04 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: Milky Wishlake „Wait for Us”
Foto: Fot. Filip Blank

Recenzja: Milky Wishlake „Wait for Us”

Milky Wishlake_Wait For UsZawsze z zaciekawieniem śledzę muzyczne poczynania młodych zdolnych artystów, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy zasługują na zainteresowanie słuchaczy.

Niewiele osób wie, że artysta, o którym dziś mowa, Milky Wishlake, to pochodzący ze Śląska Kamil Zawiślak, który jest cenionym producentem, wokalistą, kompozytorem i pianistą-  ukończył konserwatorium w Rotterdamie w klasie fortepianu jazzowego.

Zacznijmy od wokalu, który jest wielkim atutem tego artysty, a przy tym charakteryzuje go wysoka barwa głosu, wzbudzająca szczególny zachwyt chociażby w utworze promującym album „Nie ma nas”. Trzeba przyznać, że jest spektakularnie- wbija w fotel, gdy Milky świetnie akcentuje refren, wyjątkowa moc i skala głosu, którą niewielu może się pochwalić.

Na łamach naszego portalu można poczytać o artystach, którzy „doganiają zachód”. Niestety jest u nas w kraju takie mniemanie, że musimy brzmieć jak zachodni artyści, nasze kompleksy- spuścizna poprzedniego ustroju, wciąż w nas siedzą i cały czas zachwycamy się artystami z zachodu, choć często ich muzyka nie wnosi nic do naszego gustu muzycznego. Aby się o tym przekonać wystarczy włączyć pierwszą z brzegu popularną stację radiową. Po kilku godzinach mamy dosyć odmóżdżonych pop- hitów, stworzonych na tzw. „jedno kopyto”.

Z Wishlake’m jest zupełnie inaczej. Eksperymenty z elektroniką i fortepianem połączone z rewelacyjnym głosem artysty, dają nam świetnie rozbudowaną i różnorodną płytę, skrojoną stylistycznie i dopasowaną do aktualnych trendów w muzyce.

Płyta  „Wait For Us”  jest naszpikowana przyjemnymi utworami, choćby: Hidden, w którym nośny elektropop dekonstruowany jest do poziomu bitowego house’u, a wcześniejszy „In Silence” z przecudownym  falsetem głęboko zapadnie nam w pamięć.

Wolniejsze momenty wypadły równie dobrze, co te bardziej taneczne – balladowe- np. The Only Rule, natomiast  – Break The Silence brzmi jak świetny kandydat na hit lata- może nim będzie (trzymamy kciuki) !

Na płycie znajdziemy dwa takie same utwory- zaaranżowane w dwóch wersjach językowych. Tytułowy „Wait For Us” oraz „Nie ma Nas” stanową podstawę tej płyty. Z pierwszym utworem z jakim się spotkałem, jeśli chodzi o opisywany krążek, był polskojęzyczny „Nie ma nas”, który zachwycił mnie i przygotował do tego albumu. Jest to obowiązkowy punkt zapoznania się z twórczością tego artysty.

„Enough” jest świetnym nawiązaniem do tego, co inspirowało artystę, utwór klasyczny- od Queen po Talk Talk. Obecność Oly w „Hope Song”, który jest zdecydowanie moim faworytem na tej płycie, wnosi do utworu delikatność, sprawiając, że kompozycja jest zgrabna i barwna.

Dużym zaskoczeniem jest gościnny udział Dawida Podsiadło, który wspomaga artystę  w „Future Fot Me”. Razem wypadają w tym utworze dobrze, choć niektórzy mogli oczekiwać po tym duecie czegoś wyjątkowego. Jak dla mnie- jest po prostu dobrze wykonany, czasem jest wszystkiego za dużo, czasem kołysze, pod koniec denerwuje swym przesyceniem. Oczekujemy czegoś genialnego, otrzymujemy średni utwór dwóch znakomitych muzyków.

Milky Wishlake nie poszedł na skróty ze swoim popem. Płyta w jego wydaniu nie jest schematyczna, choć brzmi zaskakująco znajomo i przystępnie. Nie brakuje tu jednak elementów niespodziewanych, takich jak choćby partia skrzypiec w In Silence, przypominającym nieco dokonania Glass Animals.

Wait For Us jest albumem  równym, w którym tak samo ważna jak melodia, okazała się piosenkowa struktura – utwory zbudowane są według wzorca, który nie zawodzi, ale, co ważne, nie powszednieje w trakcie odsłuchu całej płyty.

Dobrze, że artysta nie przekombinował z albumem, co niestety jest częstym grzechem wśród muzyków, którzy chcą pokazać w jednym albumie, wszystko co potrafią.

Ten album to rasowy pop, który zahacza o twórczość takich artystów jak SOHN czy Son Lux.

Elektronika w wydaniu Milky’ego Wishlake’a charakteryzuje się prostymi konstrukcjami, które sprawdzą się zarówno w radiu jak i na scenie.

Techniczne wydawnictwo nie ma słabego punktu – krążek został wyprodukowany z największą dbałością o szczegóły i to słychać-  każdy dźwięk brzmi czysto i wyraźnie, a partie wokalne są jasne, wskazują twórczy kurs, który obrał muzyk.

Album Wait For Us powinien być wzorcem albumu, który łączy dwie cechy – ambicję i niezależność. Muzyk, który zaczynał od jazzu, stworzył płytę, której nie musi się wstydzić!

Pierwszym utworem promującym nowy album,  jest „Wait For Us” (w wersji angielskiej) oraz „Nie ma nas”. Do każdej z wersji powstał osobny teledysk:

MILKY WISHLAKE – Wait For Us (Official Video):

MILKY WISHLAKE – Nie ma nas (Official Video)

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Fotograf i meloman, fanatyk nietuzinkowych brzmień, poszukiwacz oryginalnych rozwiązań, zawsze chadzający własnymi ścieżkami. Z bardziej poważnych tematów - stypendysta Prezydenta Miasta Wałbrzycha w dziedzinie artystycznej w roku 2015, z zamiłowania dziennikarz muzyczny i zaciekły krytyk, a w dodatku zodiakalny wodnik :)

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.