Ultimate magazine theme for WordPress.

[RECENZJA:] SILENTlive – Czarny Żółty Biały5 min read

0

Długo czekałam na moment, w którym mogłam w końcu oddać się rozkoszy zaznajomienia się z nowym dziełem wałbrzyskiego SILENTlive. Mowa tu oczywiście o albumie Czarny Żółty Biały, który oczekuje jeszcze na swoją oficjalną premierę.

Udostępnienie singla „Manufaktura”, każdy post dotyczący albumu czy trailer drugiego singla stopniowo podsycały napięcie i podnosiły moje oczekiwania co do krążka. Na pewno jesteście ciekawi co chłopcy zaoferują nam tym razem. Czy nas zaskoczą? Tak więc odpalam krążek i biorę się do pisania.

Pierwszy odsłuch, wstrzymany oddech i mogę wykrztusić z siebie tylko jedno – bomba! Nie mogąc się „pozbierać” bez wahania wcisnęłam repeat. Dopiero teraz jestem w stanie krok po kroku przedstawić co zawiera krążek. Na początek mogę powiedzieć, że słuchając krążka na pewno nie będziecie się nudzić. Każdy utwór to inna historia, inne tempo niejednokrotnie zróżnicowane nawet w ramach jednego utworu. Tematycznie zaś płyta jest komentarzem do obecnej sytuacji w naszej najbliższej okolicy, kraju oraz na świecie.

No to zaczynam i … od razu szok. Wydawało się, że znany mi od dawna „Telewizor” niczym mnie już nie zaskoczy … a tu taki aranż nieprzypominający pierwowzoru jak również ostatniej znanej mi wersji. Zupełnie inna linia melodyczna całkowicie zmieniła pierwotne znaczenie utworu nadając mu niemal mroczny wydźwięk. Po takim wstępie rośnie apetyt na dalsze kęsy tego albumu. Kolejny znany mi już wcześniej kawałek „Żołnierze” został ożywiony marszowym perkusyjnym rytmem. Maszerując z „Żołnierzami” przechodzimy do pierwszego utworu, napisanego konkretnie na album „Czarny Żółty Biały”. „Wolny los” przynosi kolejne zaskoczenie. Delikatny początek pozwala przypuszczać, że mamy do czynienia z balladą jednak refreny są już bardzo energiczne a końcówka daje naprawdę mocnego kopa. Utwór jest komentarzem na „nie” Polski w sprawie przyjęcia uchodźców z Bliskiego Wschodu. „Szczęście II” to pierwszy utwór nawiązujący do poprzedniego albumu „Treści do wolności Waszego umysłu”. Przesłanie płynące z tego kawałka nie pozostawia nam złudzeń, że często nie stać nas na marzenia jednak z drugiej strony nie potrafimy docenić tego co mamy, by odnaleźć własne szczęście. Tym akcentem przechodzimy do „Manufaktury”, którą zapewne dobrze już znacie, gdyż jest to pierwszy singiel promujący album „Czarny Żółty Biały”. To utwór zasługujący na miano hitu, bo bez wątpienia jest najbardziej przebojowy na całej płycie. Utrzymany w istnie punkowych klimatach hymn dla ludzi zatrudnionych w zakładach produkcji masowej to swoisty punkt zwrotny na krążku. Przyszedł czas na rozluźnienie. „Neonów moc” to typowo pop rockowy kawałek mówiący o tym, że po ciężkim tygodniu pracy każdy z zasługuje na odrobinę rozrywki, wręcz o niej marzy. I tak docieramy do przedostatniego utworu jakim jest „Lipcowy poranek”. To trzeci i ostatni utwór stworzony dużo wcześniej tym razem jednak w nieco funkowej odsłonie i uzupełniony o dodatkową zwrotkę. Na szczególną uwagę zasługuje w tym utworze wokal, który wydaje się nie mieć granic jeśli chodzi o wysokie dźwięki. Na zakończenie „Powrót do przyszłości II” , który jest kolejnym utworem komentującym sprawę uchodźców. Pierwsza część pojawiła się na albumie „Treści do wolności Waszego umysłu” i była swego rodzaju przepowiednią tego co teraz dzieje się na świecie, gdyż powstała jeszcze zanim uchodźcy zaczęli napływać do Europy. Druga część jest już komentarzem do obecnej sytuacji, powstałej w wyniku nieodwracalnej decyzji. Jak widać temat jest nadal aktualny co zapewne skłoniło do stworzenia drugiej części tego utworu.

Teraz zatrzymajmy się chwilę przy wokalu. Marcin Klasik dał na krążku niezły popis swoich umiejętności. Możemy upajać się delikatnym, momentami szepczącym śpiewem, by za chwilę zadrżeć przy mocnych i silnych wokalizach. Skala głosu Marcina również zasługuje na uwagę, gdyż radzi on sobie zarówno z niskimi jak i wysokimi dźwiękami. Dodatkowym atutem jest także to, że wokalista prowadzi zarówno główny wokal jak i chórki, co na pewno wymagało wiele pracy.

Nie mogę pozostawić bez komentarza strony muzycznej krążka, którą mogę porównać do kalejdoskopu. Misternie pocięte i uporządkowane wielobarwne szkiełka tworzą niesamowitą mozaikę dla ucha, od której nie sposób się oderwać. Obracając lunetę dźwięków możemy usłyszeć depeszowskie klawisze, purpleowskie gitary czy bębny rodem z Metalliki. Każdy motyw, riff czy przejście są dokładnie przemyślane tak, by nie tylko zaskoczyć słuchacza ale nadać albumowi swego rodzaju dramatyzmu mającego na celu podkreślić jego wydźwięk i przesłanie.

Podsumowując album zawiera nowe oraz znane już wcześniej utwory, które dzięki zmienionym aranżacjom zyskały nowe życie. Po raz kolejny SILENTlive pokazali, że bez względu na czas powstania utworów są w stanie zmienić ich oblicze tak, by idealnie wpasowały się w zaplanowaną koncepcję i stworzyły spójną treściowo i muzycznie całość. Wokal bezbłędnie oddaje to co autor utworu miał na myśli. Jedyny minus, o którym niestety muszę wspomnieć to to, że dla mnie album jest stanowczo za krótki i za szybko się kończy 😉 Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko ponownie wcisnąć „repeat” ;).

9/10

Anna Słodkiewicz


Więcej o SILENTlive:

silentlive.pl
www.facebook.com/silentlivepl

Singiel “Manufaktura”:
https://youtu.be/1sUuy7KPRkA