Truman Capote, słynny amerykański prozaik, pokusił się napisać książkę, której treść będzie oparta na faktach. Tą książką jest właśnie „Z zimną krwią”, historia dwóch mężczyzn, którzy po wyjściu z więzienia, gdzie przebywali skazani za drobne wykroczenia, postanawiają powrócić na drogę przestępstwa i mordują czteroosobową rodzinę. Jak sugeruje tytuł, robią to bez cienia wyrzutów sumienia czy empatii.
Truman Capote jak przystało na rasowego pisarza, którego utwory znajdują się na odpowiednio wysokim poziomie literackim, nie skupił się tylko i wyłącznie na odtworzeniu wydarzeń z dnia zbrodni, ale pokusił się o rekonstrukcję życia rodziny, która padła ofiarą przestępstwa. Pierwsza część książki to opowieść o zwykłym codziennym życiu, jakie w amerykańskim społeczeństwie wiedzie wiele nie rzucających się w oczy rodzin. Te przyjemne, wręcz sielankowe scenki życia codziennego przeplata Capote diametralnie różnymi scenami z życia dwójki mężczyzn, czyli sprawców. W obu przypadkach autor przedstawia ludzi z ich perypetiami życiowymi i tym wszystkim, co wydarzyło się w przeszłości, a doprowadziło do spotkanie Dicka i Perry’ego z rodziną Clutterów, a stamtąd do miejsca zwanego Dziuplą, gdzie mężczyźni oczekiwali na karę śmierci.
„Z zimną krwią” jest reportażem. Ale zupełnie niepodobnym do przeciętnych utworów tego gatunku. Chyba po raz pierwszy trzymam w ręku reportaż- powieść, dzieło literackie, które zasługuje na najwyższe wyróżnienia. Capote ani na chwilę nie zapomina o eleganckim języku, na jaki powinien się zdobyć każdy szanujący się literat, unika bylejakości wynikającej z pośpiechu czy braku staranności.
Kolejna sprawa na którą zwróciłam uwagę to treść. Autor nawet na chwilę nie zapomina się, nie szuka poklasku ani nie goni za tanią sensacją. Chce w swojej książce przedstawić po pierwsze fakty, po drugie, na wzór utworów Dostojewskiego, motywy i predyspozycje psychologiczne sprawców. Obraz, który rysuje przed czytelnikiem ma na celu prezentację ludzi, których te a nie inne drogi i wybory doprowadziły do konkretnego celu i miejsca. Capote nie sądzi, nie wydaje werdyktu, ale zmusza do tego wszystkiego czytelnia, który na podstawie całego materiału może dokonać oceny, autor pozostawił sobie rolę pośrednika.
Książka nie jest lekka i łatwa w odbiorze. Przede wszystkim beznamiętność narracji sprawia, iż przedstawione fakty są bardziej wymowne niż pełne emocji wykrzykniki. Ponadto język literacki to nie tanie słownictwo typowej ekscytującej relacji przeciętnego sprawozdawcy. I każde słowa Capote ma znaczenie. Odbioru nie ułatwia także treść. Brutalność zbrodni, brak motywów i zwyczajność ofiar wywołuje u czytelnika całą gamę emocji, które powodują, że książka staje się trudną lekturą wzbudzającą niepokój, a jednocześnie sprawia, że ciężko ją odłożyć niedoczytaną.
