Zespoły nagrywające na setkę zwykle mają duże doświadczenie w swoim „graniu”. Jest to uwarunkowane tym, że nagranie jednego kawałka na „setke” jest bardzo trudne. Nie są to utwory dopracowane, zawsze zdarzy się jakiś zgrzyt, niedociągnięcie- po prostu zwykłe niedoskonałości, które w późniejszej obróbce są niwelowane lub po prostu nagrywane jeszcze raz. Wiele zespołów nagrywa partie instrumentów całkowicie osobno, później jest to sklejanie w całość, docinanie i układanie w spójny utwór.

Nie jestem znawcą malarstwa, dlatego od razu przejdę dalej, tj. do omówienia najnowszego wydawnictwa tej formacji. „Tu” jest albumem zaskakującym- inna jakość LemON’a, jest wyjątkowy i przede wszystkim ciekawy. Wspólna praca, natchnienia i poznawanie siebie przyniosły rezultat, który słyszymy właśnie na tym albumie. Czuć tutaj inspiracje, a bardziej można to określić jako oddawanie hołdu muzycznym latom 70-tym i wielkim „herosom” tamtych czasów.
Jest odważnie, czasem nieczysto, nierówno, ale wyjątkowo i spójnie, bo utwory są bardzo intymne, obrazują emocje, lęki i refleksje nad sobą oraz otaczającym światem, nad muzycznym dążeniem do doskonałości choć i tak zapętlamy się i stajemy w punkcie wyjścia. Tak właśnie zrobili muzycy – każdy dąży do doskonałości, emocjonalnej lub materialnej, a oni postawili na jedną kartę. Postawili na emocje płynące w dźwiękach nastrojonych gitar, delikatnie muśniętego werbla od perkusji – tak zagrane utwory, by wyzwolić uczucia najgłębiej skrywane.
Nie spodziewałem się takiej płyty, takich emocji, nastrojów i brudu w dźwiękach, punkowego pazura z dobrym rockowym gitarowym riffem połączonego z klawiszami. Nie mamy już do czynienia z folkowo-popowym chłopięcym graniem, lecz pełnowartościowym rockowym albumem, którego muzycy nie będą wstydzić się za dziesięć lat. Mimo drobnych wad, jakie posiada ten album (głównie wspominana wcześniej nierówność i brak czystości), można go pokochać i z całą pewnością nie tylko sympatycy zespołu, ale również nowi odbiorcy będą zachwyceni tym krążkiem.
Płyta poruszy zarówno tych, którzy lubią wymyślność i różnorodność, jak i tych, którzy bardziej cenią sobie prostotę połączoną z niezwykłą głębią przekazu.
Czy tak wygląda istota muzycznej tożsamości zespołu LemON? Osobiście nie miałbym nic przeciwko. Taka wizja może zagwarantować bogatą przyszłość artystyczną, a słuchaczom noce pełne pejzaży głębokich doznań. Kto chce spotkać się z muzyką nowego wieku, do tego muzyką na tyle przystępną, że nie grozi to szokiem, nie będzie rozczarowany.
Ocena: 5,5 / 6
właśnie idę przez płytę – bardzo to ciekawe i świetnie oddałeś kimat krążka w recenzji.
Jest on niezwykle odważny, trudny.