Strona główna Festiwale, koncerty, wydarzenia Relacja z koncertu Twenty One Pilots w Atlas Arenie

Relacja z koncertu Twenty One Pilots w Atlas Arenie

Fajerwerki, ognie, dymy… Zapewne widzieliście je na koncertach wiele razy. Zapewniam Was jednak, że nie w takiej odsłonie. Koncert Twenty One Pilots w łódzkiej Atlas Arenie zapamiętam jako rozmach przez wielkie „R”. Nie tylko przez to, że spełniłam swoje licealne marzenie, lecz przede wszystkim dzięki kreatywności zespołu planującego trasę koncertową.

09 kwietnia 2025, godzina 18.00. Podekscytowane tłumy oklejone czerwonymi i żółtymi taśmami (a co niektórzy owinięci także w złote folie życia) wkraczają na teren Atlas Areny. Aby umilić fanom czas oczekiwania na Josha i Tylera, na scenie pojawił się support – zespół Balu Brigada. Grupa muzyczna, znana m.in. z utworu „So cold”, towarzyszyła Twenty One Pilots także na ich trasie po Stanach Zjednoczonych.

 

credit – Joanna Połeć

 

Czerwona kurtyna opada, zaczyna się prawdziwe show. W rytm „Overcompensate”, na scenę wkraczają pełni energii Tyler Joseph i Josh Dun. Myślę, że wybór tej piosenki jako utworu rozpoczynającego koncert był świetnym zabiegiem. Polscy fani zorganizowali bowiem akcję koncertową, polegającą na zaskoczeniu zespołu słowami „Welcome back to Łódź”, zamiast oryginalnej wersji „Welcome back to Trench”. Oczywiście jest to nawiązanie do koncertu z „Bandito tour”, który w 2018 roku również odbył się właśnie w Łodzi. Płynnie przechodząc z „Overcompensate” w „Holding On to You”, Tyler zapewnił sobie lepszy widok na tłum, obserwując fanów stojąc na pianinie. Oczywiście Josh nie omieszkał stracić tak wspaniałej okazji na popisanie się swoimi umiejętnościami akrobacyjnymi 🙂 Dołączył więc do przyjaciela, przywitał się z fanami, a po chwili wykonał backflipa.

 

credit – Joanna Połeć

 

Podczas „Holding on to You” Tyler stanął też w tłumie fanów, trzymających go na specjalnej platformie. Z kolei podczas „Car radio”, Tyler przeteleportował się prawie pod sam sufit areny. Zawsze mnie zastanawiało skąd artyści mają tyle odwagi do przebywania na wysokościach… Do tej pory nie wiem jaka magia stoi za tym trikiem; w końcu Tyler spojrzał wprost do kamery. Chociaż… był wtedy w masce, którą zdjął dopiero „na wysokościach”. Oczywiście ściągnięcie kominiarki jest nawiązaniem do tego samego gestu, który pojawia się w teledysku do tego utworu.

 

credit – Joanna Połeć

 

Oczywiście, jak na dobry koncert przystało, nie zabrakło także interakcji z fanami. Oprócz trenowania krzyków fanów do piosenki „Heathens”, czy choreografią przy pomocy latarek w naszych telefonach do „Mulberry Street”, na uwagę zasługuje jeszcze jedna kwestia. Nie uczestniczyłam do tej pory w tak świetnie zaplanowanym koncercie pod względem kontaktu z fanami. Mam tu na myśli umiejscowienie scen. Tyler i Josh tak często pojawiali się w różnych zakątkach areny, że większość fanów choć przez moment mogła ich zobaczyć z bliska. Spodziewałam się klasycznej, głównej sceny i sceny B, tymczasem okazało się, że akurat delektowałam się koncertem z miejsca, w którym chwilę później pojawił się Josh wraz ze swoją perkusją. Szczególnie zauważalne było to podczas segmentu z „Routines in the Night” i „The Line”, kiedy stanowisko Josha z perkusją znajdowało się po lewej stronie areny, a Tyler śpiewał po prawej. I tak, zgadliście – podczas „The Line” oczywiście można było usłyszeć słynny popisowy krzyk Tylera, który po raz pierwszy wykonał na gali The Game Awards 2024.

 

credit – Joanna Połeć

 

Po uroczym „Mulberry Street” mogliśmy delektować się filmowym momentem – tym razem to przebrany za Bandito Josh przeteleportował się na trybuny po drugiej stronie Atlas Areny i, trzymając w dłoni latarnię (nawiązanie do jego roli – „torchbearer”) przechadzał się po fosie, ostatecznie znajdując Tylera i przekazując mu kurtkę. Cieszę się, że nie podpalił Atlas Areny 🙂 Po zakończeniu tej misji, na scenie pojawiły się znane nam z Demy szare budynki, a pod nimi wznieciły się płomienie. Takim akcentem chłopaki przeszły do utworu „Navigating”, który rozgrzał serca fanów niczym płomienie na scenie. Co prawda jest to najmniej ulubiony utwór Tylera z całego albumu, jednak osobiście byłam zachwycona tym wykonem na żywo.

