Ultimate magazine theme for WordPress.

[Recenzja] SUOVA – „Somewhere In The Middle”

Przemierzając przez cały debiutancki krążek SUOVY, znajdziemy na nim ogrom muzycznych rozmaitości, o których długo byłoby można jeszcze pisać. Przyznam, że jak na debiutantów poprzeczka została tutaj zawieszona naprawdę wysoko. Mamy bowiem do czynienia z materiałem dojrzałym, wnikliwie przemyślanym, a co za tym idzie – świetnym jakościowo; takim idącym na przekór obecnemu popytowi na brzmienia najczęściej nam oferowane.

SUOVA  to warszawski kwintet założony ponad 2 lata temu przez klawiszowca i kompozytora Arcadiusa Mauritza. Do współpracy nad tym muzycznym przedsięwzięciem zaproszono jeszcze wokalistkę i autorkę tekstów Martynę Zając, basistę Artura Pruzińskiego, trębacza Rafała Dubickiego oraz perkusistę Pawła Nowaka. Ich pierwsze wspólne dzieło, które obrałam sobie za przedmiot tutejszej recenzji, zostało zatytułowane „Somewhere In The Middle”. Co prawda jego premiera nastąpiła już jakiś czas temu, mimo to wciąż warto o nim mówić i pisać. Dlaczego? Dowiecie się tego poniżej.

„Somewhere In The Middle” nie jest długą płytą, bo składającą się z ośmiu pozycji trwających łącznie niespełna 40 minut, ale za to bogatą kompozycyjnie, gdyż scalająca ze sobą rozmaite brzmienia – począwszy od spokojnego jazzu, ambientu, rytmicznego soulu i popu, skończywszy na muzyce filmowej. Progresywnych naleciałości również w tym zestawieniu nie zabrakło. Siedem z tych aranżacji usłyszymy po angielsku, jedną zaś w naszym rodzimym języku. Mowa o „Kołysance dla Świerszczy” i właśnie od niej zacznę swoje przemyślenia. To bowiem utwór, który od razu skradł moje serce. Nie tylko ze względu na polski akcent, lecz także emocjonalny tekst, ujmujące dźwięki trąbki oraz dodający szczyptę magii backing vocals udzielony przez Katarzynę Rościńską. Sztandarowa wokalistka Martyna Zając, obdarzona niezwykłą charyzmą i ciepłą, aksamitną barwą głosu, też odrywa tu istotną rolę. Ale nie tylko tutaj, gdyż cały krążek przepełniony jej wokalem nabiera niepowtarzalnego wydźwięku. Do tego jeszcze teksty, których to właśnie Martyna, o czym napomknęłam na początku, jest ich autorką. Inspiracje do ich pisania, jak sama mówi, czerpie z życia – obserwacji otaczającego nas świata – co przyczynia się do tego, że niniejszy album staje się nam jeszcze bliższy, ze względu na utożsamianie się jej odbiorców z opisanymi na nim historiami.

Podobne głębokie emocje jak przy „Kołysance dla Świerszczy” wzbudza inna ballada zatytułowana „Black Roses”. Kompozycyjnie to chyba jedna z najbliższych mi aranżacji znajdujących się na owym wydawnictwie. Urzeka pięknymi, stonowanymi nutami, a także poruszającą warstwą liryczną odnoszącą się do doświadczeń Martyny, co czyni tę piosenkę bardziej osobistą. Ponadto wpasowana do pierwotnego jej brzmienia partia gitar zagrana przez Artura Łukasiewicza ubarwia aranżację w lekko soulowy odcień.

Inaczej od powyższych kompozycji, ale równie interesująco prezentuje się utwór pt. „Clouds Like Trees” przyozdobiony efektownymi, etnicznymi detalami. Oprócz tego usłyszymy tu też świergoczące ptaki, miłe dla ucha dzwonki oraz wirtuozerskie bębny djembe w wykonaniu Damiana Całki. To wszystko w połączeniu z wielogłosem w stylu „wiejskich bab” daje naprawdę imponujący efekt!

