Ultimate magazine theme for WordPress.

Recenzja – Izabela Trojanowska – „Układy” (reedycja)

„Układy” to dobra odskocznia od najbardziej zgranych przebojów Trojanowskiej - "Tyle samo prawd, ile kłamstw" oraz "Wszystko czego dziś chcę".

Jednych zachwyca, a drudzy odsądzają jego twórców od czci… Chodzi oczywiście o zaskakujący cover przeboju Izabeli Trojanowskiej „Wszystko czego dziś chcę” w wykonaniu Moniki Brodki. Album, na którym wydano go pierwotnie, nie doczekał się jeszcze reedycji, ale kolejny longplay z repertuaru śpiewającej aktorki – „Układy” – już tak. Myślę, że warto mu się bliżej przyjrzeć.

Na początku lat 80. Izabela Trojanowska cieszyła się olbrzymią popularnością. Chwytliwe superhity autorstwa duetu Romuald Lipko – Andrzej Mogielnicki w połączeniu z jej niezwykłą urodą i oryginalnymi strojami uczyniły z niej najpopularniejszą krajową wokalistkę. Po wydaniu debiutanckiej płyty „IZA”, która powstała przy udziale Budki Suflera, piosenkarka związała się z grupą Stalowy Bagaż. Pod koniec 1981 r. przystąpiła do rejestracji nagrań na kolejny album zatytułowany „Układy”. Syntetyzator Lipki ustąpił miejsca gitarowym solówkom… Jana Borysewicza. Obecnie utwory z krążka nie są szerzej znane, a szkoda. Natomiast sama Izabela Trojanowska na rożnych festiwalach pojawia się wyłącznie z przebojami „Wszystko czego dziś chcę” oraz „Tyle samo prawd, ile kłamstw”.

Ciekawe, dlaczego te piosenki nie stały się evergreenami tylko popadły w radiowy niebyt?

W końcu „Karmazynowa noc” dotarła do 1. miejsca na listach przebojów pr. I i III Polskiego Radia oraz 1. lokaty w głosowaniu czytelników tygodnika „Panorama”. Została również wybrana 2. najpopularniejszym hitem roku według „Panoramy” i „Nowej Wsi”. „Brylanty” również zdobyły szczyt „jedynkowej” listy przebojów. Zaskakujące jest to, że oba nagrania wygrały plebiscyt na Przebój Lata z Radiem! Sporą popularnością cieszyły się również „Obce dni” (2. pozycja w „Panoramie” i 4. w „Trójce”). Z płyty lansowano również tytułowe „Układy” oraz „Nic naprawdę”.

Album zwraca uwagę spójnym, gitarowym, brzmieniem, które nadało mu iście rockowy sznyt. Co prawda potencjał komercyjny zawartych na nim nagrań jest niższy niż na pierwszym krążku Trojanowskiej, ale nie powinien być to wyznacznik jakości produkcji artystycznej.

A o tę z pewnością zadbał Andrzej Mogielnicki, pisząc znakomite teksty, które w celny, nieco ironiczny, sposób oddają klimat tamtych burzliwych czasów.

Autor – w tytułowych „(Uk)ładach” – zastanawia się nad ograniczoną możliwością decydowania o sobie ówczesnych ludzi. „Powiedz mi, czemu co dzień jak z piórkiem wiatr, tak z nami się zabawia los?”. Trudno rozpatrywać te słowa bez odnoszenia ich do kontekstu politycznego, tj. zależności Polski od ZSRR (łady to radziecka marka samochodowa). W „Brylantach” piosenkarka zaczepnie zapewnia, że obcy jest jej blichtr wyższych sfer PRL (politycznych?). „Nie lubię ważnych rezydencji i przyjęć w nich a la fourchette. Sekretarzy i ekscelencji doskonałych od a do z” (najważniejsza osobą w państwie do 1989 r. był… I sekretarz KC PZPR). O tym, że było wówczas niewesoło, świadczy m.in. prośba adresowana do Stwórcy (!), aby „na tę przyszłość mglistą” zesłał „paru nawiedzonych gitarzystów” („Daj Boże, daj”). No i „byle było co jeść i pić i tlen do oddychania” (czy to aluzja do braków zaopatrzeniowych w latach 80. ?).

Refleksyjno – filozoficzny Mogielnicki (ustami Trojanowskiej) przekonuje, że „czasem żyje się po prostu tak jak umie” („Mało siebie znam”). Podobno można tak funkcjonować, „chociaż życia w tym nie ma prawie”. Bluesujące „Obce dni”, z którego zaczerpnąłem ten fragment, to mój absolutnie ulubiony utwór z „Układów”. W tym niezwykle depresyjnym obrazie niemalże wegetatywnego funkcjonowania jednostki mamy próbę „odcięcia się” od emocji i nakładanie maski. „Wciąż przy sobie mieć okulary z ciemnych szkieł, by nikt nie zajrzał w oczu dno”.

W ten pesymistyczny nastrój wpisują się historie o miłości bez happy endu („Obejdzie się bez łez”) i wypalonej („Nic naprawdę”). Tylko w „Karmazynowej nocy” oszczędzono nam dramatów, ale wizja spotkania z wampirzymi ustami (a może raczej kłami?) też nie należy do najoptymistyczniejszych…

Cóż, zamiast załamać ręce i zacząć płakać, wyłączam „Układy” – płytę, która mnie osobiście zachwyca świetnie ujętą dosadnością tekstów, słuchanych oczywiście z umiarem i pewnym dystansem… Jest to dobra odskocznia od zgranego przeboju „Tyle samo prawd, ile kłamstw”, który Izabela Trojanowska wykona w czasie najbliższego Top Of The Top Sopot Festival.