Wywiad z zespołem Antoherland
Foto:Adrian Szymański

Wywiad z zespołem Antoherland

Rockowa formacja Antoherland po zakończeniu pracy nad materiałem koncertowym udzieliła naszemu portalowi obszernego wywiadu, w którym zdradza szczegóły związane m.in. z niniejszym materiałem, występami na żywo, swoją działalnością muzyczną oraz planami na przyszłość. Fanów zespołu i pozostałych Czytelników zapraszamy do lektury wywiadu.

Niedawno zakończyliście pracę nad materiałem koncertowym. Na kiedy zaplanowaliście jego premierę? Co Was skłoniło do wydania takiego wydawnictwa?

Łukasz: Wydaje mi się, że zaszło małe nieporozumienie! (śmiech) To prawda, zakończyliśmy prace nad kolejnym etapem naszego dosyć obszernego materiału koncertowego. Na razie jednak nie planujemy go wydawać w formie odrębnego wydawnictwa. Póki co zamierzamy dzielić się naszą „najświeższą” muzyką za pośrednictwem koncertów. Skłoniła nas ku temu przede wszystkim mnogość materiału, który posiadamy i ciągła chęć dzielenia się nim z naszymi odbiorcami.

Kacper: Mamy plan odnośnie wydawnictwa, ale na razie to tylko zarys, jeszcze przyjdzie czas na to, żeby się nim podzielić 😉 

Czy single i video promujące również macie w planach do niego wydać?

Łukasz: Oczywiście, że tak, ale dopiero gdy będziemy planowali prezentować najnowszy materiał w formie wydawnictwa. Wtedy z pewnością ukażą się single wraz z teledyskami.

Podczas koncertów dzieliliście scenę z takimi zespołami jak np.: Acid Drinkers, KABANOS, Mama Selita, Thy Disease, Happysad, Andrzej Nowak i Złe Psy, Sebastian Riedel i CREE, Perfect czy OCN. Czy macie jakieś wyjątkowe, koncertowe wspomnienia związane z tymi zespołami? Występ z którymś z tych zespołów jakoś szczególnie zapadł Wam w pamięć?

Łukasz: Heh, z pewnością najmocniej w pamięci zapadł mi koncert z Thy Disease w Radomiu. (śmiech) Uczestniczyliśmy wtedy w jednym z etapów ich pokaźnej trasy koncertowej. Chłopaki jednak nie mieli świadomości, czym jest Radom i nie zdawali sobie wtedy sprawy, że przyjdzie Im, nam oraz wszystkim innym kapelom zagrać do kompletnie pustej sali (śmiech po pachy). Najlepiej wspominam wstęp w Rzeszowie przed Acidami oraz w Częstochowie z Kabanosem. Acidzi byli super jeśli chodzi o poziom koncertu, poza tym mili, nie zblazowani ludzie. KABANOS są super, bo są odjechani, a ich basistę Fonsa uwielbiam jako człowieka- Pozdro Damian!

Kacper: Cały Kabanos to mega spoko chłopaki! Zdecydowanie z nimi cała otoczka koncertu jest najfajniejsza. Dodatkowo wtedy dopisała super publika i pozwoliła się porwać, a nie każda niestety jest tak chętna na interakcje z zespołem.

A gdybyście mieli możliwość wybrać kogoś, z kim najchętniej zagralibyście na scenie, to kogo byście wybrali?

Łukasz: Bez dwóch zdań – Alter Bridge!

Kacper: Podzielam zdanie Łukasza!

Koncerty to czas, kiedy każdy artysta ma okazję nie tylko do zaprezentowania siebie na żywo, przed publicznością, ale również do ukazania innego oblicza swojej twórczości. A jak Wy postrzegacie występy na żywo? Czym one są dla Was?

Łukasz: Dla mnie koncerty stanowią przede wszystkim niesamowity czas, kiedy czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie chcę i robię dokładnie to, co kocham robić najbardziej. Jest to dla mnie czas radości z możliwości przekazania swoich uczuć, ale także czerpania ich od słuchaczy. Jest to również czas spędzany z ludźmi, których szczerze kocham. W tym miejscu pragnę podkreślić, że mam przyjemność i zaszczyt grać z najcudowniejszymi ludźmi i najlepszymi muzykami, jakich tylko mógłbym sobie wymarzyć. Poza tym, że świetnie dobraliśmy się jako muzycy, to również na innych płaszczyznach dogadujemy się i kochamy jak rodzina. Takiej relacji chciałbym życzyć wszystkim kapelom i nie tylko. Niezmiernie ważnym jest móc robić to, co się kocha z osobami, które się kocha.

