Aktualności muzyczne, relacje, recenzje płyt, wywiady, artykuły, informacje o imprezach oraz baza artystów i płyt.

[Recenzja] Kinga Miśkiewicz – To minie

Minialbum, o którym dzisiaj napiszę, zawstydził mnie już na samym początku. Płyta zaczyna się  typowo synhpopowo- nie jest to mój ulubiony style muzyczny. Nim przełączyłem, jednak na kolejny kawałek, postanowiłem się wsłuchać w tekst, bo muzycznie dla mnie było niezbyt zadowalająco- zwyczajnie nie miałem ochoty na taneczne utwory…

Na szczęście wszystko okazało się tylko złudzeniem i celowym zabiegiem stylistycznym. Już w drugim kawałku Kinga serwuje nam swój wyjątkowy talent- jak na talerzu! Artystka, która prowadzi zajęcia z wokalistyki, stworzyła minialbum, który prawie skreśliłem po pierwszym kawałku ( o ja zły i niedobry! Żałuję i wszystko odwołuję!), okazał się tak wartościowy, że płytę zapętliłem kilka razy. Słuchałem jej prawie cały dzień i wciąż nie miałem dość. Mamy tutaj do czynienia z bardzo ambitnym projektem, z którym warto się zapoznać, posłuchać w jaki sposób mozna „bawić” się głosem, jak ubarwić warstwę muzyczną, która jest tylko dodatkiem w piosence, a nie motywem przewodnim.

Głos Kingi jest tak kobiecy, przyjemny, muzycznie dopracowany, że nie można się z nim rozstać. Do tego teksty, nie opowiadające o niczym, z którymi można się zmierzyć będąc w każdym nastroju.

Niestety, co mnie zasmuciło, minialbum składa się tylko z 4 utworów, ale na stronie oficjalnej artystki można wyczytać, że jest to zapowiedź większej produkcji.

Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać premiery płyty, bo po przesłuchaniu minialbumu wiem, że longplay będzie doskonały.

9/10

X