Ultimate magazine theme for WordPress.

Recenzja: Grzegorz Kapołka Trio – “5th Avenue Blues”5 min read

0

Pochodzi ze Śląska, dokładniej z Imielina na Górnym Śląsku. Jest absolwentem i wykładowcą Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Grał w zespole Young Power, należał do składu Golec uOrkiestra i od niemal 30 lat współpracuje z Irkiem Dudkiem. Prócz autorskich płyt w swoim dorobku muzycznym ma jeszcze ponad 50 albumów, na których udzielał się jako muzyk sesyjny. O kim mowa? O Grzegorzu Kapołce – znakomitym i cenionym, wielokrotnie nagradzanym gitarzyście bluesowo-jazzowym. Niedawno ukazała się jego najnowsza, długogrająca płyta zatytułowana „5th Avenue Blues”. Tytuł „5th Avenue Blues” ma dla artysty sentymentalne znaczenie, gdyż odnosi się do nowojorskiej alei na Manhattanie – szeroko kulturalnego tygla tętniącego życiem z rozbrzmiewającą głównie bluesowo-jazzowo muzyką. To właśnie niedaleko tej ulicy Grzegorz Kapołka kiedyś mieszkał i często nią spacerował. Albumowa piąta aleja to również muzyczna droga śląskiego gitarzysty, lecz tym razem przemierzana w towarzystwie wybitnych instrumentalistów – basisty Dariusza Ziółki oraz perkusisty Ireneusza Głyka, stąd też longplay został wydany pod szyldem Grzegorz Kapołka Trio. To już piąte wspólne dzieło tria, co jest także nawiązaniem do liczby 5 w tytule tego wydawnictwa.

Już efektowna i barwna okładka krążka może nam wiele zasugerować o jego zawartości. Muzycznie mamy tu bowiem do czynienia z paletą pełną kolorów, w przewadze tych ciepłych i stonowanych; kolorów kreślonych przez instrumenty charakterystyczne między innymi dla klimatów bluesa i jazzu. Piszę „instrumenty”, ponieważ dziewięć z dziesięciu mieszczących się na płycie utworów przepełnia muzyka wyłącznie instrumentalna. Głównym instrumentem wiodącym prym jest oczywiście gitara Grzegorza Kapołki – to dzięki niej album nabiera osobliwego zabarwienia oraz unikatowego wydźwięku.

Analizując niniejszy materiał, warto bliżej się przyjrzeć dominującemu na nim bluesowi, bo skoro dominuje, to pewnie musi odrywać dość istotną rolę. Zapewne miłość artysty do bluesa poniekąd się do tego przyczyniła. Wirtuoz sześciu strun niejednokrotnie w rozmowach z dziennikarzami ujawniał swoje zamiłowanie do bluesowych melodii. Nie bez powodu więc znajdujemy go też w tytule nowego longplaya. Podobnie sprawa wygląda z niektórymi kawałkami na płycie – tam, gdzie w tytule widnieje blues, to uwydatnia się on właśnie najbardziej. To swoisty trzon okolony jazzem, gdzieniegdzie country, a także fusion z  mocnym, gitarowym pazurem. Trio w „5th Avenue Blues” stara się zatem nie zamykać w ramach jednego nurtu muzycznego. Panowie, tak jak na poprzednich produkcjach, wojażują po wielu artystycznych płaszczyznach, eksperymentują z formą, łączą i przeplatają style. Tworzą w ten sposób muzykę najwyższych lotów, udowadniając tym samym swój kunszt. Warstwa melodyczna na piątej alei zaskakuje nie tylko mozaiką dźwięków, ale również przemieszanymi stylami i zróżnicowanym tempem. To niewątpliwie atut płyty, gdyż dzięki temu nie jest ona jednostajna, znajdujemy na niej zarówno szybkie oraz żywiołowe numery, m.in. E tu, Bruto, Contra Me? Jungle Blues czy Sombrero z dużą porcją energicznego grania, jak i te spokojniejsze, liryczne aranżacje, a mianowicie Blue Heaven, tytułowy 5th Avenue Blues czy urokliwy Silesian Love. Wisienką na torcie jest natomiast pozycja nr 5, czyli akurat sam środek krążka. Mowa o piosence promującej najnowsze wydawnictwo – Na zawsze – jedynym kawałku z wokalem udzielonym gościnnie przez Macieja Lipinę – znanego z roli Ryśka Riedla ze spektaklu „Skazany na bluesa”. Utwór trafnie wybrano na singiel, biorąc pod uwagę to, że w rozgłośniach radiowych chętniej są jednak emitowane utwory z wokalem niż czysto instrumentalne. W dodatku to numer mający świetne zadatki na przebój, bo porywa swym aranżem, genialnymi riffami gitarowymi, ciekawym tekstem, a także charyzmatyczną barwą głosu Maćka. Oprócz wspomnianego Macieja Lipiny na krążku pojawił się jeszcze jeden gość specjalny – wyśmienity bluesman – Irek Dudek, którego znakomicie zagrane partie harmonijkowe usłyszeć można w nagraniu Jungle Blues.

Jeśli miałabym zaś jakoś szczególnie wyróżnić któryś z tych dziesięciu zaprezentowanych kompozycji, to chyba trudno byłoby mi wybrać którąkolwiek z nich, gdyż najlepiej słucha mi się ich wszystkich razem. Razem bowiem tworzą fenomenalną mieszankę bluesa i jazzu ze szczyptą dobrego rocka; mieszankę, która z powodzeniem mogłaby być wydana jako jeden, wielowątkowy, a zarazem wielobarwny utwór. I mimo że każda z aranżacji stanowi odrębną formę, to właśnie całość sprawia wrażenie konceptualnej oraz świetnie przemyślanej, muzycznej opowieści, z którą niewątpliwie wszyscy miłośnicy bluesowych i jazzowych dźwięków powinni się zapoznać. Ale nie tylko takich dźwięków. Ze względu na swą brzmieniową rozmaitość longplay ten ma szansę trafić też do innego grona odbiorców. Tak więc z pewnością znajdą tu coś dla siebie zarówno fani bluesa, jazzu, country, jak i fusionowych, rockowych brzmień. Warto w związku z tym zajrzeć do Piątej Alei Bluesa i pobyć na niej przez dłuższy czas. Polecam, bo naprawdę można się wciągnąć!

Ocena 5/6

 

Tracklista:

1. Blues March
2. E tu, Bruto, contra me?
3. Blue Heaven
4. Sombrero
5. Na zawsze
6.
Glisso Bluesso
7. 5th Avenue Blues
8. Jungle Blues
9. Slowly , baby slowly
10. Silesian Love


GRZEGORZ KAPOŁKA  w sieci:

FACEBOOK || OFICJALNA STRONA

SINGIEL “Na zawsze”