Anna Jantar – wspomnienie w 40. rocznicę śmierci

40 lat temu w katastrofie lotniczej zginęła jedna z największych gwiazd polskiej estrady – niezapomniana Anna Jantar. Pomimo upływu czasu, jej piosenki ciągle wracają w nowych wersjach. W ubiegłym roku powstał niezwykle interesujący remix przeboju wszech czasów „Tyle słońca w całym mieście”, który można usłyszeć m.in. w studenckim Radiu Kampus. W 2016 r., w czasie trasy koncertowej Męskiego Grania, Dawid Podsiadło wykonywał „Nic nie może wiecznie trwać”. Po utwory artystki sięgają też twórcy programów: „The Voice of Poland”, „The Voice Kids” oraz „The Voice Senior”. To niesamowite, że ta młoda kobieta, mająca w chwili śmierci niecałe 30 lat (!) i 11 lat profesjonalnej drogi artystycznej za sobą, żyje w ludzkiej pamięci do dziś.

W blasku reflektorów

Popularność Anny Jantar trudno przełożyć na dzisiejsze czasy. Do jej osiągnięć należy m.in. piosenkarski… „hat trick”. Przez 3 lata z rzędu jej utwory („Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Tyle słońca w całym mieście”, „Mój, tylko mój”) zdobywały tytuły przebojów lata. „Staruszek świat” znajdował się na Radiowej Liście Przebojów przez 23 tygodnie, z czego 9 spędził na 1. miejscu. W 1979 r. aż 3 utwory z repertuaru wokalistki dotarły do 1. pozycji radiowych notowań („Nic nie może wiecznie trwać”, „Tak dobrze mi w białym”, „Moje jedyne marzenie”). Rok wcześniej wprowadziła 6 utworów do comiesięcznych zestawień popularnej audycji Studia Gama. To rekord, którego nie pobił żaden ówczesny artysta.

Ponad półtora roku po jej śmierci na listę przebojów pr. I Polskiego Radia trafił utwór „Spocząć” i zajął na niej 2. pozycję. W 1982 r. ponownie odkryto piosenkę „Do żony wróć”, która uplasowała się na 1. miejscu wspomnianej listy i zdobyła 3. lokatę w plebiscycie na najpopularniejszy hit lata. Sama Anna Jantar została wybrana 4. najpopularniejszą wokalistką roku w głosowaniu czytelników tygodnika „Nowa Wieś”!

W ślad za powodzeniem na radiowej antenie, olbrzymią popularność zyskały jej płyty długogrające. „Tyle słońca w całym mieście” i „Za każdy uśmiech” sprzedały się w ponad 150 – tysięcznych nakładach, zdobywając tytuły Złotych Płyt. Podobną popularnością cieszyła się składanka „The Best Of Anna Jantar”. Ostatni album studyjny piosenkarki, zatytułowany po prostu „Anna Jantar”, do końca 1984 r. znalazł ponad 192 tys. nabywców. Dzisiaj wokalistka otrzymałaby za nie Diamentowe Płyty. 

W ciągłej drodze

Artystka bardzo często występowała w kraju i za granicą. Podczas niewyobrażalnych (jak na dzisiejsze standardy) tras potrafiła zagrać 40 koncertów w… miesiącu. Oczywiście przy pełnych salach. Cóż, takie były ówczesnej realia. Jak sama mówiła – „tantiem za wykonanie piosenek nie ma. Mąż (Jarosław Kukulski – przyp. P.S.) je wprawdzie ma, ale nie są one zbyt wysokie”. Stąd też przemierzała Polskę wzdłuż i wszerz, zarabiając na utrzymanie towarzyszących jej zespołów i własne.

Wśród pamiątek, które zachowały się po Annie Jantar, znalazł się szkic listu do Ministra Kultury i Sztuki. Odwołuje się w nim do odmownej decyzji o przyznanie jej najwyższej kategorii wokalnej. Takie to były czasy! Każdy pretendent do występów na estradzie przechodził obowiązkowy egzamin i otrzymywał ministerialny „przydział”. Na jego podstawie dostawał określone wynagrodzenie za koncert. Najniższą kategorię określano literą A, uprawniającą do wykonywania zawodowej piosenkarki – B oraz S – zarezerwowaną (i przyznawaną w uznaniowy sposób) dla największych gwiazd piosenki. Niestety, tej ostatniej artystka się nie doczekała.

Nie doczekała się również realizacji wielu zawodowych planów, m.in. recitalu na poziomie wykraczającym poza siermiężną rzeczywistość PRL. „Moim marzeniem jest zrobić dobry program estradowy typu „show”, gdzie bym nie tylko śpiewała piosenki, które publiczność zna z radia lub telewizji, ale gdzie mogłabym się wykazać bardziej wszechstronnymi umiejętnościami” – powiedziała w jednym z wywiadów.

Lata 70. były zresztą okresem, kiedy wykonawca był zdany przede wszystkim na siebie i nie mógł liczyć na to, że ktoś załatwi mu np. kostiumy sceniczne. Może dlatego wizerunek Anny Jantar nie był wolny od wad? Nie zawsze miała odpowiednio dobrany strój, niektóre fryzury dodawały jej lat, a makijaż był czasami zbyt mocny. Miała zresztą świadomość własnych niedoskonałości. „Na ogół mówi się o nas źle, że to, co robimy jest amatorszczyzną itd. Niestety jest w tym bardzo dużo racji, ale dlaczego nikt nam nie pomoże? Dlaczego u nas do tej pory nie ma żadnej instytucji, która od podstaw zajęłaby się piosenkarzem? Należałoby stworzyć szkołę estradową z choreografami, kostiumologami, reżyserami itd., w której nauka trwałaby przynajmniej trzy lata. Przy takim podejściu do sprawy byłoby o wiele mniej mowy o amatorszczyźnie w polskiej estradzie”. 

Epilog

Mimo wszystko, wokalistka przeszła udaną metamorfozę od beztroskiej dziewczyny, śpiewającej „Najtrudniejszy pierwszy krok”, po dojrzałą, świadomą własnych możliwości, artystkę. Jej ostatnie nagrania pokazują, że była gotowa na wejście w dekadę lat 80. Ducha tej nowej epoki słyszymy m.in. w synth popowych piosenkach zarejestrowanych wspólnie z zespołem Budka Suflera: „Nic nie może wiecznie trwać”, „Do żony wróć” i „Układ z życiem”. Anna Jantar miała świetne wyczucie zmieniających się trendów, o czym świadczy jej repertuar, który – mimo upływu lat – wciąż cieszy się popularnością. To bez wątpienia sprawia, że ona nadal żyje w pamięci wielu ludzi…

Leave A Reply

Your email address will not be published.

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/wk2021/public_html/wp-includes/functions.php on line 4979