Ultimate magazine theme for WordPress.

Recenzja: List Otwarty – Bałagan6 min read

Z początkiem marca na polskiej scenie muzycznej pojawiła się formacja, która swoją debiutancką płytą narobiła na niej nie lada bałaganu. Nie mamy tu jednak do czynienia z typowym bałaganem kojarzącym się pejoratywnie, a mianowicie z chaosem i bezładem.  Debiutancki album zatytułowany właśnie „Bałagan” przynosi nam zupełny inny wymiar tego słowa – postrzegany bardziej w ujęciu metaforycznym. Sprawcą tak nietypowego „Bałaganu” jest szczeciński duet o nazwie List Otwarty, którego szeregi zasilają założyciel – raper, tekściarz i zarazem perkusista Bartłomiej Mieżyński oraz basista/gitarzysta Aleksander Więcław. Swój udział w nagrywaniu „Bałaganu” mieli także gitarzyści Rafał Opiela, Michał Waliszewski i Miłosz Miecznik, perkusista Paweł Skrzyszewski oraz klawiszowiec Tomasz Włodarczyk. Z kolei za elektronikę, której dźwięki najbardziej dominują przy otwarciu i zwieńczeniu „Bałaganu”, odpowiedzialni są już wcześniej wymieniony Bartłomiej Mieżyński i Jakub Lasota.

Pierwotnie wykonywane przez Bartka Mieżyńskiego kompozycje solowe dały szczecińskiemu kolektywowi fundament do dalszych muzycznych kroków – po wielokrotnych próbach, kilkunastu koncertach i nieprzebranej liczby spotkań artyści postanowili stworzyć materiał będący pośrednią ich artystycznych temperamentów. I w ten oto sposób doprowadzili do  muzycznego „Bałaganu”.

Niby było to niezobowiązujące spotkanie muzyków, którym do artystycznego ukontentowania nie potrzeba w zasadzie niczego wielkiego, to jednak na “Bałaganie” dzieją się sprawy iście ciekawe, jeśli nie pasjonujące. Cóż takiego mogło się do tego przyczynić? Dojrzałość? A może dorosłość, która chyba najlepiej unaocznia klasę tych artystów? Do rozstrzygnięcia tego zagadnienia powrócę jeszcze w dalszej części niniejszej recenzji.

Najpierw chciałabym się skupić na warstwie muzycznej pierwszego studyjnego dzieła Listu Otwartego. Brzmieniowo ten album tak naprawdę nie sposób zaszufladkować w sztywne ramy jednego nurtu muzycznego, co poniekąd oddaje również jego tytuł. Krążek bowiem scala w sobie wszelkie dźwiękowe rozmaitości, jak np. funk z trip-hopem czy jazz ze sporą dawką rocka progresywnego. I wszystko to osaczono wokół głównego obranego przez nich stylu – rapu. Oprawę muzyczną stanowią w związku z tym nowoczesne podkłady zdominowane przez brzmienia gitar, perkusji oraz syntezatorów. Panowie, łącząc wszystko w jedną spójną fuzję, wykazali się wartą docenienia kreatywnością, gdyż wachlarz brzmień, jak na tę stylistykę, jest ogromny; wszystkie „bity” pomimo swej prostoty są interesujące i daleko im do monotonii, a poprzez dozę rapowych naleciałości dają ogrom przestrzeni dla treści przekazywanych przez rapera i to nie przez czysto rapową formę, tylko raczej melorecytację, która znacznie lepiej oddaje i urozmaica przekaz melorecytowanych teksów. Do głosu Bartka w jednym z utworów – hipnotyzującym oraz rytmicznym Pyrrustratus jako WiktoRajska Utopia – dochodzi damski wokal, którego właścicielką jest Maja Holcman-Lasota, idealnie wpisująca się w melodię tej piosenki. Trzeba przyznać, że oba głosy dość ciekawie się tutaj ze sobą przelatają, razem tworząc niezwykle efektowny, spoisty monolit. Skoro już napomknęłam o treściach, to całą płytę naznaczono lotnymi, niejednokrotnie publicystycznymi i metaforycznymi tekstami, gdzieniegdzie zahaczającymi wręcz o poezję. To wprawdzie zaledwie 35-minutowy, ale  bogaty zbiór rozmyślań z kategorii społeczno-behawioralnych. Słowami kluczowymi warstwy lirycznej są przede wszystkim paradygmaty moralności, rozdarcie wewnętrzne tudzież technologiczny prym, ten ostatni wiodący głównie w Pikselach, które dodatkowo podbarwiono wyborowymi riffami gitarowymi. List Otwarty w swoim „Bałaganie” świetnie udobitnia celnie stawiane tezy, podkreśla powagę wypowiadanych słów, umiejętnie godzi sztukę ulicy ze sztuką poważną, a samym albumem – publiczność hip-hopową z profanami alternatywy. Ponadto buduje w nim apokaliptyczne pole i nacechowany problemami świat. Twórcy „Bałaganu” nie bali się więc dosięgnąć skrajności. Słuchacz podczas przedzierania się przez gąszcz ekstremistycznych uczuć poznaje na nowo, czym jest zimno i smutek, strach i lęk, niepewność i inne skrajne emocje. To zatem coś, o czym niewątpliwe warto się przekonać na własnej skórze przy słuchaniu debiutanckiej płyty Listu Otwartego.