Kacper: Scena jest miejscem niezwykle organicznym gdzie (jeśli zespół jest dobrze dobrany i pewny swojego materiału) zachodzi specyficzna chemia. U nas ma to miejsce! Poza tym interakcja z publiką i możliwość przeżywania wspólnie z nią swoich emocji jest czymś wspaniałym!

Do tej pory nagrywaliście albumy tylko krótkogrające. Czy przymierzacie się również do nagrania longplaya? Bierzecie pod uwagą wydawanie płyt także w takiej formie? Jeśli tak, to czy macie już przygotowany do niego jakieś materiał? Taki, z którym jeszcze nie mieliśmy okazji się zapoznać?

Łukasz: Oczywiście planujemy wydanie albumu długogrającego. Nie zdradzę chyba wielkiej tajemnicy, jeśli powiem, że nasze kolejne wydawnictwo będzie prezentowało właśnie taką formę. Ilość materiału jaką posiadamy jest zatrważająca, jesteśmy bardzo płodni, przynajmniej muzycznie.(śmiech) Mamy sporo niewydanego oficjalnie materiału, który nasi fani mieli niejednokrotnie okazję wysłuchać na koncertach. Mamy również całą masę materiału, którego jeszcze nikt nie słyszał, który czeka na zaprezentowanie. Jednym słowem, obecnie posiadamy materiał przynajmniej na dwa albumy długogrające.

Jak na razie wszystkie Wasze płyty i materiały promocyjne wydawaliście własnym sumptem. Czyli produkcja, nagrywanie, dystrybucja i promocja nagrań audio spoczywają zapewne na Waszych barkach. Czy nie rozważaliście nad tym, by w końcu się od tego odciążyć i nawiązać współpracę z wytwórnią płytową, która by te wszystkie zadania na siebie przyjęła?

Łukasz: Pozwolisz, że tu rozwinę to, co zacząłem w pierwszych dwóch pytaniach. (śmiech) Jak trafnie zauważyłaś, wszystko wydajemy własnym sumptem. Póki co jest to jedyny powód, dla którego nie wydaliśmy jeszcze longplaya. Jak powiedziałem wcześniej, materiału mamy przynajmniej na dwie płyty, ale co z tego, skoro wydanie jest procesem bardzo kosztownym. Siedzisz w tym temacie od jakiegoś czasu, więc dobrze wiesz jak wygląda kwestia promocji i kontraktów płytowych na naszej rodzimej ziemi. Promuje się obecnie jedynie twórców już wyprodukowanych. Chętnie stawia się też na promocję muzycznego fast-foodu – gwiazd jednego sezonu z jednym przebojem lata. W ostatnich latach popularność zyskały programy typu talent-show, gdzie muzyczne półprodukty obrabia się na ruszcie TV i sprzedaje jako gorące dania, specjały szefa kuchniTV. Nasz wokalista – Jacek wspominał o tym sporo w poprzednim wywiadzie, którego dla Was udzielił. My niestety nie mamy zadatków na gwiazdy jednego sezonu i nie stworzyliśmy dotychczas hitu lata, więc jesteśmy skazani na muzyczną banicję oraz wydawanie (póki co) materiału na własny koszt.(śmiech) Nie ukrywamy jednak, że byłoby nam miło, gdyby ktoś zaproponował nam współpracę, nie próbując jednocześnie nas „ulepszać”.

Kacper: Aktualnie sami martwimy się o koszty, ale kto wie co pokaże przyszłość 😉

To przejdźmy teraz ściślej do utworów. Który utwór z Waszej ostatniej EP-ki jest Waszym zdaniem najbardziej reprezentatywny dla niej?

Łukasz: Dobre pytanie! (śmiech). Jestem trochę rozdarty pomiędzy „Wyruszam sam”, a „Globalizacją”. „Nasycenie” pokazuje inną stronę naszej wrażliwości muzycznej. „Wyruszam sam” jest tęsknotą za prawdziwą męską przygodą, czymś co nas w dużej mierze definiuje jako ludzi, muzyków. Najbardziej jednak reprezentatywna, jeśli chodzi o gatunek muzyczny, rodzaj brzmienia i zagadnienia techniczne związane z kompozycją jest dla nas „Globalizacja”. Jest kawałkiem energetycznym, wściekłym, kąśliwym – czyli takim jak my (śmiech).

