04 Grudzień, 2016

  • Instagram
Wilki – Przez dziewczyny

Wilki – Przez dziewczyny

Wilki_Przez dziewczyny_ALBUM_duza

 

 

Są takie zespoły, których słucham od przeszło dziesięciu lat. Dorastałem razem z nimi, obserwowałem drogę, którą podążali. Nieraz wybierali ścieżkę zaskakującą dla swoich „wiernych” fanów. Nie zawsze było to pozytywne zaskoczenie. Przynajmniej w subiektywnym odczuciu fanów. Ja zawsze szanowałem decyzję zespołu, bez względu na to, jaka by ona nie była.

Niecodzienna sytuacja, która miała miejsce ostatnio w AC/DC, stała się tematem rozmów „prawdziwych fanów” na całym Świecie. Ja nigdy nie byłem wielkim fanem tego zespołu, choć doceniam jego niewątpliwy wkład w historię muzyki, znam też kilka kawałków (głównie tych, które znalazły się na OST do filmów o Iron Manie ;), ale zamieszanie jakie powstało po decyzji o przyjęciu Axla Rose’a do składu AC/DC, sprowokowała rozmowę, którą przeprowadziłem ze swoim znajomym –  też fanem ciężkiego grania – przy szklance… mleka (tak, należę do klub AM – Anonimowych Mlekoholików i się tego nie wstydzę!).

Dyskusja nasza dotyczyła tego, czy zespół musi ciągle podążać kursem, z którego jest znany, czy może sobie pozwolić na mały skok w bok? Zapewne dla większości „wierny fanów” będzie to szok (jak w przypadku Minutes to Midnight – Linkin Park) i zaraz wyleją wiadro pomyj, że „jak to tak może być?!”, a z drugiej strony po którymś albumie z kolei będącym kalka poprzedniego, ci sami „wierni fani” powiedzą „k#@%a, ten zespól stoi w miejscu! Od lat to samo, nie maja pomysłu na swój rozwój!”.

Do tego tematu powrócę przy okazji innego felietonu, ale przywołałem go w tej chwili nie bez przyczyny. Powód jest prosty. Wszystko „Przez dziewczyny”.

Kiedy otrzymałem do recenzji najnowszy album Wilków, Przełożony zapytał: „co o nim sądzisz?”. Moja odpowiedź była prosta, tak jak większość tekstów na tym wydawnictwie: „Podoba mi się”.  Boss postukał się z niedowierzeniem po głowie, po czym wrócił do przerwanej lekcji muzyki…

A wszystko przez warstwę liryczną albumu. Dlaczego? Dojdziemy do tego w odpowiednim momencie.

Gdybym miał użyć jednego przymiotnika do opisania „Przez dziewczyny”, byłoby to słowo PRZEBOJOWY. Bo taki też jest ten album. Rock’n’rollowy, rytmiczny, dynamiczny. Już od pierwszego kawałka „To co piękne w życiu” wiemy, w jakie klimaty zespół zabierze nas tym razem. Będzie skocznie, będzie wesoło i z przymrużeniem oka, ale nie zabraknie też chwil wyciszenia, utworem „Stać się innym” zostaniemy wprowadzeni w melancholijny nastrój. Ale tylko na chwilę! Bo też taki był zamysł na ten krążek. Wataha schodzi ze ścieżki, którą podążała od jakiegoś czasu i wyszła do słońca. Wilki chcą się bawić, szaleć, poczuć wiatr we włosach i gnać przed siebie w rytmie gitar. Rozpiera ich energia i chcą się nią podzielić z innymi.

W tym wszystkim warstwa liryczna również odbiega od tego, do czego zespół nas przyzwyczaił. Teksty są lekkie, miejscami satyryczne, można im zarzucić banalność. Ale w niczym to nie przeszkadza! Takie właśnie miały być.

I to jest właśnie ten moment próby dla „wiernych fanów” Wilków. Czy są w stanie zaakceptować takie odmienione oblicze i przyłączą się do watahy, aby gnać razem z nimi, czy odejdą od stada i poszukają innego?

 

 

 

WILKI – Przez dziewczyny

Sony (2016)

 

1.To co piękne w życiu

2.Teraz powiedz nie

3.Przez dziewczyny

4.Wenus, tu Mars

5.W drodze do marzeń

6.27th Floor

7.Stać się innym

8.Kocham, bo nienawidzę

9.Na warszawskich ulicach

10.Ona tam jest

11.Shaman’s Melody

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

Autor:

Łukasz Ignatow – to już dziesięciokrotnie 18-letni pisarz pochodzący z Radkowa. Na co dzień spokojny recepcjonista, o nienagannych manierach i starannie dobranym garniturze. Wieczorami zaś… Nieudolny naśladowca Matta Bellamy’ego i Dominika „Witosa” Witczaka, trener Arsenalu Londyn i koneser dobrej whiskey. Fan krwawych slasherów i action – rpg, okazjonalnie gankujący na topie. Miłośnik literatury (czyta odkąd w dzieciństwie spadła mu na głowę książka – postanowił za wszelką cenę dowiedzieć się, kto go bije i dlaczego), filmów Christophera Nolana oraz podróży palcem po mapie. Z wykształcenia specjalista do spraw marketingu w hotelarstwie i gastronomii, zgodnie z tytułem nie stroni o dobrego jedzenia, hotelarstwem zajmuje się na co dzień. Zasypia przy ciężkim rocku i heavy – metalu, płacze przy Królu Lwie. W młodości kochał się w Czarodziejce z Księżyca i chciał trenować razem z Son Goku i Vegetą. Motto życiowe: „nie ważne co umiesz, ważne jak potrafisz to wykorzystać” (Pewnie dlatego dostaje wszystkie najtrudniejsze zadania w pracy, bo znajdzie najprostszy sposób, żeby rozwiązać problem – kreatywny, ale leniwy).

Ostatnie

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.