Pozycja, która nie mniej od pozostałych przykuła moją uwagę, to ta najdłuższa, czyli ostatnia, zamykająca niniejszy album, a mianowicie „Pilgrim”. W tej kompozycji główną rolę odgrywa popisowa gra skrzypiec elektrycznych Roberta Seniuty, wypełniając utwór przepięknymi dźwiękami skrzypiec, lecz nie tylko, bo momentami nieznacznie przypominającymi brzmienie trąbki i saksofonu. Do tego aliażu wplecione zostały jeszcze instrumenty klawiszowe – te zaś wprawiające słuchaczy już w lekki trans. Taki nietypowy aranż utworu zdecydowanie wyróżnia go na tle wcześniejszych numerów Somewhere In The Middle”.

Przemierzając przez cały debiutancki krążek SUOVY, znajdziemy na nim ogrom muzycznych rozmaitości, o których długo byłoby można jeszcze pisać. Przyznam, że jak na debiutantów poprzeczka została tutaj zawieszona naprawdę wysoko. Mamy bowiem do czynienia z materiałem dojrzałym, wnikliwie przemyślanym, a co za tym idzie – świetnym jakościowo; takim idącym na przekór obecnemu popytowi na brzmienia najczęściej nam oferowane. Pieczętuje to nie tylko enigmatyczny klimat, ale także niebanalność zarówno pod względem muzycznym, słownym, jak i wokalnym.

Źródło: SUOVA Facebook

I ta atmosfera utrzymana we wspomnianym klimacie… jakby się dłużej zastanowić, to swą formą  przypomina nieco obłoczek nawiązujący do tego, w którym „chodzimy głową w chmurach” symbolizujący frazę – bujanie w obłokach. Co więcej, podobny nawet został zobrazowany na oprawie graficznej wydawnictwa. Odnosi się przez to wrażenie, że SOUVA swoją płytą delikatnie sugeruje i zaprasza do zanurzenia się myślami w nieznane rejony, pozwalając jej odbiorcom na chwilę rozmarzenia, zapomnienia o otaczającym nas świecie będącym poza wspomnianymi obłokami. Muzycy w ten sposób dają nam okazję na delektowanie się pojedynczymi dźwiękami i słowami zawieszonymi gdzieś pośrodku, jak zresztą mówi też tytuł krążka, właśnie w objęciach takich chmur.

Źródło: SUOVA Facebook

Co jest zatem tajemnicą udanego debiutu SUOVY? Z pewnością niebanalność i artyzm brzmienia, a także liryki stroniące od patetyczności. Na te ostatnie w szczególności warto zwrócić uwagę. To próby opisania rzeczywistości w kilku fragmentach tekstu, w sposób ekspresyjny; to słowa wyśpiewane z uczuciem, co wpisuje się poniekąd w dewizę stojącą za SUOVĄ. Bo muzyka SUOVY nie narzuca nam rozbudowanych, nużących i oklepanych historii czy rytmów zapraszających do tańca; nie dąży do tego, by z uporem być odkrywcza. Choć to jaka rzeczywiście ona jest, najlepiej po prostu dowiedzieć się samemu, wgłębiając się w twórczość warszawiaków. Nie będę ukrywać, że słuchałam ich materiału już wielokrotnie, chętnie wracam do niego i będę wracać, by sobie o nim przypomnieć i w zadumie poznawać go na nowo, gdyż naprawdę ma wiele do zaoferowania. Tak więc po napisaniu tejże recenzji moja przygoda z nim na pewno się jeszcze nie zakończy.

Lista utworów:

1. Warlords
2. Let It Happen
3. Black Roses
4. Kołysanka dla Świerszczy
5. Night Train to Warsaw
6. Clouds Like Trees
7. Not Over Yet
8. Pilgrim

SUOVA Facebook