Nie da się wobec tego ukryć, że szczecinianom na swoim debiucie udała się całkiem niezła sztuka. Nagrali konceptualny, starannie dopracowany longplay, którego poszczególne pozycje grają też na własny rachunek – dobrze się słucha zarówno całości, jak i na wyrywki – pojedynczych kawałków. Nawet pozorne oderwanie się od pierwszorzędnej narracji nie burzy myśli przewodniej krążka.

fot. Sylwia Gudaczewska

I tak oto na polski rynek muzyczny z ofensywą wkroczył ze swoim „Bałaganem” kolejny  kolektyw – List Otwarty – tutaj z czystym sumieniem można by powiedzieć o przełomie. Nowatorskie podejście do kwestii melodycznych, odmienna wizja na rzeczy od strony znaczeniowej i muzycznej, a także mentalne spojrzenie w kierunku świata są składowymi budującymi “Bałagan” Listu Otwartego. A gdzieś po środku znajdzie się także miejsce na „poważne tematy”. Nie dojrzałość czy dorosłość, jak wspomniałam na początku, lecz bardziej odpowiedzialność i szczypta zdrowego rozsądku kreują ów „Bałagan”.

Omawiane tu wydawnictwo jest zatem wbrew nazwie pełną ładu i porządku kompilacją kilku utworów opowiadających szykownie, bez większej presji o codzienności, z którą zmaga się większość z nas. Myślę w związku z tym, że każdy odbiorca „Bałaganu” powinien odnaleźć w nich swój klucz opisanych w tekstach casusów, casusów bez narzuconego konkretnego toku rozumowania.

Płyta oprócz tego sama w sobie jest na tyle uzależniająca, że jesteśmy w stanie przymknąć oko na jej drobne niedoskonałości, mam na myśli głównie te produkcyjne. Najważniejsze jest to, że List Otwarty ze swoim „Bałaganem” ustanowił nową jakość na polskim rynku muzycznym. To nietuzinkowy i organiczny materiał, który znakomicie konsoliduje improwizację progresywno-jazzową z hip-hopem. Pokazuje, jaki potencjał, wbrew niektórym dotychczasowym dokonaniom, tkwi w umiejętnym zderzeniu rapu ze światem muzyki alternatywnej, a rzadko kiedy zespół pokroju rodzimego, ulicznego rapu w ten sposób poddaje go ewolucji.

Podsumowując powyższe rozważania, przyznam, że połączenie ogromnych pokładów emocji przekazywanych w lirykach „Bałaganu”, jego finezyjne, zróżnicowane stylistycznie kompozycje oraz nieopisana w nich moc dała nam naprawdę wyśmienitą, alternatywno-hiphopową mieszankę, na którą wielu z Was bez wątpienia zwróci uwagę. Moją już zwróciła. Mimo że klimaty wokół-hiphopowe nie są moją muzyczną codziennością, to szybko dałam się wciągnąć w propozycję Listu Otwartego, dlatego do „Bałaganu” powrócę pewnie jeszcze nie jeden raz. Warto więc zaznajomić się z nim bliżej, szczerze Was do tego zachęcam.

Ocena : 5/6

***

Facebook: https://www.facebook.com/ListOtwartyPL/

Instagram: https://www.instagram.com/listotwarty/

Twitter: https://twitter.com/ListOtwarty

 


SINGLE

Pyrrustratus jako WiktoRajska Utopia

Stan Bezpowrotny

Garść Słów o Przyszłości