Hidden by Ivy to niesamowicie interesujący projekt studyjny. Rafał Tomaszczuk (wokalista Agonised By Love) i Andrzej „Andy” Turaj (były członek God’s Own Medicine) aranżują swoje utwory zdalnie. Ich twórczość to korespondencja pomiędzy dwoma odległymi miastami – Białymstokiem i Rzeszowem. Panowie wypracowali dość unikalny system, który pozwala im realizować swoje wizje nawet pomimo setek dzielących ich kilometrów. Duet dogaduje się wyśmienicie, a ich muzyczne porozumienie przynosi moim zdaniem świetne efekty.

Po około półtorej roku od wydania debiutanckiego krążka „Acedia” powstało nowe dzieło Hidden by Ivy – „Beyond”. Płyta mocno wyróżnia się z wszechobecnej kakofonii dźwięków, jaką serwują nam w szczególności młodzi, debiutujący artyści. Utwór otwierający tracklistę wprowadza nas w specyficzny klimat, to bardzo obiecujące wejście. Delikatne dźwięki fortepianu, charakterystyczny, przenikający wokal Rafała i uzupełniający głos Bašni Lipińskiej przenoszą w zupełnie inny wymiar, dla mnie nie jest to „Different word”, ale „different WORLD”. Zachęcona od pierwszych dźwięków brnęłam dalej w tę oniryczną opowieść o tęsknocie, miłości, osamotnieniu i zagubieniu. Napotkałam utwory melancholijne, pełne napięcia i niepokoju, tajemnicze, nieco mroczne i bardzo sentymentalne. Refleksyjne teksty okraszone subtelnymi, kołyszącymi dźwiękami i przejmującym, emocjonalnym wokalem sprawiały, że często zamykałam oczy i płynęłam gdzieś poza granice własnej świadomości, zwłaszcza przy „Sunset song”, „Memory line” i „Is it you”.

Styl muzyczny reprezentowany przez Hidden by Ivy jest praktycznie niemożliwy do zaszufladkowania. To połączenie kilku gatunków, m.in. ambientu, post rocka, czy new wave. Niektórzy kategoryzują ich twórczość jako gotyk, być może ze względu na tematykę egzystencjalną, ale moim zdaniem już bliżej im do dream popu. Należy pamiętać, że każdego słuchacza cechuje inna wrażliwość emocjonalna, odbiór zatem będzie różny dla poszczególnych jednostek. Kilkukrotnie spotkałam się z określeniem „ghost rock”, które jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Klasyfikuje krążek jako coś odrealnionego, będącego tytułowym „beyond”, czyli czymś „poza” niezdefiniowanym wymiarem. Czym ten wymiar jest, każdy może doprecyzować samodzielnie, bowiem artyści nie narzucają nam swojej interpretacji, pozostawiają furtkę otwartą. Dla mnie tym wymiarem jest ludzka świadomość i to właśnie poza nią wykraczam słuchając tego krążka.

Cała płyta jest niesamowicie nastrojowa, nostalgiczna i uduchowiona. Jest na niej coś, co mnie intryguje i zachwyca. Choć utwory są bardzo zbliżone do siebie i rozpoznawanie ich po tytułach przychodzi z trudem, warto się na dłużej zatrzymać przy każdym z nich. Te baśniowe, przestrzenne aranże i powtarzające się w poszczególnych utworach frazy składają się w jedną, spójną całość, która wciąga od pierwszych dźwięków aż po ostatnie. Krążek zabiera nas w podróż do własnego wnętrza, penetruje zakamarki duszy, gra na emocjach. Przywołuje na myśl głęboko uśpione wspomnienia, wprawia w zadumę, skłania do refleksji. Im dłużej słucham tej płyty, tym intensywniej przeżywam jej zawartość. Polecam i Wam dokonać takiej introspekcji na sobie, po prostu spróbować przekroczyć granice własnej świadomości.

5 Stars (5 / 6)

Pierwszy singiel:

Drugi singiel:

PODZIEL SIĘ
Miłośniczka długich, leśnych wypraw. Niestraszne jej upalne dni, deszczowe poranki, czy mroźne wieczory. Kocha wyruszać przed świtem i obserwować piękno natury budzącej się do życia. Fotografuje przyrodę, stara się zatrzymać ulotne chwile w obiektywie.