Recenzja: Maciej Balcar – Znaki

okładka płyty "Znaki"
okładka płyty „Znaki”

Maciej Balcar, bo jemu i jego najnowszemu wydawnictwu poświecę tę recenzję, z pewnością jest Wam osobą znaną. To wszak artysta wielowymiarowy, świetnie realizujący się na kilku płaszczyznach artystycznych. Spełnia się nie tylko jako muzyk, autor tekstów czy kompozytor, ale również jako aktor teatralny oraz filmowy. Melomani skojarzą go zapewne z legendarnej grupy Dżem, w której udziela się wokalnie. Warsztat aktorski Maćka podziwiać zaś można w słynnym spektaklu „Jesus Christ Superstar”, od grudnia 2010 także w rock operze „Krzyżacy”. Artysta ma w swoim dorobku muzycznym pięć solowych krążków, tj. „Czarno”, „Ogień i Woda”, w 2012 roku ukazała się trzecia płyta artysty „Live Trax 12”, a trzy lata później premierę miał jego czwarty studyjny album „Ruletka”, którego producentami są Magdalena i Mariusz Konieczny (F.U.H. Magdalena Konieczny).

Rok 2017 zesłał nam kolejną płytę Maćka, zatytułowaną „Znaki”. Nie bez powodu albumowi nadano taką nazwę. Tytułowe „Znaki” są bowiem myślą przewodnią krążka; właśnie na nich skupione jest jego przesłanie, a to dlatego, że:

Zewsząd przemawiają do nas znaki. Niektórych nie zauważamy, niektóre nas cieszą, inne bulwersują, jeszcze inne przerażają. W istocie to jednak zawsze wskazówki, żeby zajrzeć w głąb siebie. – wyjaśnia artysta, zostawiając ocenę i interpretację znaków, ukrywających się na płycie, jej odbiorcom. W takim razie nie pozostało nam nic innego, jak przejść do muzycznej analizy niniejszego dzieła.

Na owym krążku znajduje się 11 dość zróżnicowanych stylistycznie, premierowych kawałków, do których muzykę w całości skomponował sam Maciek. Za warstwę tekstową odpowiedzialni są natomiast Krzysztof Feusette i Wojciech Byrski, znakomici polscy tekściarze oraz niekwestionowani wirtuozi przepięknych słów i skrytych w nich emocji. Wybitny i ceniony skrzypek Jan Gałach pojawia się tutaj jako autor partii skrzypcowych, dzięki którym album nabiera symfonicznego i nieco subtelniejszego zabarwienia. Odpowiedzialność za kwestie gitarowe, w które to płyta najbardziej obfituje, bierze Maciej Mąka udzielający się też w zespołach Agnieszki Chylińskiej czy Edyty Górniak. Warto wspomnieć również o perkusiście Krzysztofie Krupie, który swoją rytmiczną, a zarazem zmienną sekcją perkusyjną wyśmienicie zdołał wpasować się w różnorakość gatunkową kompozycji. Spory udział przy nagrywaniu „Znaków” ma też basista Piotr „Quentin” Wojtanowski. Nie tylko jednak doskonale słyszalna linia basu spoczywa na jego barkach. Piotr jest przede wszystkim współproducentem płyty, a także jej klawiszowcem. Jego powłóczyste fortepianowe aranże podziwiać możemy chociażby w niepokornym i zwiewnym O maku, ze znakomitym wierszem naszego noblisty – Czesława Miłosza.

Maciek Balcar już niejednokrotnie podkreślał w rozmowach, jak ważna jest dla niego współpraca z wieloma doświadczonymi instrumentalistami. Ich współuczestnictwo przy nagrywaniu najnowszego wydawnictwa nie powinno zatem nikogo dziwić. Efektem tego jest niespełna godzinny, niejednorodny brzmieniowo materiał ukazujący potencjał oraz pełnię muzycznych zainteresowań zarówno Maćka, jak i współautorów płyty, z których to każdy wniósł na nią nie tylko swój kunszt i profesjonalny warsztat, lecz też własne muzyczne fascynacje.

Co wobec tego płyta sobą prezentuje? Słuchając jej, na pewno wychwycimy sporo elementów rocka, mieszankę folku z bluesem, a także poezję śpiewaną. Ta ostatnia wyróżnia się w szczególności we wspomnianym już O maku z wierszem Czesława Miłosza na czele. Balcar nie stroni w niej również od zabaw melodiami, umiejętnie przeplatając je frazami Miłosza. O maku to całkiem przedni, energiczny, z dozą bluesowego brzmienia i przyjemny dla ucha kawałek, w dodatku z porywającym wokalem w refrenie, łatwo wpadającym do głowy. Wybór tego numeru na pierwszy singiel promujący płytę nie był więc przypadkowy.

Drugą kompozycją promującą krążek i niewątpliwie zasługującą na naszą uwagę jest singiel Pokochaj, czyli zwieńczająca album fortepianowa i refleksyjna ballada o miłości, co prawda wyrażona lapidarną treścią, ale za to niebywale wzbogacona w emocje. Pokochaj to wyjątkowy utwór, bo jedyny, w którym wokalista odsłania przed słuchaczami swoją duszę, obnażając jednocześnie krasę utworu poprzez lotne słowa tekstu oraz wiarygodność płynącą ze śpiewu Maćka Balcara. Autorem tekstu w tym przypadku jest Michał Zabłocki współpracujący m.in. z Czesławem Mozilem, Grzegorzem Turnauem, Agnieszką Chrzanowską  i Gienkiem Loską.

