06 Grudzień, 2016

  • Instagram
Recenzja: #WSZYSTKOGRA – Soundtrack /Premiera 29.04

Recenzja: #WSZYSTKOGRA – Soundtrack /Premiera 29.04

Wszystko_gra_okladka (1)Tańczący i śpiewający aktorzy wielkiego i małego ekranu, coraz bardziej nas przyzwyczajają do wielu talentów…ale zagrać w musicalu? To dopiero wyzwanie i po części spełnienie marzeń !

Aktorzy, który spełniają swoje marzenia i wydają płyty, jednocześnie wpisując się w polską scenę muzyczną chętnie biorą udział w muzycznych produkcjach, osiągając przy tym kolejny sukces.

Na szczęście nie przedstawiamy tutaj nowego talent show dla mas lecz zupełnie coś innego, niespotykanego w polskiej produkcji. Ten tekst będzie o musicalu, który poruszy Wasze serca…

#WSZYSTKOGRA to 15 piosenek z filmu pod tym samym tytułem, które zaśpiewali aktorzy przy akompaniamencie orkiestry symfonicznej.  Przepełnione radością, optymizmem i pozytywną energią genialnie zaaranżowane klasyki. Na płycie usłyszymy największe przeboje takich zespołów jak: Perfekt, Maanam, T.Love, Lombard. Teksty napisane przez Agnieszkę Osiecką, Korę Jackowską , Jonasza Kofte, Marka Grechute, Zbigniewa Hołdysa, Andrzeja Mogielnickiego i Tomasza Lipińskiego, a zaśpiewane przez m.in Elizę Rycembel, Kingę Preis, Stanisławę Celińską, Karolinę Czarnecką, Irenę Melcer. Rewelacja!

Całą kompilacje otwiera utwór zespołu T.Love – „Warszawa”, inna od oryginału, bo żywiołowa i radosna. Zaśpiewana przez młodych aktorów świetnie obrazuje, że odświeżony klasyk może być jeszcze lepszy. Tym razem utwór brzmi wiosennie i lekko, ale pazura nie stracił i wciąż ta klasyczna „Warszawa” jest zadziorna.

„Radość o poranku” nie stracił swojej magii, którą wykreowała Grupa I w latach siedemdziesiątych z tekstem Jonasza Kofty, wręcz przeciwnie- kontrabas, harmonia i dęciaki nadały mu niesamowitego klimatu lat 20-tych ubiegłego wieku.

Natomiast utwór „ Moje serce pełne Ciebie” Tomasza Lipińskiego w oryginalnej wersji było mocno „gitarowe”, a na płycie #wszystkogra jest delikatne, z dzwoneczkami, skrzypcami i ukulele, które nastraja na romantyczną balladę.

„Szare miraże 1” Maanamu, mimo, że trwa tylko 30 sekund, to można w kółko tego słuchać. Kolejne utwory jak „Ale w koło jest wesoło” czy „ mam dość” mimo, że dobrane do scenariusza, świetnie kontrastują w albumie- splot wielu utworów z różnych dziesięcioleci.

Film promowany jest jako polskie „Mama mia” i tak też się od razu kojarzy, patrząc na tracklistę na płycie.  Zaskoczyły mnie wokale artystów, są prawidłowe, czasem wydają się wymuszone, wręcz wyciągnięte ze szkoły filmowej, ale są lekkie i nie sprawiają aktorom problemów, nie męczą słuchacza, bo nic nie jest „sztuczne”, a czyste i prawdziwe.

Kiedy pisałem tę recenzję, film jeszcze nie wszedł do kin, ale ścieżka dźwiękowa pojawi się wcześniej na półkach sklepowych, co można uznać za dobre rozwiązanie, bo każdy po seansie filmowym w kinie z chęcią będzie chciał w domu jeszcze raz przesłuchać piosenki z lat swojej młodości, które zostały odkurzone w dobrym stylu. Płyta ukarze się dopiero 29 kwietnia w dobrych sklepach muzycznych. Już dziś warto sobie zapisać tę pozycję na swojej liście zakupowej.

Dla tych, którzy nie wybierają się do kina z jakichś przyczyn, polecam zainteresowanie się albumem, gdyż tak romantycznej polskiej składanki dawno nie było, a następnej pewnie jeszcze długo nie będzie.

Autor:

Fotograf i meloman, fanatyk nietuzinkowych brzmień, poszukiwacz oryginalnych rozwiązań, zawsze chadzający własnymi ścieżkami. Z bardziej poważnych tematów - stypendysta Prezydenta Miasta Wałbrzycha w dziedzinie artystycznej w roku 2015, z zamiłowania dziennikarz muzyczny i zaciekły krytyk, a w dodatku zodiakalny wodnik :)

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.