Futurystyczna wizja „Wojen i Nocy”. Daria Zawiałow w wyjątkowej odsłonie [Recenzja Płyty]

Daria Zawiałow to nazwisko, które już chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Balansująca pomiędzy gatunkami alternatywy oraz popu, raz bardziej w stronę alternatywy (A Kysz! Z 2017 roku) raz włącza w swoją twórczość odrobinę popowego brzmienia (Helsinki 2019 rok). Choć zadebiutowała oficjalnie dopiero cztery lata temu z A Kysz!, to już teraz widać jaką drogę artystka przeszła w tak krótkim czasie, i przechodzi oczywiście dalej. Będąc przed trzydziestką, niejeden artysta może pozazdrościć Darii tak dobrego materiału, który tworzy wraz z Michałem Kuszem oraz czasami z Piotrem „Rubensem” Rubikiem. Szczerze mówiąc bałem się o tę płytę, że mi się w ogóle nie spodoba, po tym jak na pierwszy singiel wybrano „Kaonashi” – już wtedy dotarło do mnie, że będzie trzeba się przestawić na coś zupełnie innego niż artystka przedstawiała do tej pory, chociaż z muzyką pomiędzy pierwszym a drugim albumem było tak samo, choć w przypadku Helsinek zaskoczenie było większe za sprawą mocno elektronicznego „Nie dobije się do Ciebie”, który na koncertach potrafi odbierać dech w piersiach dzięki energii, którą ten kawałek posiada na żywo.

Drugim singlem została długo oczekiwana współpraca Darii z… Dawidem Podsiadło. I co? Artyści postanowili zrobić coś zupełnie innego, podarowali słuchaczom lekki chilloutowy kawałek „Za Krótki Sen”. To jest przyjemny numer do pobujania się, ale rozumiem to pójście pod prąd. W tle dobrze się słucha tego singla, jednakże nie jest to mój faworyt. Ale, jak płyta wypada spośród singli? I tu największe zaskoczenie.

Powinienem był pamiętać o tym, że duet Zawiałow&Kush nie potrafią zawieść swoich odbiorców. Uwielbiam poprzednie płyty Darii, choć nie od razu prawie cały materiał mnie skradł i musiałem się długo osłuchiwać z niektórymi piosenkami. Co do najnowszej „Wojny i Noce” mam notorycznie na zapętleniu piosenki, które weszły w jej skład. Sam osobiście uważam, że choć single promujące płytę są bardzo popowe, to cała reszta wypada zupełnie inaczej i… jest to najlepsza płyta w dyskografii Darii.

Na tej płycie znajdują się tzw. „career highlights” i pokrótce opowiem o nich właśnie teraz.

„Metropolis” czyli protest-song opowiadający o wydarzeniach politycznych z ubiegłego roku. Czyż można lepiej było to przedstawić? Śmiertelnie szczery tekst „dostajemy w dłoń recepty na sny, potrafimy żyć, lecz to nie znaczy nic, nie znaczy nic”, po pierwszym refrenie artystka nawet… RAPUJE! „czuję wstyd na karku, spływa mi po płaszczu, a płaszcz topi się w gównie” – wulgaryzmy głosem Darii mają ukrytą moc podobnie jak w „Lwach” oraz „Kryzys wieku naszego”. Nie mogę nie wspomnieć o „eo” z „Malinowego”, dodało to uroku i tęsknoty za debiutanckim singlem artystki.

„Principolo” to ósmy utwór z płyty „Wojny i Noce” i jeden z moich faworytów. Turbo energetyczny kawałek, który na pewno świetnie sprawdzi się na koncertach. Chórki , które przeplatają się na końcu utworu są zniewalające, niesamowite. Ciężko opisać w ogóle tę płytę, bo nie wpada ona w ramy jakiegokolwiek gatunku muzycznego. Jest tutaj dużo synthwave’u, lata 80’, chillout i o dziwo, bardzo mało popu. Nie jest to typowy mainstreamowy materiał, zatem wybór singli jest zrozumiały, albowiem, jest to nawet można powiedzieć, że mroczny album pomimo swojego bujającego w wielu momentach brzmieniem.

Ostatnia z top 3 to dla mnie „Hollow” – współtworzona z Dawidem Podsiadło. Kojarzy mi się bardzo wizualnie z klipem do najnowszego singla „Wojny i Noce” manga, anime. Nie interesuje się, ani nigdy nie interesowałem się Japonią, do której tym razem chciała nas zabrać artystka względem swojej wizji, jednak te wizje bardzo mi się podobają, dzięki anonimowanemu teledyskowi do tytułowego singla, w głowie poszerza się wyobraźnia oraz emocje związane z niektórymi piosenkami z „Wojen i Nocy”.  „Hollow” jest dla mnie nieoczywistym utworem, za każdym razem, gdy słucham tego kawałka odczuwam zupełnie inne emocje. Z jednej strony można potańczyć, z drugiej wprawia mnie w jakiś tajemniczy nastrój, którego nie potrafię opisać. Lubię takie rzeczy, poszukiwanie emocji, kiedy przecież mamy gotowy utwór i możemy słuchać go ile tylko chcemy.

Choć popowe, to bardzo urzekające, niewinne, przypominające mi o dziecięcej beztroskości i, ponownie, za tęsknotą do bycia małym chłopcem, „Reflektory- sny” jeśli zostanie singlem do komercyjnych stacji, okaże się moim ulubionym spośród wszystkich singli promujących płytę. Japońskie wstawki są, hm, cóż, wzruszające. Dwie godziny przed premierą płyty w stacji RMF FM można było odsłuchać kilka piosenek przedpremierowo i jedną z nich właśnie była „Reflektory-sny” – uważam, że sprawdziła by się wyśmienicie!

Daria nie odeszła od dobrze znanej sobie alternatywy objętej gitarami. Kończąca płytę anglojęzyczna „Socjopathetic” jest pięknym pożegnaniem i zwieńczeniem całości krążka. Czyż można było lepiej zakończyć tę płytę? Uważam, że nie. To jedyna „typowa ballada” na tej płycie, ale wystarczająca, albowiem, jakościowo jest nieziemsko genialna.

„Wojny i Noce” nie są pracą wyłącznie Darii, ale także producenta Michała Kusza, który tę płytę z Darią zrobił. Nie znam w Polsce lepszego producenta, który potrafiłby stworzyć taki materiał, albo zbliżony jakościowo do tego, co można usłyszeć na „Wojnach i Nocach”. Ten duet obecnie jest nie do przebicia i nie do podrobienia. Oni chyba siebie muzycznie po prostu potrzebowali.

Leave A Reply

Your email address will not be published.

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/wk2021/public_html/wp-includes/functions.php on line 4979