Ostatnio trafiła w moje ręce książeczka „Jak wychować i nie zwariować” Agnieszki Zdziebłowskiej. Cieniutka pozycja, dlatego użyłam określenia „książeczka”, która da się przeczytać w niewiele dłuższym czasie niż godzinka. Tym bardziej, iż lektura nie zawiera skomplikowanych pojęć, jest bardziej niż przystępna językowo. Autorka, wspomniana Agnieszki Zdziebłowska- jak łosi informacja na skrzydełku książki- to absolwentka pedagogiki, terapeutyka, interwenta kryzysowa TUS, arteterapii, bajkoterapii i integracji sensorycznej oraz studentka psychologii, prywatnie matka trójki dzieci. Osoba, która ma wejrzenie na poruszany temat ze wszystkich możliwych stron.
Czym więc jest książka „Jak wychować i nie zwariować” i co jest głównym tematem czy celem omawianej pozycji? No cóż, zaliczyłam ją do poradników, w końcu pani Agnieszka próbuje podpowiedzieć rodzicom, w jaki sposób maja oni zachować zdrowie psychiczne całym procesie wychowywania dzieci. A czy jej się to udaje- tu odpowiedź pewnie będzie bardziej indywidualna i mocno zróżnicowana.
Książka porusza dwa tematy, chwilami mocno się zazębiające. Pierwszy z nich to wychowywanie dzieci. Autorka daje kilka porad, w jaki sposób radzić sobie z pociechami w momentach kryzysowych, jednak takich porad jest bardzo mało, większość nie wprowadza niczego nowego, to takie przedrukwanie skądinąd nawet pożytecznych, rad, z innych pozycji, jakie w tej chwili zalewają nasz rynek (Jak rozmawiać…, Jak mówić…), ale jest ich niewiele i jak nadmieniłam, są odkryciem dla czytelnika, który swoje czytelnicze poszukiwania zaczyna od książki A. Zdziebłowskiej. Dla pozostałych raczej nie ma tu niczego odkrywczego.
Drugim tematem, poruszanym w książce, jest troska o dobro rodzica. I to już jest bardziej nowatorski motyw, bo nieczęsto specjaliści zatrzymują się na tej dziedzinie życia konkretnego rodzica. Niby nie ma tu niczego odkrywczego, wszystko jest bardzo zdroworozsądkowe, ale zapętlona matka czy ojciec często zapominają o swoich potrzebach, co, wiadomo, niekorzystnie odbija się na całym otoczeniu. Dodatkowym elementem, dla jednych smaczkiem, dla innych irytującym wtrętem, będzie porównanie wychowania dziecka w Polsce i w Norwegii i spojrzenie na to zjawisko przez pryzmat rodzica i jego pociechy, tego drugiego jako malucha, a potem osoby dorosłej.
Książeczkę czyta się bardzo łatwo, jest to wręcz pozycja na jedno podejście. Dla osób, które zapoznały się z takim lub innym poradnikiem dotyczącym nowoczesnego wychowywania dzieci bez przemocy fizycznej i psychicznej „Jak wychować i nie zwariować” będzie pewnie mało przydatne. Jednak jeśli jesteś osoba, która stawia temacie pierwsze kroki, taka lektura na pewno stanowi dobry początek.
