Podczas wyjątkowo mroźnej i śnieżnej zimy na ulicach Warszawy zostają odnalezione zamrożone zwłoki mężczyzny, po niedługim czasie przechodnie trafiają na zamrożone ciało kobiety. W obu przypadkach ktoś pozbawił swoje ofiary wnętrzności. Część z nich zostaje odnaleziona w kolejnym punkcie Warszawy. Do poszukiwania sprawcy tych czynów skierowany zostaje Robert Foks, a nadzór prokuratorski nad mocno rozbudowanym śledztwem przejmuje Eliza Kowalczyk. Pani prokurator kojarzy bieżące dochodzenie ze sprawą pobić, z którą zetknęła się podczas wcześniejszej pracy.

„Skowyt” to drugi tom serii powieści kryminalnych autorstwa Macieja Kaźmierczaka, której głównymi bohaterami są Robert Foks i Eliza Kowalczyk. Oczywiście występują tu także inne znane z pierwszego tomu postaci, jednak w „Skowycie” odgrywają marginalne role, wydaje się, iż ta powieść to scena jedynie dwóch bohaterów.

Akcja „Skowytu” jest bardzo ciekawa, motyw śledztwa intryguje od pierwszych stron, bo rzeczywiście morderstwa są zajmujące, motywy zbrodni trudne do odgadnięcia, podobnie zresztą jak dobór ofiar. Jednak podczas lektury ciągle nasuwało mi się porównanie do części pierwszej cyklu („Pomsta”) i niestety, czegoś mi brakowało. Książka jest ciekawa, ale mniej wyrafinowana niż tom pierwszy, podobnie mniej intrygujące wydawało mi się śledztwo, jakby powieści zabrakło pazura. Owszem, cały czas było dobrze, ciekawie, i w miarę zajmująco, ale ciągle nasuwało się to: w miarę. Ponadto nie do końca przemówił do mnie motyw mordercy zbiorowego, budził zbyt dużo moich wątpliwości. Ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do „Pomsty”,  gdyby nie jej wyjątkowo wysoki poziom „Skowytowi” miałabym dużo mniej do zarzucenia.

Dużym plusem powieści jest ewolucja zarówno samych bohaterów, jak też ich relacji. Zaletą jest również łatwość odbioru na płaszczyźnie językowej. Ponadto wielu czytelnikom spodobają się krótkie rozdziały, które wzmagają napięcie poprzez ustawiczne przeskoki wątków, ale mnie się średnio podobały, bo utrudniały mi, niestety, pełniejsze wczucie się w akcję.

„Skowyt” jako drugi tom oczywiście nawiązuje do swojego poprzednika, ale są to niewielkie łączenia, więc czytanie bez pilnowania chronologii nie powinno stanowić większego problemu. Po pierwsze odbiorca nie traci ważniejszych wątków, a sięgając do „Pomsty” po przeczytaniu „Skowytu” raczej nie musi bać się spojlerów.

„Skowyt” jest więc bardzo ciekawą powieścią z interesującym wątkiem kryminalnym i dynamiczną akcją oraz dopracowanymi i rozwojowymi postaciami. Czekam więc z niecierpliwością na kolejną część.