10 Grudzień, 2016

  • Instagram
Relacja: Recital Edyty Geppert 18.09.16 Stara Kopalnia

Relacja: Recital Edyty Geppert 18.09.16 Stara Kopalnia

Na polskiej estradzie piosenki poetyckiej króluje już przeszło 31 lat i za każdym razem objawia się na niej niczym olśnienie. Ona i jej królestwo utworów nie mają sobie równych. Tak niezrównaną osobowość sceniczną mieliśmy  przyjemność gościć w niedzielę (tj. 18.09) w jednej z sal obiektu Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia w Wałbrzychu. Mowa oczywiście o Edycie Geppert. Artystce, która ze szczególną dbałością buduje swój repertuar. Z prostych, melodyjnych małych form słowno-muzycznych potrafi wydobyć niesamowite emocje, które udzielają się publiczności.
Jej precyzyjnie wyreżyserowane recitale są rzadką okazją usłyszenia prawdziwych perełek polskiej piosenki literackiej. Taka niepowtarzalna okazja trafiła się właśnie wałbrzyskiej publiczności zgromadzonej w minioną niedzielę w sali koncertowej na terenie Starej Kopalni.
Wśród autorów tekstów prezentowanych od lat na scenie w kunsztownej oprawie muzycznej przez Edytę Geppert są między innymi: Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta, Jacek Cygan czy Magda Czapińska.

Zainteresowanie wałbrzyskim recitalem Edyty Geppert okazało się przeogromne. Dowodziła temu wypełniona po brzegi sala, w której można było dostrzec wiekowo dość zróżnicowaną publiczność, co niewątpliwie jest ogromnym atutem występów na żywo. A w przypadku tej piosenkarki świadczy to bowiem o tym, że swoimi niebanalnymi i dojrzałymi wykonaniami potrafi przyciągnąć uwagę oraz wyzwolić emocje nie tylko starszych widzów, ale również tych młodszych. Niedzielny koncert odbył się z udziałem Piotra Matuszczyka (fortepian) i Jerzego Szareckiego (trąbka), wg scenariusza i w reżyserii Piotra Loretza (prywatnie męża artystki).

A zaczęło się niezwykle nastrojowo… Przygaszone oświetlenie na scenie, widownia również pogrążona była w ciemności. Z początku panowała cisza. Jednak z  pierwszymi subtelnymi dźwiękami muzyki i delikatnym rozbłyskiem światła na scenie pojawiła się właśnie ona – gwiazda wieczoru – Edyta Geppert, momentalnie skupiając na sobie całą uwagę słuchaczy.  Zgodnie z nadanym scenicznym klimatem (który zmieniał się wraz z charakterem wykonywanych piosenek) artystka rozpoczęła koncert od spokojnych i bardziej stonowanych utworów z odrobiną melancholii oraz nutką zadumy w tle, poruszających najgłębiej skrywane emocje.

Na scenie pojawił się oczywiście, obok Edyty Geppert, w jednej osobie – jak zaznaczyła artystka – jej „Osobisty Personel” – scenarzysta i reżyser oraz mąż Piotr Loretz, który zapowiedział ciąg dalszy piosenek z albumów, m.in.: „Pytania do księżyca” czy „Pamiętnik, czyli kocham cię życie”. Nie omieszkał przypomnieć również, że jego żona, niezależnie od trendów, „śpiewa to, co chce, a nie to, co powinna” od 31 lat. Czyli bez humorystycznego akcentu, jak widać, też się nie obeszło. A to był dopiero wstęp do większej porcji humoru, który niejednokrotnie udzielił nam się także w dalszej części koncertu.