Kacper: Takim flagowym kawałkiem nazwałbym właśnie „Wyruszam Sam” z tego względu, że jest szybki, konkretny i chwytliwy. Dlatego został właśnie singlem promującym tą EP. Nie zmienia to jednak faktu, że moim ulubionym kawałkiem jest „Globalizacja”. Ma swego rodzaju drapieżny klimat ale wprowadza tez nutkę tajemnicy.

Dlaczego akurat „Wyruszasz Sam” wybraliście na pierwszy singiel promujący ostatnią EP-kę? Ze względu na tytuł?

Łukasz: W zasadzie to nasza Epka otrzymała tytuł od tego utworu. Jest w tym coś o czym wspomniałem w poprzednim pytaniu. Przekazujemy za pośrednictwem tego kawałka naszą tęsknotę za przygodą. Ten utwór ma dla nas duży ładunek emocjonalny.

Kacper: Ja już wspomniałem o tym w poprzednim pytaniu. Patrząc poza tekst, ten kawałek ma zdecydowanie najlepszą budowę na singla.

A czy są jakieś kompozycje, na które Wasi fani na koncertach czekają najbardziej? Niekoniecznie mówimy teraz o kawałkach z najnowszej EP-ki…

Łukasz: Pierwszy, który przychodzi mi do głowy to „Melancholia” – utwór z naszej poprzedniej Epki. Jest to kawałek grany przez nas obecnie dosyć rzadko ze względu na jego ciężki, przytłaczający klimat. Co niezmiernie mnie dziwi, niemal po każdym koncercie pojawiają się osoby, które pytają, dlaczego go nie graliśmy (pozdrowienia – Marysia Kołodziejska). Chyba musimy go na stałe wpleść do naszego repertuaru koncertowego (śmiech).

Kacper: Z moich obserwacji ludzie dużo lepiej reagują na kawałki energiczne niż na balladki (przynajmniej na koncertach). Mamy parę nowych petard, na które fani jeszcze nie wiedzą, że czekają 😉

W kwietniu 2015 roku zmieniliście nazwę zespołu z Laxigen Överdrive na Anotherland. Nazwa ta nawiązuje do Waszej pierwszej płyty pt. „Nibyświat”. Co Was skłoniło do podjęcia decyzji o zmianie nazwy?

Łukasz: Powodów było co najmniej kilka i myślę, że każdy z nas przytoczyłby inny. Dla mnie osobiście zmiana nazwy wiązała się z okazaniem szacunku naszemu byłemu perkusiście – Karolowi Molasemu, który z przyczyn osobistych musiał zrezygnować ze współpracy z nami. To co tworzyliśmy razem z Karolem jako  Laxigen Överdrive jest dla mnie bardzo ważne, razem tworzyliśmy ten zespół od samego początku dla mnie ta nazwa jest nierozerwalnie z Nim związana, dlatego też po jego odejściu czułem potrzebę zmiany nazwy i tym samym uszanowania tego odrębnego etapu naszego istnienia.

Kacper: Zmiana była też posunięciem wizerunkowym. Wybierając nową nazwę zwracaliśmy uwagę na to, żeby łatwiej zapadała w pamięć i była prostsza niż poprzednia. Anotherland troszeczkę nawiązuje też do tytułu pierwszej EP 😉

Tworząc muzykę, czerpiecie inspiracje z różnych źródeł, dzięki czemu nie zamykacie się na jeden konkretny gatunek. Staracie się tym samym ukształtować własny nieszablonowy styl muzyczny. Którzy konkretnie muzycy mają wpływ na jego kształt?

Łukasz: Wiele zespołów oraz muzyków miało wpływ na ukształtowanie się mojej wrażliwości muzycznej, więc może wspomnę o tych, którzy zrobili to najmocniej. (śmiech) Najsilniejszy wpływ na mój szeroko zrozumiany warsztat muzyczny miał i ma w dużej mierze dotychczas Zakk Wylde. Jestem jego ogromnym fanem, nie tylko w sferze muzycznej, ale także jeśli chodzi o podejście do życia. Od niego zaraziłem się we wczesnym etapie nauki gry na gitarze zamiłowaniem do ciężkich grooviących riffów, wściekłych solówek i nadużywania sztucznych flażoletów! (śmiech) Kolejnym artystą który w ogromnej mierze mnie ukształtował jest Mark Tremonti, którego znam i słucham jeszcze z czasów Creed. Mark otworzył mi głowę na zupełnie inny sposób komponowania utworów, pokazał świat nowych dźwięków płynących za pośrednictwem alternatywnych strojeń gitary. To od niego zaraziłem się miłością do strojów Open i to on nauczył mnie komponować cukierkowe ballady!(śmiech) Nie jestem w stanie wskazać, który z nich wywarł na mnie większy wpływ więc obydwu stawiam ex equo na pierwszym miejscu wśród moich guitar heroes. (śmiech)

