08 Grudzień, 2016

  • Instagram
Relacja: Dawid Podsiadło – Dąbrowa Górnicza
Foto: Weronika Luteńko

Relacja: Dawid Podsiadło – Dąbrowa Górnicza

IMG_20160903_204432Koncert Dawida Podsiadło w Dąbrowie Górniczej był wyjątkowy nie tylko dla fanów, ale i dla samego artysty, ponieważ miał on okazję zagrać w swoim rodzinnym mieście, na co jak sam przyznał długo czekał. W publiczności byli przyjaciele i rodzina muzyka, co sprawiło, że koncert był jeszcze bardziej niezwykły.

Zespół został ciepło powitany oklaskami i okrzykami, lecz kiedy zaczął grać, wszyscy zamilkli, jakby nic innego już nie miało w tym momencie znaczenia. Koncert rozpoczęło jak zwykle magiczne, delikatne  Intro, gdzie Olek – gitarzysta już przyciągnął uwagę swoim elektryzującym riffem. Następny był „Forest”, który powoli rozruszał publikę i przygotował do szaleństwa jakim było „W Dobrą Stronę”. Myślę, że w tym momencie nie było osoby która by nie skakała i nie śpiewała razem z Dawidem, bo to jest po prostu niewykonalne! Później przyszedł czas na „Block”, w którym szczególnie urzekający jest bas, który najmocniej przebija się przez cały utwór i zostaje w pamięci na długo.

Dawid po raz kolejny pokazał, że wkłada całego siebie w to co robi przeplatając teksty własnych utworów fragmentami swoich ulubieńców, tak jak zrobił to z „No” w którym mieliśmy okazję usłyszeć „11th Dimention” Juliana Casablancassa. Tę taneczną część koncertu kontynuował  „Focus” i “Trójkąty I Kwadraty” z „Get Lucky” przy których sam artysta szalał na scenie.

14203567_806264922849688_878664582_oNastępnie przyszła kolej na najsmutniejszą i najbardziej uczuciową część występu, czyli wielkie trio. „Eight”, osobiste wyznanie artysty przy delikatnych klawiszach i gitarze, „Elephant” którego odbiór zakłóciły na początku okropnie huczące basy, na szczęście szybko zredukowane oraz „Nieznajomy” absolutne oczyszczenie ze złych uczuć, przeżyć i bólów, wykrzyczanych razem z Dawidem, szczególnie przy końcówce utworu, gdzie artysta skakał po całej scenie i w emocjach kopnął statyw od mikrofonu. Tego co się dzieje podczas tych utworów nie da się opisać słowami, dla mnie to coś zupełnie magicznego, niezwykłego co daje poczucie zrozumienia i pomaga wrócić do codzienności. To trzeba po prostu przeżyć.

 

14233280_806264962849684_1145873329_oZ „Pastempomatem” wróciliśmy na chwilkę do weselszych, bardziej skocznych klimatów, lecz nie na długo, ponieważ kolejnym utworem było  „Where Did Your Love Go”.

Przy refrenie niestety zepsuło się nagłośnienie, przez co miała miejsce przerwa techniczna, można było ochłonąć i nabrać sił na dalszą część koncertu. Pojawiły się obawy ze strony fanów, czy koncert będzie kontynuowany, całe szczęście Heko ma świetną ekipę techniczną, która bardzo szybko naprawiła sprawę.

Zespół powrócił na scenę z nieco zmienioną setlistą. W „Powiedz mi że nie chcesz” znowu usłyszeliśmy fragment „Wrong Crowd” Toma Odella, które nadało jeszcze więcej ekspresji temu utworowi. Koncert zakończony został kulminacją tego koncertu „Byrdem”. Wspaniały popis instrumentalny zespołu, spektakularne show świetlne i po raz kolejny wyrzucenie pokładów złej energii, która w nas drzemie. Przez problemy techniczne mimo długich okrzyków i aplauzu ze strony publiczności bisu nie było, więc czuję lekki niedosyt, pomimo, że był to bardzo dobry koncert.

Z przykrością przyznaję, że koncert Dawida z Heko w Dąbrowie Górniczej był ostatnim koncertem z takimi aranżacjami utworów i ostatnim plenerem w tym roku, ponieważ chłopaki przygotowują się do kolejnej trasy Andante Cantabile, której premierowy koncert odbędzie się już 22 października w Szczecinie.

14247613_907211679422754_1889954520_o (1)

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.