Recenzja: Pokot

Recenzja: Pokot

Każdy z nas na pewno pamięta kultowy film „W ciemności” Agnieszki Holland.
Tym razem polska reżyserka powraca z kontrowersyjnym w tematyce dziełem „Pokot”.


Idąc do kina, miałem wielkie oczekiwania: ciekawa tematyka, genialne widoki, które można było już zobaczyć w zwiastunie oraz gra aktorska. Czy sprostało to moim oczekiwaniom?
Pokot jest filmem o kobiecie, która życie zwierząt stawia ponad życie ludzi.
Jest emerytowaną nauczycielką, która mieszka sama na odludziu. Zapewne każdy, kto w filmie zobaczył jej dom (oraz okolice), pomyślał, że niczego więcej do szczęścia nie potrzeba. Kobieta jednak zmaga się z myśliwymi, którzy polują w jej okolicy. Dziwnym trafem każdy, kto dokona zabójstwa bezbronnego zwierzęcia, ginie w nieznanych okolicznościach.
I teraz pytanie: czy z takiej tematyki można zrobić coś dobrego?
Z dobrego scenariusza możemy nakręcić zły film. Bądźmy tego świadomi. Jednak czy tak jest w przypadku Pokotu?

Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, jaki ten film ma genialny scenariusz. Dialogi są przemyślane. Zawsze drogą okrężną prowadzą nas do celu. Bajka.
Film łykamy jednym oddechem. Nie ma w nim sceny, w której widz może się nudzić. Wszystko zostało nakręcone z wyczuciem i pewnego rodzaju kunsztem.
Wspaniałe oświetlenie, które dodaje każdej scenie niepowtarzalnego charakteru.
Przewidywalność, to jedna z niewielu wad filmu. Po 15 minutach możemy się już domyślić, kto jest mordercą. Wydaje mi się, że ten efekt nie był zamierzony, ale mogę się mylić.

Jeśli chodzi o stronę aktorską w tym filmie: zacznę od młodego Jakuba Gierszała, znanego z „Sali Samobójców”. Już dawno nie miałem okazji zobaczyć tak przemyślanej postaci. Napisana świetnie. Podtrzymała wartką akcje filmu. Postać, która zabrała odrobinę brzemienia z barków głównej aktorki. Bawi, ale również szokuje. Uważam, że Gierszał (pomimo tak młodego wieku) to aktor, który za niedługo wpiszę się na listę najlepszych w swojej branży. Aczkolwiek, jeśli chodzi o osoby grające czarne charaktery, zostały przedstawione jednowymiarowo. Bohaterowie są źli tylko dlatego, że zabijają zwierzęta i nie szanują swoich kobiet.

Od samego początku reżyserka filmu robi wszystko, abyśmy od pierwszej sceny polubili główną bohaterkę i  trzymali za nią kciuki. Co jest dość absurdalne, kiedy poznajemy zakończenie. Niektóre sceny w filmie są infantylne i niestety nie mają odzwierciedlenia w prawdziwym życiu. Choćby wyjście nocą z dziećmi do lasu, w poszukiwaniu zaginionych psów. A gdzie byli wtedy rodzice? Oglądając, momentami ma się wrażenie, że Agnieszka Holland chcę z wielką siłą i premedytacją uderzyć w pewną część naszego kraju.
Zdjęcia do filmu są obłędne i ma się wrażenie, że każdy kadr mógłby zostać plakatem promującym.
Podsumowując, „Pokot” to film, do którego na pewno wrócę za jakiś czas. Wzbudza w nas żądze dążenia do celu.

Jest to na pewno jeden z bardziej kontrowersyjnych filmów w kinematografii Agnieszki Holland. Jednak zastanówmy się, czy oglądając film możemy ocenić go negatywnie tylko dlatego, że jego przesłanie nie odpowiada naszym poglądom?
Wielkie brawa za zdjęcia, scenariusz, grę aktorów i przede wszystkim za odwagę. Czapki z głów.
[usr 4.5]

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Miłośnik teatru oraz kina. W wolnych chwilach prowadzi grupę teatralną. Zajmuje się również pisaniem scenariuszy. Z wielkim dystansem do samego siebie idzie przez świat. Jego motto "Każde problemy da się rozwiązać. A jak nie, to one po prostu nie są nasze"

Ostatnio dodane: