„Uczeń seryjnego mordercy” Katherine Ramsland i Tracy Ullman to reportaż z podtytułem: „Historia nastolatka, który został prawa ręką bestii z Houston”. Bohaterem tegoż reportażu jest Elmer Wayne Henley Jr, pomocnik i uczeń Deana Corlla, pedofila, gwałciciela i mordercy. Przez dwa lata pomagał swojemu starszemu znajomemu na upolowanie, a potem także znęcanie się i mordowanie młodych chłopców.
Warto zatrzymać się nad duetem autorek. Katherine Ramsland to wykładowczyni psychologii sądowej i kryminologii, konsultantka seriali kryminalnych. Tracy Ullman jest z kolei producentką filmów dokumentalnych, reżyserką i scenarzystką. Trzeci autor, nieoficjalny, nie wymieniony na karcie tytułowej, ale mający duży wpływ na treść, jest sam Elmer Wayne Henley Jr, obecnie więzień.
Jako reporterki Ramsland i Ullman wykonały ogrom prac badawczych, które po pierwsze odsłaniają przed czytelnikiem życiorysy Deana Corlla oraz dwóch jego pomocników: wspomnianego już Elmera Wayne Henley Jr i David Brooksa. Ponadto autorki spróbowały dotrzeć do listy ich ofiar. Skupiły się także na działaniach policji, która prowadziła śledztwo w sprawie działalności Corlla, przeanalizowały bardzo dokładnie poszczególne czynności, zwróciły uwagę na błędy i niedociągnięcia organów ścigania. Przedstawiły także skrótowo przebieg procesu sądowego Henleya.
Dla uatrakcyjnienia obrazu reporterki pokusiły się o nawiązanie do słynnych morderców, którzy podczas dokonywania zbrodni mieli pomocników, czy jak ich nazywały nasze autorki, uczniów. Dodały do tego wyniki badań psychologicznych, dotyczące działania mózgu nastolatka oraz mechanizmu manipulacji i wpływu nieszczęśliwego dzieciństwa na postępowanie młodzieży.
Nie mogę powiedzieć, iż reportaż jest obiektywny. Ponieważ jedynym żywym źródłem informacji (poza martwą „papirologią”) jest sam Elmer, osoba bardzo zaangażowana w opisywane działania, od pierwszych stron powyższy reportaż wydaje się stronniczy, autorki jawnie sympatyzują z Henleyem.
Książka, pomimo że porusza dramatyczne wydarzenia, napisana jest z wyczuciem. Autorki nie epatują niepotrzebnie krwawymi opisami, dramatyzmu i tak dodaje sama tematyka. Jeżeli chodzi o język reportażu mogę tylko zarzucić nadużywanie określenia „drapieżca seksualny”, powtarzanego stanowczo za często. Poza tym, pomimo drastycznej treści książkę czyta się dobrze, jest prosta w odbiorze, chociaż chwilami dygresje na temat wspomnianych badań psychologicznych czy innych przestępców, mimo, iż ciekawie opisane i interesujące w samej treści, trochę mieszają i wprowadzają lekki chaos. Za to niekoniecznie potrzebne wydały mi się wstawki o dziennikarzach czy pisarzach (np. Truman Capote), a szczególnie artykułach i książkach- które nie powstały- nie miały one żadnego wpływu na przedstawione fakty.
Autorki pisząc powyższy reportaż wykonały kawał świetnej roboty. Przede wszystkim po 50 latach dotarły do dokumentacji śledztwa, przestawiły działania organów policji, niedociągnięcia obrony. Przedstawiły także punkt widzenia Elmera i pomimo pewnej treść nie jest nachalna, czytelnik ma przestrzeń do pełnego wyrobienia sobie własnej opinii. Książka jest napisana z polotem literackim. Ale jak to bywa z literatura faktu treść odsłania brutalną prawdę o życiu, nielekką w odbiorze.