Podobna rzecz się ma z pozycją otwierającą album, a mianowicie z Trafem. Równie jak Pokochaj zmusza do refleksji i głęboko porusza swoją warstwą liryczną wyśpiewaną na tle akompaniamentu fortepianowego. Oprócz tego intryguje przewijającą się, charakterystyczną zagrywką po kolei grywaną przez fortepian, gitary i harmonijkę.  Traf jest chwytliwym numerem, szybko wobec tego wpadającym w ucho. Trafnie zatem wybrano go na kolejny singiel promujący „Znaki”.

Jeśli chodzi o dobre, rockowe granie połączone z bluesem, to potężną jego dawkę znajdziemy w tytułowej piosence, czyli w Znakach. Te są z kolei wyraźnie oznakowane mistrzowsko wykonaną solówką perkusyjną i dosyć nietypową sekcją skrzypcową, a także szczerym, emocjonalnym tekstem, po raz kolejny świetnie zaśpiewanym warto dodać.

Do tych żywiołowych i z gitarowym pazurem zaliczyć możemy również pozycję nr 4 na płycie – Wiarus. Jest to nuta przepełniona wiarą we własne możliwości, głównie ze względu na kipiącą z niej pozytywną energię, ponadto z przebojową melodią oraz nośnym refrenem, zdecydowanie podbudowującym, a zarazem mobilizującym do działania.

Przy odsłuchiwaniu tego wydawnictwa, największą jednak moją uwagę przyciągnął utwór Trzecia rano, z historią opowiadającą o sercowych rozterkach, samotności i nocnych otępieniach,  podszytą niepokojącą atmosferą, z kapitalnie wplecioną gitarą basową i kontemplacyjną melodyką. To bezapelacyjnie kwintesencja płyty, okraszona szczyptą psychodelii; ponad 7-minutowy hymn, który bez wątpienia urzeknie niejednego słuchacza „Znaków”.

I w ten oto sposób mamy do czynienia zarówno z nastrojowymi, błyskotliwymi i czarownymi w swej istocie balladami, jak również z solidnym, gitarowym tupnięciem, choć nawiązań do dobrze nam znanego „dżemowego” bluesa z domieszką folku też tutaj nie zabrakło. A wyrazista i niekiedy dość wymowna warstwa tekstowa, stanowiąca dla Macieja istotną rolę, idealnie wtapia się w całość z delikatniejszymi songami.

Maciej Balcar, fot. Bartosz Nowicki

Niemniej nie da się ukryć, iż największą ostoją „Znaków” jest niewątpliwe Maciek Balcar. Swoje wokalne umiejętności Balcar prezentuje nie dość, że poprawnie to jeszcze nadzwyczaj gustownie. Muzyk potrafi rozwijać swój wokal zarówno w pięknie w wysokich dźwiękach, jak też w zadziornie niskich tonach. Delektowanie się jego miękkim głosem, z nutką rockowej chrypki i chwytającym za serce lirycznym rozrzewnieniem, to jeden z atutów słuchania tej płyty.

Zresztą nie tylko talent Balcara stoi za sukcesem wybornie prezentującego się głosu wokalisty. Warstwa liryczna także ma na to swój niemały wpływ. Maciej Balcar, jak już powyżej napomknęłam, zawsze miał na względzie wysoką wartość tekstową swojej muzyki, dobierając słowa do swoich aranżacji niezwykle starannie. W przypadku omawianego krążka liryki poruszają całe spektrum odmiennych tematów, m.in.: rozterki miłosne, odwagę podążania za własnymi marzeniami, troski dnia codziennego, problemy i walki z nimi czy choćby zwyczajną ulotność chwili. I trzeba przyznać, słucha się tego z wielkim skupieniem oraz zainteresowaniem, niekiedy z rozbawieniem, czasami z zadumą bądź powagą, co oczywiście dowodzi o ogromnej wartości tego dzieła.

Jak już dało się zauważyć, „Znaki” nie sposób sprecyzować jednym mianem. Świetny, zaskakujący, intrygujący to raptem kilka epitetów, których można tu użyć. „Znaki” to tak naprawdę płyta wielotorowa, będąca swoistą defiladą dźwięków i brzmień, skomponowanych ze smakiem, charakteryzująca się nadto delikatnością i lirycznością. Myślę więc, że powinna spełnić oczekiwania nie tylko fanów twórczości Macieja Balcara, ale również słuchaczy innej muzyki, tej ambitnej i na wysokim poziomie, przede wszystkim polskiej. Z pewnością odnajdą tu coś dla siebie zarówno wielbiciele rockowego, energetycznego grania, jak i fani bluesa czy miłośnicy spokojniejszych tonów w postaci rzewnych ballad.  A żeby faktycznie w pełni się o tym przekonać, zapraszam do odsłuchu albumu i dogłębnego zapoznania się z jego treścią.

www.maciekbalcar.com.pl

Maciej Balcar na Facebooku

Zdjęcia: Bartosz Nowicki  / maciekbalcar.com.pl

Leave A Reply

Your email address will not be published.