Recenzja: Life [FILM]

Recenzja: Life [FILM]

W ostatnim czasie bardzo popularne staje się kino, w którym prym wiedzie science-fiction w połączeniu z horrorem. Na sukces takiego dzieła składa się spory budżet, dobre efekty specjalne i bardzo popularna obsada. Czy film „Life” może nas zatem zaskoczyć?

Wokół Ziemi krąży stacja kosmiczna, która na swoim pokładzie ma pięcioosobową załogę.

Pewnego dnia zdobywają próbkę ziemi z Marsa, która zawiera ślady „życia” pozaziemskiego. Naukowcom udaje się ożywić jedną komórkę, a następnie wyhodować niewielki organizm. Radość przepełnia każdego bohatera, jednak jak na tego typu film przystało- nie trwa ona długo. Wszyscy byli świadomi, że odkrycie może nieść ze sobą poważne konsekwencje. Z bardzo małego stworzenia rodzi się o wiele większy stwór, który swoją inteligencją przewyższa istotę ludzką. Udaje mu się szybko wydostać z laboratorium. Rozpoczyna się wojna między ludźmi, a bardzo odpornym, rozumnym i sprytnym „potworem”, który za wszelką cenę chce doprowadzić do „spektakularnego” zniszczenia całego statku kosmicznego.

Niestety, po filmie „Life” nie można się spodziewać niczego więcej. Każda scena jest przewidywalna i mamy wrażenie, jakbyśmy gdzieś już ją widzieli. Jedynym zaskoczeniem może być dla nas zakończenie, które z początku wydaje się być bardziej zadziwiające. Jednak po dłuższym zastanowieniu staje się oczywiste, że w przypadku istoty, która przewyższa inteligencją człowieka, nie mogło być inaczej.
Zabrakło mi w filmie dokładniejszego rozrysowania postaci i genezy każdego charakteru.
Nie wiemy dlaczego postać „potwora” z Marsa jest zła i za wszelką cenę chce doprowadzić do zagłady załogi statku. Nie dowiadujemy się również niczego o pozostałych bohaterach. Dlaczego są w kosmosie, dlaczego nie chcą wrócić na Ziemię i jakie relacje są między nimi.
Jeśli chodzi o efekty specjalne, to film „Life” jest bardzo przyjemny dla oka, jednak bez elementów „wybitnych”. Surowy wygląd całego statku dość dobrze oddaje klimat horroru.
Rytm filmu jest bardzo zróżnicowany, niestety pierwsze sceny mogą nas znudzić ze względu na brak akcji. W dalszej części akcja nabiera tempa, jednak nie zwalnia ani na chwilę, przez co staje się męcząca i sprawia wrażenie, jakby jej w ogóle nie było. Nie zmienia to faktu, że jeśli liczycie na spore emocje, to „Life” je Wam dostarczy.
Scenariusz pod względem emocji, utrzymywania widza w napięciu, został bardzo dobrze napisany i czasami może nas porządnie zaskoczyć. Odpowiedzialni byli za niego twórcy słynnego „Deadpool”, którzy wcześniej tworzyli dużo bardziej zabawne filmy. Dialogi szczęśliwie nie są płytkie, można rzec, że dość ciekawe, jak na taki gatunek. Efekty specjalne nie stanowiły zatem głównej cechy tego filmu, ale współgrały doskonale, na równi ze spójną treścią wypowiedzi obsady.

Podsumowując, „Life” to film, który chcemy obejrzeć jeden raz i nie wracać do niego ponownie. Mimo że nie był to przysłowiowy „odgrzany kotlet”, jeśli chodzi o tę tematykę filmową, to nie zaskoczył mnie niczym nowym. Bardzo dobra obsada niestety nie miała sceny, w której mogłaby się wykazać większym talentem aktorskim. Efekty specjalne, które cieszą oko, nie są czymś zupełnie nowym w moim odczuciu. Największym plusem całego filmu są dialogi. Niektóre sceny mogą nas wbić w fotel i nieźle przestraszyć, dlatego na seans polecam wybrać się osobom o silnych nerwach!

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Miłośnik teatru oraz kina. W wolnych chwilach prowadzi grupę teatralną. Zajmuje się również pisaniem scenariuszy. Z wielkim dystansem do samego siebie idzie przez świat. Jego motto "Każde problemy da się rozwiązać. A jak nie, to one po prostu nie są nasze"

Ostatnio dodane: