W środowy wieczór w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu odbyło się czytanie fragmentu książki Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła”.

Aktorzy, którzy zorganizowali performance, zrobili to w wyjątkowo dobrym stylu. Przygotowali się idealnie i samo wejście na scenę kameralną stworzyło niepowtarzalny klimat przesiąknięty odczuciami współczucia i pokory…

Roksana Lewak, która czytała fragmenty książki w sposób bardzo przejrzysty wyłożyła nam część reportażu, który wydawał się w książce bardzo ważnym elementem. Sam książkę znam i uważam ją za średnią w swojej klasie – suchy, beznamiętny styl, prosty przekaz, średnio wciągający i pozostawiający emocje, przy których nie można przejść obojętnie.

Autor broni się, że jego twórczość nie jest reportażem wojennym, sam wolałbym te książkę zaliczyć do „literatury faktu”, aczkolwiek to świetny reportaż, bardzo szybko się go czyta ze względu na prosty język pisarza. Książka to zbiór suchych faktów, bez oceny i zbędnych komentarzy, co pozwala zarysować nam dramat bohaterów. Tochman dociera do bośniackich kobiet, które przeżyły i poszukują szczątek swoich bliskich. Sceny z książki są typowymi opisami relacji wojennych. Przedstawiony performance był „sztuką przekazu” i podkreślenia, że i tym tematem można zając się poprzez kulturę i sztukę.

Zawsze boje się spotkań z twórcami. Nie ze względu, że nie lubię ich słuchać, bo zwykle takie osoby mają bardzo dużo do powiedzenia, snują wspaniałe opowieści i z zaciekawieniem przekazują, to co zobaczyli. Tym razem było podobnie. Autor zaczął opowiadać bardzo ciekawie, odpowiadał na pytania zadane przed Dorotę Kowalkowską, która moderowała spotkanie, ale w pewnym momencie rozmowa zaczęła wkraczać na grząski grunt…

Pan Tochman do swoich wypowiedzi zaczął wrzucać docinki polityczne, które wielu osobom się już przejadły. Nie przychodzę do teatru, aby słuchać wieców politycznych, przychodzę na sztukę, aby oderwać się od tej złośliwości, od tego jak politycy partii A nienawidzą partii B. Do teatru przychodzę aby być bliżej sztuki i kultury. Autor o tym zapomniał. Gdy uznałem, że zaczyna być już za bardzo żenujący, na głos powiedziałem: „ za dużo tej polityki, idę do domu” – wstałem i wyszedłem z teatru.

Pomimo, że performance wyreżyserowany przez Jakuba Skrzywanka i przeczytanie fragmentu książki przez Roksanę Lewak zrobiło na mnie ogromne wrażenie, to już spotkanie z autorem zostawiło niesmak, zażenowanie i niechęć do tego człowieka.

Artysta, który zaczyna wchodzić w politykę, powinien wyjechać i zaszyć się na końcu świata. Może Tochman jest tego świadomy, bo w końcu deklaruje, że wyjeżdża na stałe do Kambodży.

W końcu Kultura jest ponad podziałami!