechświata”) sugeruje nam podróż po bezgranicznej krainie dźwięków. Jednak po tytule pierwszego utworu możemy zauważyć, że treść albumu raczej temu przeczy. Teksty mówią o ograniczeniach, które napotykamy w życiu takich jak brak własnego zdania i uleganie innym, pożądanie, przywiązanie, tęsknota a nawet miłość. Dlatego według mnie przesłaniem tego albumu jest to, że życie nas zniewala w różny sposób a tylko „dźwięki wszechświata”, będące symbolem naszych pasji, nie mają żadnych ograniczeń i pozwalają nam czuć się wolnymi.

Otwierający album „In Chains” mówi o zniewoleniu poprzez pożądanie. Ja jednak interpretuję go symbolicznie jako tkwienie „na łańcuchu” i uleganie wpływom drugiej osoby. „Hole To Feed” symbolizuje podejmowanie ryzyka w poszukiwaniu małych przyjemności, które zapełniają „luki” na naszej drodze do wolności i szczęścia. „Wrong” to zdanie sobie sprawy, że życie jest pasmem pomyłek i błędów popełnionych na drodze do odnalezienia siebie. W końcu przychodzi czas na zmiany, ale czy nie jest za późno? Ten utwór właściwie odzwierciedla moje „spotkanie” z DM, bo dzięki Nim odkryłam, że w moim wcześniejszym muzycznym świecie wszystko było trochę „nie tak”. Kolejny utwór „Fragile Tension” mówi o tym, że każdy ma w życiu coś magicznego, czego nie potrafimy wytłumaczyć, co „trzyma nas na tym świecie” i daje nam radość. „Little Soul” opowiada, że każdy człowiek, którego spotkamy na swojej drodze ma na nas jakiś wpływ i zostawi po sobie ślad. „In Symphaty” to bycie więźniem własnego wyglądu, na podstawie którego jesteśmy oceniani. „Peace” to symblol dążenia do wolności. „Come Back” ukazuje tęsknotę za drugą osobą i błaganie jej o powrót w obawie przed samotnością. „Spacewalker” utwór instrumentalny, który przenosi nas w kosmos i jest marzeniem o nieograniczonej wolności. „Perfect” opisuje wyobrażenie o równoległym świecie, w którym bylibyśmy wolni od kłótni i kłamstw. „Miles Away” daje nadzieję, że miłość jest drogą do wolności. „Jezebel” to zniewolenie opiniami innych. Na koniec wersji podstawowej dostajemy utwór „Corrupt”, ponownie mówiący o pożądaniu, które odbiera nam trzeźwość umysłu i nas zniewala.

Wersja DeLuxe zawiera 5 dodatkowych utworów, które kontynuują przesłanie wersji podstawowej. Utwory „Light” oraz „The Sun and the moon and the stars” traktują o oddaniu się drugiej osobie i „niewoli” uczuć. „Ghost” to zniewolenie umysłu wspomnieniami z przeszłości. „Esque” instrumentalne oczyszczenie myśli. Ostatni utwór „Oh Well” odbiera złudzenia na to, że życie kiedykolwiek przyniesie nam zupełną wolność.

Podsumowując w naszym życiu zawsze będzie coś co ma wpływ na nasze decyzje, postępowanie i w pewien sposób nas ogranicza. Dlatego jedyny wybór jaki nam pozostał to decyzja, którym ograniczeniom ulegniemy i co daje nam szczęście. Musimy mieć również jakąś pasję dzięki, której będziemy wolni choć na chwilę.

Na tym zakończę dzisiejsze przemyślenia. Oczekujcie kolejnych recenzji z tej serii wkrótce.

Anna Słodkiewicz

Oficjalna strona Depeche Mode

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Fotograf i meloman, fanatyk nietuzinkowych brzmień, poszukiwacz oryginalnych rozwiązań, zawsze chadzający własnymi ścieżkami. Z bardziej poważnych tematów - stypendysta Prezydenta Miasta Wałbrzycha w dziedzinie artystycznej w roku 2015, z zamiłowania dziennikarz muzyczny i zaciekły krytyk, a w dodatku zodiakalny wodnik :)

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.