10 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja filmu  „Carol”  czyli „Pani Bovary w epoce swingu”
Foto: mat.prasowe

Recenzja filmu „Carol” czyli „Pani Bovary w epoce swingu”

Justyna Nawrocka

Najnowszy film reklamowany jest jako najpiękniejszy film o miłości. Jest w tym trochę przesady, gdyż gdybyśmy mieli postawić go obok „Co się wydarzyło w Madison County” lub „ Vanilla sky” czy nawet ckliwej „Love story” to nie ma on tej samej siły rażenia, nie zapada tak bardzo w naszą wrażliwość.
Jego dużym plusem są na pewno wysmakowane, ciemne kadry Ameryki lat 50 – tych, oldskulowe samochody, elegancka moda, miasta, którym towarzyszy świetna jazzowa muzyka. Nadają one filmowi klimatu vintage, estetycznego świata pięknych kobiet w kapeluszach i mężczyzn w garniturach . Świat ten niestety przeminął. Może z resztą na szczęście, gdyż niósł ze sobą pewne zagrożenia wolności, liczyły się konwenanse społeczne i wąskie obyczajowe normy.
Główna bohaterka Carol ( w tej roli hipnotyczna i pozująca na elegancką, chłodną damę Cate Blanchett) jest nieszczęśliwą żoną, prawie zdecydowaną na rozwód, ze względu na zaborczego, zazdrosnego męża, w cieniu którego spędziła wiele lat życia. Taka amerykańska pani Bovary z epoki swingu. Jest piękną, seksowną, nieco ekscentryczną kobietą, która emanuje niespełnieniem. Kocha swoją małą córeczkę, dla której żyje. Zadrą na jej małżeństwie okazał się jej romans z przyjaciółką, w którym pragnęła odszukać ciepła, bliskości i zrozumienia nieobecnego w jej związku. Carol podczas zakupów w galerii handlowej poznaje młodą, subtelną sprzedawczynię…( subtelna i dziewczęca Rooney Mara) Coś między nimi iskrzy i zaczyna się dramat. Szalony romans nie wybucha od razu, rodzi się raczej powoli w półcieniach i niedopowiedzeniach. To Carol prowokuje, uwodzi swym magnetycznym spojrzeniem, rozbudza w wydawałoby się niewinnej dziewczynie, namiętność, z której tamta nie zdawała sobie sprawy. Jak prawdziwi kochankowie czy prawdziwe kochanki wyruszają w podróż a’la miesiąc miodowy. Zdesperowany mąż zrobi wszystko, żeby im przeszkodzić miłosną idyllę. Miłość przeradza się w akt zemsty. Film obrazuje skostniałą obyczajowość Ameryki lat 50 – tych, hegemonię mężczyzn, mających w prawie oparcie dla prześladowania i poniżania kobiety. Nawet to , że jest matką nie jest wcale ważne, choć Carol walczy jak lwica o swoje prawa. W tym filmie to raczej Cate Blanchet gra pierwsze skrzypce, jej partnerka wydaje się jakaś bezwolna i bierna, zresztą zdaje sobie z tego sprawę. Wadą filmu są trochę skarykaturyzowane sylwetki mężczyzn, mściwych samców, tępych i zapatrzonych w swoje zranione ego. Carol wygrywa swoje życie, choć pozornie poddaje się. Jej rola staje się symbolem siły kobiecej uległości, wybraniu swej prawdziwej natury. Jej bunt opiera się na emocjach, których językiem przemawia do jej wrogów. Może powinniśmy wyjść z kina z przesłaniem dowiedzenia się głębokiej prawdy o sobie i życia zgodnego z nią, gdyż inne nie ma sensu i jest wegetacją. Mimo, że akcja działa się 60 lat temu, to film jest uniwersalny . Zawsze są jakieś powody do tego, by wygrać szczęśliwe życie .

„Carol”
reżyseria Todd Haynes
w rolach głównych : Cate Blanchett, Rooney Mara

carol_cb_a4poster

Autor:

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.