Recenzja: Wendyjska Winnica. Cierpkie grona – Mąkosa, Zofia.

Recenzja: Wendyjska Winnica. Cierpkie grona – Mąkosa, Zofia.

Debiutancka książka została napisana przez Zofię Mąkosę, która jest emerytowaną nauczycielką historii i wiedzy o społeczeństwie. Urodziła się w Kargowej, a dzieciństwo spędziła w Chwalimiu, które jest właśnie miejscem akcji powieści. Dzięki temu, że autorka wykorzystała wiele źródeł na temat tej miejscowości, przedstawiono ją w szczegółowy i barwny sposób na kartach książki.

Do spokojnego życia chwalimskich mieszkańców wkrada się cicha śmierć – wojna. Jej skutki bywają nieodwracalne, bowiem nie tylko przynosi szkody materialne, ale również psuje relacje międzyludzkie. Społeczeństwo staje się podejrzliwe nawet wobec swoich najbliższych. Stają się niewrażliwi na cierpienie innych. Tu liczy się sprawiedliwość. Nie ma miejsca na litość czy empatię. Idea faszystowska, która rozniosła się po kraju jak grzyby po deszczu, była dla nich ważniejsza niż czyjeś życie. Nawet Bóg zszedł na drugi plan. Kraj musi być idealny. Bez brudnej krwi, bez zdrajców. I koniec kropka.

Na pierwszych stronach powieści autorka powoli oswaja nas z życiem wiejskich, niemieckich mieszkańców, z czego część stanowią Wendowie, mało spotykana grupa Słowian. Praca w gospodarstwie, która jest obowiązkiem, zajmuje często całe dnie. Nie ma tu miejsca na politykę, lenistwo czy błahe problemy sąsiadów. Liczy się tylko to, aby żyło się godnie i mieć co do garnka włożyć.

Jednak pewnego dnia, jedna z głównych postaci, Marta Neumann, Niemka, dowiaduje się o nagłym przyjeździe swojej nielubianej teściowej. Okazuje się, że przynosi wiadomość o tym, że jej krewniaczka, Ewa, wpadła w kłopoty.

Małżeństwo Marty zapowiadało się dobrze, jednak kłótnie z dnia na dzień osłabiają relacje między nią a jej mężem. Ich dorastająca córka, coraz bardziej zaangażowana w niemiecką organizację dla dziewcząt, doskwiera swojej matce, która marzy o wydaniu jej za mąż.

Wojna uderza w dom Neumannów, chcąc zabrać im coś cennego, nie oszczędzając niczego. Rozpoczyna się walka o lepsze jutro. Tragiczne wydarzenia uderzają także w inne strony Niemiec. Mężczyźni, a nawet chłopcy, rozsyłani są na front, by walczyć o swoją ojczyznę. Czy rodziny ujrzą jeszcze swoich mężów i synów? Każdy dzień to katorga, która nie pozwala spać w nocy z obawy o nich.

Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza część jest dość spokojnym epizodem, który głównie porusza problemy chwalimskiej ludności. Jednak dopiero wprowadzenie do drugiej części staje się punktem kulminacyjnym – czytelnik wraz z bohaterami powoli wpada w sidła wojny. Muszę przyznać, że właśnie wtedy powieść pochłonęła mnie na dobre.

„Wendyjska winnica. Cierpkie grona.” Okazuje się, że ten tytuł idealnie pasuje do historii, która rozgrywa się w powieści. Każde wino ma swój własny smak. Winnica, która rozwijała się u Neumannów, rodziła gorzkie owoce. Czy to zrządzenie losu?

Debiutancką powieść czytało się całkiem przyjemnie. Podobały mi się barwne opisy, które sprawiały, iż czułam się, jakbym była w środku książki. Jednak ciężko było mi przebrnąć przez jej pierwszą część. Miałam wrażenie, że ciągnie się ona w nieskończoność i czekałam tylko na to, aż wydarzy się coś niespodziewanego.

„Wendyjska winnica” to saga rodzinna, która opowiada nie tylko o wojnie, ale i o miłości. To powieść, która bawi i wzrusza, a także skłania do refleksji. Wokół niej nie można przejść obojętnie, ale jednak, jeśli ktoś nie lubi tak ciężkiej tematyki i woli na luzie przeczytać, to spokojnie może sobie ją odpuścić.

Dla zainteresowanych wywiad z autorką książki:

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Ostatnio dodane: