Bovska po debiucie narobiła nam smaka na kolejne kawałki w jej wykonaniu. „Kaktus” – bo tak nosił tytuł albumu, którym debiutowała artystka był bardzo udanym wydawnictwem. Niejednokrotnie nagradzany i chętnie słuchany przez jej fanów. Bovska postanowiła bardzo szybko wydać kolejny album – drugi w jej karierze.

Nie można zaszufladkować tego albumu, jest różnorodny, ciekawy. Brzmienia, które usłyszymy na albumie mieszają się pomiędzy dance a popem, często zahaczając o poezje śpiewaną.
Kreatywność Bovskiej nie zna granic, muzyka, słowa tak wysoko stawiają poprzeczkę, że trudno sobie wyobrazić jakim kolejnym albumem artystka może nas zaskoczyć. Trudno na albumie odnaleźć utwór słaby, nie mówiąc o tych najlepszych. Dla mnie, czymś wyjątkowym są kawałki „Pysk” – ze względu na pokazy wokalne jakie można usłyszeć od wokalistki, „Wek” – podkreślający ciężkość utworu poprzez solidne bity oraz „Nie dziele na dwa” – ze względu na dopasowanie tekstu do muzyki.
Bovska to Artystka przez wielkie „A”. Wyznacza trendy, pokazuje, że muzyka jest czymś wyjątkowym, że nie można jej brać jedną miarą i jeszcze można zrobić coś nieosiągalnego i wybitnego. Wybitna, cudowna i wspaniała – to określenia, którymi można ocenić najnowsze wydawnictwo Bovskiej.
Ocena 5/6