 

credit – Joanna Połeć

 

Opowiadając o ulubionych utworach muszę też koniecznie wspomnieć o „Lavish”. Przyznam, że tuż po wypuszczeniu albumu nie byłam jego wielką fanką. O wiele częściej słuchałam bardziej dynamicznych kawałków (typu: „Navigating”, „At the risk of feeling dumb” czy „Overcompensate”). Natomiast choreografia, którą mogłam zobaczyć na żywo – Tyler i Josh przechadzający się pod rękę w wersji extra sassy – to coś co już na zawsze pozostanie w moim sercu.

Mówiąc o zabawnych momentach nie sposób pominąć zdziwienia Tylera, gdy fani zaczęli śpiewać „Sto lat” jego synkowi, który akurat w dniu koncertu kończył roczek, z kolei dzień wcześniej były urodziny córki Tylera, Junie. W prezencie od fanów otrzymał on 3 pluszaki pokemony, które – zgodnie z zamiarem autorów akcji – miały trafić do dzieci wokalisty. Jeden z nich został jednak podarowany fance z tłumu.

W pewnym momencie Tyler zaczął opowiadać o tym, jak jego mama przekazała mu informację, że dziesięcioletni utwór „Doubt” przeżywa na TikToku swój renesans i ludzie zaczęli tworzyć trend do tej piosenki w wersji… demo. Okazuje się, że zaangażowanie fanów było na tyle duże, że zespół postanowił wypuścić tę wersję na platformach streamingowych. Możemy więc być dumni z tego, że nie tylko ogłoszenie pojawiło się akurat w Polsce, lecz przede wszystkim po raz pierwszy na świecie usłyszeliśmy ten utwór na żywo.

Na uwagę zasługuje też podejście duetu do ich znanych, radiowych utworów. Podejrzewam, że wielu fanom „przejadło się” już „Stressed out” czy „Ride”, z uwagi na to jak często pojawiały się one w radiu. Jednak przyznam, że wykonania tych utworów na żywo i nowatorskie podejście do nich, zrobiło na mnie duże wrażenie. „Stressed out” zostało zaśpiewane w zupełnie innej aranżacji – kto by się spodziewał, że 10-letni utwór nadal będzie tak intrygować fanów na żywo. Z kolei podczas „Ride” Tyler zaprosił na scenę uroczą Laurę (czy raczej „Naurę”, jak nazwał ją muzyk) i wykonał utwór razem z nią. Mały twist zauważyłam też podczas „My blood”, kiedy to Tyler zaśpiewał: „I’ll jump right in and pull my pin IN POLAND”, na co Josh odpowiedział ukazaniem swojej koszulki z napisem „Łódź”.

 

credit – Joanna Połeć

 

Co do nowatorskich aranżacji, jedną z niezapomnianych chwil był dla mnie moment, gdy podczas „Paladin Strait” mogliśmy usłyszeć głos Josha. Wielokrotnie wspominał on w wywiadach o swoich zmaganiach z lękiem i chęci ukrycia się za perkusją, by ludzie nie skupiali się na jego osobie. Niesamowite jak duży progres wykonał w tym zakresie. Po reakcji fanów widać było, że wszyscy długo czekali na ten moment. Nie spodziewałam się, że głos Josha jest aż tak aksamitny, co świetnie komponowało się z wokalem Tylera. Przyznam, że widok Tylera i Josha stojących plecami do siebie, przeplatających „Paladin Strait” z „Bandito” to chyba mój ulubiony fragment całego wydarzenia. Tuż po utworze, zespół zszedł ze sceny, światła zgasły, a fani spontanicznie zaczęli śpiewać „Leave the city”, co stworzyło magiczną atmosferę. Oczywiście chłopaki wróciły na bis, a jako ostatni utwór zaprezentowali nam klasycznie „Trees”. Na środku płyty fani zauważyli wielkie czerwone koło, do którego po chwili weszli Tyler z Joshem. W tym momencie chyba najbardziej było widać ich potrzebę bliskości z fanami, pozwolili im bowiem zbliżyć się i otoczyć. Tym akcentem, pełnym emocji, wzruszenia i bliskości, w rytm perkusji Josha i wystrzeliwanych na fanów konfetti, zakończył się koncert. Na osłodę, po pożegnaniu z muzykami, fani mogli jeszcze chwilę cieszyć się utworem „Lavish”, puszczonym w tle.

Ten ponad dwugodzinny koncert na zawsze zostanie w moim sercu. Wszyscy ludzie, których poznałam i pozytywna atmosfera, którą czułam zdecydowanie mają na to wpływ. Myślę, że nie tylko ja nie mogłam powstrzymać się od ciągłego uśmiechu i poczucia wdzięczności za tak wspaniałą muzyczną rodzinę, którą zbudowały chłopaki.

 

Organizatorem wydarzenia był Live Nation.

 

 

Exit mobile version
X
Notice: ob_end_flush(): Failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/wk2021/public_html/wp-includes/functions.php on line 5481