Ultimate magazine theme for WordPress.

[Recenzja] Pchełki – „Słonko”4 min read

Album co prawda jest krótki, lecz dzięki temu bardzo uważnie skonstruowany – nie ma w nim miejsca na wypychacze i śmieci, a fuzja wielorakich stylistycznie brzmień została tu wnikliwie przemyślana. Mamy w związku z tym do czynienia z naprawdę wysmakowaną oraz godną polecenia płytą…

0

Nie będę ukrywać, że zarówno tytuł, okładka płyty, jak też poprzednie dokonania artystyczne jej twórców zaintrygowały mnie i skłoniły do tego, by obrać sobie ten materiał za kolejny obiekt swoich muzycznych badań. Co tym razem trafiło pod naszą redaktorską lupę? Tym razem do celów badawczych wyznaczyliśmy sobie album „Słonko” formacji kryjącej się pod nieco infantylnym szyldem Pchełki.  Niech jednak nikogo nie zgubią te zdrobnienia i przyjemnie promieniujące nam w ostatnim czasie słonko na niebie. Jeżeli jesteście zatem zainteresowani wynikami moich analiz, to koniecznie czytajcie dalej.

Pchełki to grupa pochodząca w Aleksandrowa Kujawskiego. Jej szeregi zasila wokalistka i flecistka Marta Rogalska, która wraz z pozostałymi członkami, czyli Pawłem Rychertem (klawisze, elektronika, gitara), Krzysztofem Rogalskim (bas) oraz Damianem Kowalskim (perkusja) pisze teksty i opracowuje aranżacje. Bywalcy większych festiwali mogą kojarzyć ich z OffFestival 2008, Open’er 2009 czy Slot art 2009. Swoją muzykę określają dosyć fantazyjnie, bo mianem „hop-siupu” – nieprawowitego nurtu muzycznego nawiązującego do tytułu ich poprzedniej płyty, w której grupa nie stroni od eksperymentów, unifikując w niej różnorodne treści, takie jak np.: rock, pop, alternatywa etno-folk, trip-hop, psychodelę, a nawet jazz.

Muzyczne „Słonko” składa się z czterech utworów; pierwsze dwa są wokalno-instrumentalne, przy kolejnych dwóch skupiamy się wyłącznie na grze instrumentów. Przyznam, że przy pierwszym odsłuchu krążka nie kryłam zaskoczenia – jest on bowiem ulokowany w dość nietypowych, bo nieklasyfikowanych dotąd płaszczyznach brzmieniowych, a co za tym idzie – gatunkowo wydaje się trudny do zdefiniowania. Całkiem możliwe, że właśnie dlatego, iż przewija się przez niego wiele gatunków muzycznych. Słychać tutaj, jak zespół wojażuje w różne strony, m.in. niespotykane w tej formie motywy ludowe, we wspomnianą wcześniej alterntywę czy psychodelę, zahaczając gdzieniegdzie także o trip-hop, szczególnie w pierwszym tytułowym utworze Słonko, zakończonym transujacym, mocnym bitem. Nie brak też wędrówek w kierunku jazzu – mowa o kawałku czysto instrumentalnym Piołun i interesująco prezentującej się w nim sekcji dętej wspomaganej przez trąbkę oraz puzon. To aranżacja, która już od pierwszych sekund prowadzi słuchacza do ciepłych, przestrzennych rejestrów; jest wobec tego jedną z tych bardziej przystępnych na prezentowanym tu wydawnictwie. Trochę brudniejszego, garażowego grania możemy natomiast usłyszeć w pozycji nr 2 pt. Sowa, tej podbarwionej także ciekawym, industrialnym elektro-brzmieniem.

Na naszą uwagę powinien zasłużyć również wokal Marty Rogalskiej, który w pierwszych dwóch kompozycjach zgrabnie przenika przez rozdzierające się partie gitar, klawiszy oraz dudniącą perkusję. Wokalistka ponadto dzięki swej charakterystycznej, hipnotyzującej barwie głosu świetnie podtrzymuje mroczny nastrój dwóch owych pozycji. Na warstwę tekstową także nie sposób nie zwrócić uwagi. Skupia się ona głównie na naturze, w tym przypadku nawiązującej do polskiego folkloru w stylu dawnych ludowych pieśni. Niemniej folk w połączeniu z post-punkem w wykonaniu Pchełek to zupełnie co innego niż znane nam ludowe przyśpiewki. Myślę, że takie odważnie stylistyczno-instrumentalne wplecenia z pewnością wywrą na słuchaczu niemałe wrażenie.

Album co prawda jest krótki, lecz dzięki temu bardzo uważnie skonstruowany – nie ma w nim miejsca na wypychacze i śmieci, a fuzja wielorakich stylistycznie brzmień została tu wnikliwie przemyślana. Mamy w związku z tym do czynienia z naprawdę wysmakowanym i godnym polecenia krążkiem, szczególnie miłośnikom niebanalnych dźwięków. Nie da się jednak ukryć, że jest to materiał, który rządzi się swoimi prawami, wymaga więc od swojego odbiorcy cierpliwości, uwagi oraz wyrobionego gustu, choć i to nie zapewnia, że twórczość kwartetu – nostalgiczna, silnie eksperymentalna i zarazem niezbyt przystępna w odbiorze –  akurat Wam się spodoba, zatem nie jest to muzyka przeznaczona dla szerszego grona słuchaczy. Pomimo to mocno zachęcam do tego, by się z nią zapoznać, bo a nuż ktoś znajdzie w niej coś dla siebie.

PCHEŁKI – SŁONKO

1. Słonko

2. Sowa

3. Piołun

4. Masyw

PCHEŁKI na FACEBOOKU