Ultimate magazine theme for WordPress.

Recenzja: Eleni – „..10” (reedycja)3 min read

0

Jubileuszowa, 10. płyta (stąd tytuł!) nagrana przez cieszącą się ogromną popularnością w latach 80. Eleni, może być z powodzeniem traktowana jako album z serii „the best of”. Wszystko to za sprawą jej słonecznych piosenek, które „wspięły się” na najwyższe miejsce listy przebojów pr. I Polskiego Radia. Tym osiągnięciem mogą się pochwalić utwory: „Miły już jesień”, „Na wielką miłość” (był to ponadto przebój lata’86 w głosowaniu czytelników tygodnika „Panorama”), „Dla ciebie jestem ja” oraz „Pożar w godzinie serc”. Na 3. pozycji uplasował się „Spójrz z dwóch stron”, a oczko niżej – „Nasz najpiękniejszy dzień”.

Nic więc dziwnego, że album został „ozłocony”, a Eleni – jak czytamy w „Panoramie” z 1986 r. – stała się bohaterką pracy magisterskiej! Czy jej obrona zakończyła się powodzeniem? Tego już, niestety, nie napisano.

Przeglądając listę autorów piosenek zamieszczonych na albumie, nie sposób nie zauważyć, że na pierwszy plan wysuwa się jedno nazwisko – Kostasa Dzokasa. Nic w tym dziwnego, ponieważ jest on dla Eleni tym, kim był Jarosław Kukulski dla Anny Jantar, tj. muzycznym opiekunem, nadwornym kompozytorem i menadżerem. Jego niezwykle chwytliwe utwory są komunikatywne, łatwo przyswajalne przez słuchaczy, bezpretensjonalne. Ich wykonawczyni wyśpiewała je niezwykle czysto, z dobrą dykcją oraz tym, co jest najbardziej dla niej charakterystyczne – widoczną (a raczej słyszalną) radością, ale z delikatną nutką nostalgii. No i buzuki… Te wszystkie elementy sprawiły, że wokalistka zyskała sobie rzesze wielbicieli spragnionych muzyki, która pomoże im zapomnieć o trudach codzienności.

Motywem przewodnim jej piosenek jest przede wszystkim miłość – temat najbardziej wdzięczny i poruszający (prawie) wszystkich ludzi. Co ciekawe, autorom tekstów skutecznie udało się uniknąć banału i truizmów, z wyjątkiem utworu „Za dziesięć lat” – „Tak bardzo chcę, by miłość nie zawiodła mnie”.  Jasnych punktów jest jednak zdecydowanie więcej. Przykłady? „A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest,/tyle słońca z lata jeszcze w nas” („Miły już jesień”). „Nim słońca złoty krąg do naszych wpadnie rąk/na ziemi wznośmy szczęścia dom” („Zanim czas zmieni nas”). „Spójrz z dwóch stron/na gesty i uczucia, gdy nie można wrócić” („Spójrz z dwóch stron”). I jak tu się nie zastanawiać się nad tym, co jest w życiu ważne?

W liryczną duszę piosenkarki idealnie wpasował się wspomniany już Jarosław Kukulski, proponując dwa utwory – oba niezwykle rytmiczne, z tak charakterystyczną dla niego ekspresją pojawiającą się w refrenie („Zanim czas zmieni nas”, „Pożar w godzinie serc”).

Muszę przyznać, że przeżyłem niemałe zaskoczenie, kiedy dowiedziałem się, że piosenkę „Nasz najpiękniejszy dzień” skomponował Jerzy Milian. Rasowy jazzman w greckim wydaniu? Niesamowite! Jego utwór idealnie wpasowuje się w czytelne harmonie autorstwa Kostasa Dzokasa.

Do mnie najbardziej przemawia sentymentalna piosenka „Miły już jesień”, w której Eleni towarzyszy (o dziwo) nie buzuki, a fortepian.

Na koniec wspomnę tylko, że cyfrowa reedycja płyty została wzbogacona o dwa utwory – „Czas dzieciństwa” i „To nie sztuka”.

W jednym z internetowych sklepów krążek „..10” można kupić za kilkanaście złotych. To niewielka cena za podróż do słonecznej Grecji do krainy słońca, optymizmu i kilku nut refleksji. Myślę, że w codziennym zagonieniu często o tym zapominamy, a szkoda. Nie jest jeszcze za późno, pośpieszmy się „Zanim czas zmieni nas”…