
Album zachwycił mnie nie tylko odważnymi poruszającymi tekstami. Symbolika płyty jest nieprawdopodobna, wyrażają ją także tytuły każdego zawartego utworu, które to przybierają postać siedmiu kolejnych rzymskich cyfr, symbolizujących siedem wejrzeń w okna życia.
Im głębiej wgryzałem się w muzykę Believe, tym coraz bardziej mnie ona do siebie przekonywała, a początkowo rozmazane brzmienie, stawało się klarowniejsze, jednocześnie uwydatniając rozmaitości zawarte w poszczególnych kawałkach, które z początku zdawały się bliźniaczo podobne. To trudna muzyka i przez to zdecydowanie warta poznania.
Dużą rolę spełniają tutaj smyczki Satomi nadające charakter i wyjątkowość każdego kawałka, które nie są typowo radiowymi utworami, gdyż trwają o wiele za długo, ale co najważniejsze nie męczą słuchacza, a wręcz przeciwnie – zaspokoją nasze zmysły.
Mnie przede wszystkim urzekła precyzja, z jaką zespół grał swoje niezbyt skomplikowane piosenki, zachowując przy tym luz i wyjątkowy charakter.
Bardzo ciężko wyróżnić się zespołom grającym polskojęzyczny rock alternatywny i punk z gąszczu bliźniaczo podobnych bandów. Szczerze mówiąc dla mnie większość z nich brzmi tak samo, a przez to i warta jest niewiele. Tutaj mamy do czynienia z zespołem ukierunkowanym, idącym własnymi ścieżkami, nie podążającym za modą, lecz dążącym do samodoskonalenia.
Po kilku latach wrócili z albumiem, na który warto było czekać. Doskonały, przepięknie ubrany w gitary, oprawiony smyczkami i świetnym wokalem. Uznać można, że to najlepszy krążek Believe!
9/10