„Samotnia” to kolejna historia, jaką serwuje nam Anna Kańtoch. Książka zaczyna się w momencie, gdy poczytny autor kryminałów Leon Cichy po ciężkim wypadku trafia do szpitala. W momencie, gdy odzyskuje przytomność, spostrzega u swojego boku kobietę podającą się za jego żonę, ale z każdą chwilą nasz bohater coraz bardziej jest przekonany, iż niewiasta jest podobna do jego żony, ale nią nie jest. Z każdym dniem Leon odkrywa coraz więcej szczegółów nie pasujących do jego dotychczasowego życia, przynajmniej tych fragmentów, które on pamięta. A wszystko komplikuje się jeszcze bardziej przez to, iż Leon po wypadku jest niewidomy.
Tytułowa Samotnia to dom, w którym mieszkają główni bohaterowie, tam też lub w najbliższej okolicy autorka umieściła większość akcji. No właśnie, akcja. Początkowo dużo wskazywało, że książka ma raczej charakter obyczajowy, jednak zmieniło się to dość wcześnie i pojawił się motyw kryminalny. A wtedy, muszę przyznać, akcja ruszyła w dużym tempie, które utrzymywało się w zasadzie do ostatnich stron na jednakowym poziomie. Napięcie także nie odpuszczało, Kańtoch wyskakiwała z coraz to nowymi rewelacyjnymi wiadomościami, które uatrakcyjniały całą intrygę. Wszystko dodatkowo się mieszało przez fakt, że mało kto wierzył w rewelacje rzucane przez Leona, niektórzy podejrzewali nawet, iż ich znajomy i kuzyn po wypadku zwyczajnie zwariował.
W „Samotni” pojawia się cała plejada bohaterów, w większości spokrewnionych z Leonem Cichym, ale są też inni, potrzebni do omawianej akcji. Wszyscy są bardzo ciekawi i tworzą niezbędny element powieści, chociaż nie są najważniejsi, gdyż o miejsce niewątpliwie zajmuje Leon. Ale jako tło stanowią konieczność. W moim odczuciu wszystkie postaci były bardzo normalne, nie lubię przejaskrawionych bohaterów więc tym razem obcowało mi się z poznanymi tutaj bardzo pozytywnie.
Książka została napisana w pierwszej osobie i w tym przypadku stanowi to konieczność, bo tworzona jest w formie pamiętnika niewidomego pisarza, który swoje przeżycia i przemyślenia nagrywa. Przy okazji wyrażę uznanie dla Pani Kańtoch, która tak świetnie oddała osobowość mężczyzny. Powieść podzielona jest na króciutkie rozdziały/ nagrania i jest bardzo lekka i łatwa w odbiorze. Jak wspomniałam, akcja nieustannie się zaostrza, nic nie wydaje się oczywiste, gorzej, niektóre osoby okazują się kimś innym, niż się wydawały, a kolejne rewelacje, jakie odkrywa główny bohater przewracają obraz o nie wiadomo ile stopni. To, z jakim przekonaniem i wiadomościami rozpoczynałam powieść oraz to, o czym byłam przekonana w jej połowie, było zupełnie czym inny, niż to, co otrzymałam na zakończenie. I cały czas było to bardzo pozytywne napięcie. Innymi słowy świetna lektura.

![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-218x150.jpg)
![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-218x150.jpeg)




![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-100x70.jpg)


![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-100x70.jpeg)