Kacper: Zdecydowanie moją największą inspiracją jest Myles Kennedy. Bardzo szanuję go jednocześnie za bycie bardzo skromnym gościem a jednocześnie posiadaczem najlepszego głosu rockowego świata (oczywiście to moja opinia). Mówiąc o gitarzystach to może to banalne, ale największy wpływ na moją grę (szczególnie słuchając mojej gry solowej) wywarł Slash. Jest zdecydowanie niedoceniany w środowisku gitarowym! Reszta moich gitarowych inspiracji to Mark Tremonti, John Petrucci, Rabea Massaad oraz Matt Bellamy. 

A czym się inspirujecie się, pisząc teksty piosenek? Jakie tematy najchętniej ujmujecie w warstwie tekstowej? Czy nawiązuje ona także do Waszych życiowych doświadczeń?

Łukasz: To pytanie skierowane bardziej do Jacka, bo to on w zasadzie w całości odpowiada za warstwę liryczną. Jacek przypomina mi w pewnym sensie Zakka Wylde – pod warstwą powierzchownej przaśności jest człowiekiem niesłychanie wrażliwym, dla mnie jest prawdziwym poetą i częstokroć proszę go o wytłumaczenie tego, co miał na myśli w danym tekście, bo niejednokrotnie jest on dla mnie zagadką.(śmiech) Teksty naszych utworów w dużej mierze dotykają osobistych przeżyć podmiotu lirycznego oraz osób mu bliskich. Dotyczą także obserwacji otaczającej nas rzeczywistości.

No właśnie… Wielu artystów wspomina w rozmowach, że poprzez swoją twórczość wyraża siebie. Czy w Waszym przypadku  jest podobnie? Wasza muzyka również niesie taki przekaz?

Łukasz: Oczywiście! Jest to dla mnie niesamowita forma wyrazu. Uwielbiam tworzyć muzykę, ponieważ stanowi ona rodzaj pamiętnika chwil i uczuć które doświadczałem tworząc dany utwór. W tej muzyce zaklęte są moje uczucia, nastroje, przemyślenia, radości i smutki. To trochę jak z tekstami tylko w nieco bardziej zakamuflowany sposób. Dzięki temu na koncertach mogę otwierać przed rzeszą ludzi ten „pamiętnik” i pozwalać się poznawać, w pewnym sensie opowiadać swoją historię.

Kacper: Sztuka bez emocji to zwykły produkt bez wartości emocjonalnej! Żeby sztuka była dobra musi zawierać w sobie duszę artysty.

Świetnie powiedziane! To teraz może nieco zmieńmy temat… Braliście  udział w wielu konkursach i festiwalach, w których typowało się swoich faworytów. Czym dla Was był udział w takich wydarzeniach? Chęcią sprawdzenia siebie? Zaprezentowania swojej twórczości innemu odbiorcy i tym samym dotarcie do szerszego grona publiczności? Chęcią wybicia się na polskiej scenie muzycznej i osiągnięcie popularności? A może po prostu wiązało się z tym zdobycie nagrody lub czegoś jeszcze innego?

Łukasz: Bardzo trafnie na to pytanie odpowiedział Jacek w poprzednim wywiadzie. Nie chcę być odebrany jako osoba wylewająca żółć, kompletnie nie o to mi chodzi. Z pewnością festiwale i przeglądy dają możliwość sprawdzenia siebie, porównania z innymi zespołami. Chcę w tym miejscu stanowczo podkreślić, że poprzez porównanie nie mam na myśli zawodów w muzyce. Jestem wielkim przeciwnikiem traktowania muzyki jako formy współzawodnictwa, bo muzyka powinna jednoczyć, a nie dzielić. Jeśli chodzi o zaprezentowanie swej twórczości szerszemu gronu odbiorców to przeglądy w obecnym wydaniu nie są miejscem do tego przeznaczonym. Publiki jest tam zazwyczaj jak na lekarstwo i w większości są to członkowie innych kapel i ich najbliżsi znajomi. Przeglądy nie dają szansy wybicia się na polskiej scenie muzycznej i jest to proces obserwowany już od kilkunastu lat. Popularności też nie przynosi, bo przeglądów się nie promuje. Jeśli chodzi o nagrody, to fakt – odnoszę wrażenie, że właśnie po to przyjeżdża bardzo wielu wykonawców. Na przestrzeni czasu mieliśmy możliwość poznać zespoły niejako wyspecjalizowane w graniu i wygrywaniu przeglądów – no cóż, to również jest jakaś forma zarobkowania..(śmiech) Największą i w zasadzie jedyną dla mnie wartością płynącą z uczestnictwa w tego typu wydarzeniach była możliwość poznania wielu świetnych kapel, tak samo mało znanych i nie promowanych jak nasza. Fantastyczni ludzie z całego kraju, tworzący muzykę niejednokrotnie bijącą na głowę tę promowaną w radio i TV napawają mnie przeświadczeniem, że jeszcze polska muzyka nie zginęła!(śmiech)

