[Recenzja] NANKINOWA – W naturze

NANKINOWA to Nika Nankinowa (wokal) i Krzysztof Nankinowy (produkcja muzyczna , klawisze, bas).

„Nankinowa. Przymiotnik. Liczba pojedyncza. Rodzaj żeński. Język polski. Wykonana z nankinu. Rodzaj bawełnianej tkaniny płóciennej o gęstym splocie, przeważnie koloru płowożółtego, choć bywają nankiny farbowane i na inne kolory.
Jeśli już klasyfikować Nankinową to oscyluje ona koło w okolicach trip-hop i nowej elektroniki. Momentami słychać też zdecydowane gitarowe riffy i przesłanki do zimno-falowego grania. Dokładając do tego charyzmatyczny wokal i intensywne polskie teksty tworzy się nieprzewidywalna liryczna mieszanka wybuchowo nankinowa.” – taki opis możemy przeczytać na profilu facebook Nankinowej. Czy to właśnie znajdziemy na jej debiutanckim albumie „W naturze”? Jak najbardziej tak!

„W naturze” to jedna z tych płyt, które przypadły mi do gustu już po pierwszym odsłuchu. Jest na niej mieszanka wszystkiego co najbardziej lubię, czyli niecodzienne kompozycje, prawdziwe, emocjonalne i niedosłowne teksty no i wokal, który scala to wszystko w jedno spójne dzieło.

Muzycznie dużo elektroniki przeplatanej mocnym gitarowym brzmieniem i uzupełnianej rytmicznymi bitami. Znajdziemy również momenty akustyczne.

Tekstowo można odnieść wrażenie, że Nankinowa próbuje przeprowadzić nas przez świat ludzkich zachowań i emocji im towarzyszących. W utworach: „Afrykański owoc”, „Weź mnie”, „Ciacho”, „Tortury” czy „Piach” znajdziemy namiętność, pożądanie i erotykę czasami z nutką humoru. „Boney M” i „Milczę” to dwa kawałki „imprezowe”. Na płycie znalazło się również miejsce na rozstanie i żal, które pojawiają się we „Wszystko ok”. W „Księciu z bajki” Nankinowa wciela się w „niegrzeczną” Królewnę Śnieżkę. „Tętent” to mój ulubiony kawałek z całego albumu. Wokal Niny nas hipnotyzuje a wsłuchując się w kompozycję wpadamy w trans. „Zapałki” to liryczna podróż przez krainę smutku i samotności. W „Myślach niespokojnych” mamy do czynienia z kobiecymi „humorami”. „Aeroplany” to niezrealizowane plany i niespełnione marzenia. „W eterze” – jedyny akustyczny kawałek na płycie przepełniony romantyzmem i opowiadający o wielkim uczuciu. Tytułowy utwór „W naturze” zamyka cały album.

Swoją recenzję podsumuję fragmentem jednego z utworów: „Krzyczeć chcę najgłośniej jak się da. Gardło do krwi rozdzierać, kiedy gra Nankinowa”.

Gorąco zachęcam do przesłuchania albumu.

Leave A Reply

Your email address will not be published.