Recital piosenek urozmaiciły zatem piosenki kabaretowe z przezabawnymi i błyskotliwymi anegdotami, dzięki którym program był dość zróżnicowany, a to również przykuwało większą uwagę publiczności na występ Edyty. Za każdym razem, gdy wchodziła ona w role z pogranicza kabaretu, ludzie zgromadzeni bili brawo do utraty tchu. Przy tej części programu piosenkarka sięgnęła po twórczość Mariana Hemara, czyli humorystyczne opowieści o relacjach damsko-męskich i idealnym mężu. Intrygujące wykonanie piosenek kabaretowych z dawnych lat wzbogacały gawędy prezentowane przez Piotra Loretza, męża artystki, rozbawiając tym całą publiczność. Kiedy małżeństwo parodiowało relacje damsko-męskie, ludzie na widowni dość żywo na to reagowali, śmiejąc się przy tym do rozpuku. W zapełnionej po brzegi sali huczało więc od śmiechu i braw. Bardzo wyborowe i arcyzabawne było także wykonanie w duecie z Piotrem Loretzem piosenki z tekstem Mariana Hemara „A ja nic tylko ty”. Oboje wymienili przy tym żartobliwe spostrzeżenia na temat damsko-męskiej rywalizacji.

Po tak świetnym muzycznym spektaklu prawdziwie zachwycona widownia nagrodziła artystów gromkimi oklaskami. Były one również wyrazem uznania za niesamowite przeżycia, których można było doznać, obcując z niezwykłym kunsztem interpretatorskim artystki ponadczasowej, całą sobą oddającej się śpiewaniu wyjątkowo mądrych i wzruszających poetyckich tekstów.

Spotkanie na żywo z Edytą Geppert nie obyło się więc bez bisu, którego zgromadzona i zasłuchana widownia wręcz domagała się długimi owacjami na stojąco. W bisie nie zabrakło m.in. zjawiskowego wykonania genialnej piosenki „Och życie, kocham Cię nad życie” ze słowami Wojciech Młynarskiego i muzyką Włodzimierza Korcza.

Niedzielne wydarzenie z udziałem Edytą Geppert udowodniło nam, że pod względem scenicznym jest to osobowość wszechstronnie uzdolniona i niezłomnie ciesząca się zasłużoną renomą (czego dowodem była pozytywnie zaskakująca reakcja i frekwencja publiczności), którą zawdzięcza w dużej mierze, oprócz talentu, także dopracowaniu do perfekcji umiejętności swobodnej zmiany nastrojów, od tonów lirycznych, delikatnych, momentami żartobliwych po gwałtowne, ekspresywne środki wyrazu. Jej interpretacja piosenek, jak i słowa tekstu pochłonęły wszystkich bez reszty. To były utwory obfite w treści, cudowną muzykę i perfekcyjne wykonane, po prostu piosenki ponadczasowe.

Recital z udziałem tak różnorodnego instrumentarium stanowił niepowtarzalną szansę na przeżycie emocji, których dostarczają tylko nieliczni, obdarzeni charyzmą artyści, do których bez wątpienia należy Edyta Geppert – dama polskiej piosenki poetyckiej.

Po tym niesamowitym koncercie, pełnym magicznych, wzniosłych i zabawnych chwil, była jeszcze możliwość zakupu płyt, jak również zdobycia autografu Edyty Geppert.

Brak zdjęć wynika z woli artystki, która zabroniła utrwalanie swojego wizerunku aparatem czy jakimkolwiek innym sprzętem rejestrującym. No cóż, najwyraźniej niektórzy wykonawcy serca publiczności wolą zdobywać nie otwartością na widza, lecz samą muzyką.

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Niepoprawna romantyczka, trochę sentymentalna, z duszą wrażliwą na muzykę. To właśnie ona stanowi nieodzowny element jej życia. Uwielbia się w nią zagłębiać, by odkrywać pokłady zupełnie nowych i niebanalnych brzmień. Oprócz tego typowa marzycielka, nieustannie poszukująca siebie. Do życia podchodzi jednak z rozwagą i nutką dystansu. Choć realistycznie, to mimo wszystko pozytywnie i kreatywnie patrzy na świat. Przede wszystkim bywa uparta. Jeśli już coś postanowi, to konsekwentnie dąży do celu. Oprócz zamiłowania do muzyki jej pasją są także książki. Najchętniej wczytuje się w literaturę piękną, książki pisane przez życie, czyli w prawdziwe, poruszające historie zwykłych ludzi, a także w te z domieszką grozy i nutką zagadkowości - thrillery psychologiczne. Wieczorową porą niekiedy lubi sobie pobiegać, rozładowując przy tym napięcie emocjonalne skumulowane w ciągu całego dnia.

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.