08 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: KA1 – EP-KA1
Foto: www.facebook.com/ka1band/

Recenzja: KA1 – EP-KA1

Rzadko pojawiają się u nas w dziale recenzowanych płyt albumy bluesowe. Dzisiaj w końcu możemy zrecenzować wspaniałe dzieło właśnie z głównym elementem tego gatunku muzycznego.

Na Ep’ce, bo o niej dzisiaj mowa, spotkamy się z pomieszaniem gatunków muzycznych. Nie znajdziemy tutaj bowiem tylko bluesowych dźwięków, ale również jazz i rock, które pasują do siebie wyjątkowo dobrze.

Pierwszy kawałek jest typowo bluesowy. „Arkadia” to delikatny wstęp do płyty,  nastraja i ukazuje kunszt muzyczny każdego z członków zespołu.

„Ludzie prawdziwi” rozkręca płytę- bardziej rockowe brzmienie, z dość mocnym przekazem tekstowym, jednym z ciekawszych w porównaniu nawet do twórczości już bardzo doświadczonych muzyków. Muzycznie przekona Was od razu, jest wyrazisto, a jednocześnie przyjemnie, z genialnym brzmieniem gitar i dęciakami w tle.

Gdy kontrabas otwiera utwór i za chwilę wchodzą instrumenty dęte wraz z dobrym wokalem, który nie męczy, a wręcz przyciąga słuchacza, aby skupić się przede wszystkim na tekście, to dobrze świadczy o muzykach- bawią się muzyką, a nie „włączają tryb zarobkowy”.

„Pogadamy” o kolejnym utworze, który można odnieść wrażenie, że jest kontynuacją poprzedniego z wpadającą w ucho gitarą prowadzącą utwór. Dodatkowo należy tutaj docenić bardzo dobrze przemyślane partie muzyczne.

Jeden z lepszych kawałków na krążku to „ Dziewczynka” z cudowną gitarą akustyczną- urzeka od samego początku swoistym delikatnym i nastrojowym motywem. Warto zatrzymać się na tym kawałku odrobinę dłużej, wsłuchać się w tekst i zastanowić się nad przekazem.

Takie kawałki są najbardziej doceniane- brudne, niedopracowane, nie zmieniane po kilkanaście razy, tylko ad hoc- wejście do studia, stuk metronomu i włączone „R”. Najczęściej wersje Live są najdoskonalsze, brak jest tutaj poprawek, a utwory są wyjątkowe w swojej prostocie nagraniowej, a przy tym ukazują talenty muzyków i umiejętność współpracy.

Ostatni kawałek z fortepianem na czele wprowadza słuchacza w wyjątkowy nastrój, z początku bardziej nostalgiczny, lecz po chwili metrum zmienia się, utwór przyspiesza i zmienia nastawienie oraz koncepcję początkową utworu. Doznanie kompletnie nie do opisania- to trzeba samemu posłuchać.

EP’ka jest bardzo otwarta na nowe brzmienia i przełamywanie granic. Jest też pewna siebie, dynamiczna i nawet przebojowa. Potrafi być naprawdę dzika, w takim atawistycznym sensie, ale też delikatna i potulna, dzięki czemu możemy spędzić romantyczny wieczór ze swoją drugą połówką przy dobrej muzyce.

Każdy utwór z „EP-KA1” to osobna historia, wszystkie różnią się od siebie i tak samo są podobne. Ale znajduję w nich wspólny mianownik – namiętność. W niej łączy się wszystko to, co uwypuklone wyżej oraz ten element nieuchwytny, trudny do opisania.

Przy odpowiednim wkręceniu się w tę Epkę, wstrzymujemy oddech razem z zespołem i odpuszczamy, gdy napięcie się rozładowuje, a to będzie trudne, bo wciąż zapętlamy ten krążek.  Zresztą wszystko tu tak pięknie pulsuje, w zmieniającym się metrum, że trudno za tym nie podążać. Podróżowanie ma tu więc wymiar wielopłaszczyznowy, to płyta bardzo zróżnicowana, gdzie z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Nie oceniajcie zawartości po okładce, bo możecie się bardzo pomylić 🙂

www.ka1.pl

https://www.facebook.com/ka1band/

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Fotograf i meloman, fanatyk nietuzinkowych brzmień, poszukiwacz oryginalnych rozwiązań, zawsze chadzający własnymi ścieżkami. Z bardziej poważnych tematów - stypendysta Prezydenta Miasta Wałbrzycha w dziedzinie artystycznej w roku 2015, z zamiłowania dziennikarz muzyczny i zaciekły krytyk, a w dodatku zodiakalny wodnik :)

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.