Wasza muzyka ma dwie strony. Z jednej strony są to wyborowe, rockowe riffy, nieszablonowe brzmienie oraz świetne, niebanalne teksty, a z drugiej – dość chwytliwe granie. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, aby częściej podążać tą chwytliwą ścieżką, która być może zaprowadziłaby Was do sławy i tym samym szerszego grona odbiorców? Czy sukces komercyjny ma dla Was duże znaczenie?

Łukasz: Hahaha, świetne i jednocześnie bardzo trudne pytanie! Jacek w poprzednim wywiadzie wspomniał o pewnym bardzo znanym producencie muzycznym, który sugerował nam współpracę w zamian za granie jak Natalia Nykiel. Moja refleksja dotycząca tego spotkania jest taka: wolę promować się własnym sumptem!(śmiech) Dla mnie muzyka musi zawierać pewną szczerość. Nie ma nic złego w tym, że kawałek jest chwytliwy i dociera do mas, innymi słowy jest komercyjny, pod warunkiem że zawiera tę szczerość. Jeśli kawałek jest wykalkulowany na sukces, obliczony i uszyty, by robić kasę, to tej szczerości w nim nie ma i jest to muzyka, której się brzydzę, której nigdy nie stworzę choćby za grube miliony.

Kacper: Ja sobie kiedyś powiedziałem: nie będę grać muzyki, która mi się nie podoba. Są fajne chwytliwe kawałki i są radiowe pracze mózgów. Są ludzie, którzy specjalizują się w kompozycji radiowych produktów na kasę. Osobiście nie mam zamiaru nastawiać się na produkcję czegoś, co nie godzi się z moimi ideałami i myślę, że reszta zespołu się ze mną zgadza 😉

Wasz największy sukces, jaki dotychczas osiągnęliście to?

Łukasz: Naszym największym sukcesem jest to, że pomimo przeszkód i trudności się nie rozpadliśmy. (śmiech) Na poważnie to trudno mi powiedzieć, nie chciałbym wartościować poszczególnych wydarzeń. Pamiętam, że bardzo miło zrobiło mi się, gdy dowiedziałem się, że nasza pierwsza Epka zajęła drugie miejsce wśród polskich kapel undergroundowych w plebiscycie Heavy Rock. Takich sukcesów jest naprawdę bardzo dużo, to takie małe upominki, wyrazy wdzięczności za włożony trud, siła napędowa do dalszego działania.

A jaki sukces chcielibyście osiągnąć w przyszłości?

Łukasz: Przede wszystkim chciałbym, byśmy zawsze grali w tym składzie. Nie urywam, że chciałbym móc żyć i utrzymywać rodzinę z muzyki. Parafrazując Thomasa Edisona – rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani dnia. Moim wielkim marzeniem jest tworzyć muzykę, która będzie miała duże znaczenie dla słuchaczy, która wyryje się w ich sercach i będzie miała wpływ na ich emocje, uczucia, życie. Oczywiście chciałbym, by tych ludzi było jak najwięcej. (śmiech)

Kacper: Możliwość poświęcenia się w pełni muzyce i nie zwracania uwagi na kasę byłaby największym sukcesem!

No to zostańmy jeszcze przy przyszłości. Czy macie może już jakieś plany po wydaniu koncertowego wydawnictwa?

Łukasz: Gdy w końcu uda nam się wydać longplaya, z pewnością ruszymy w ogólnopolską trasę koncertową. Nasi odbiorcy mogą również liczyć na związane z tym wydawnictwem bonusy, takie jak: single, teledyski oraz różnego rodzaju gadżety.

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Zdjęcia: Antoherland

Anotherland na FACEBOOKU

STRONA WWW: www.anotherland.net

 Nasza recenzja EP-ki „Wyruszasz sam”

Singiel „Wyruszasz sam”

 

 

Baner w newsie 851×315
Baner w newsie 851×315

O Autorze

Ostatnio dodane: