[Recenzja Płyty] Roman Wróblewski – „3:47”

Istnieje wiele sposobów na to by zasnąć. Pianista Roman Wróblewski wybrał granie i tworzenie. Zamiast czytania książek, oglądania Netflixa lub spacerów, często około godziny 3 w nocy siadał w swoim domowym studiu w Lizbonie i grał tak długo, by znów poczuć zmęczenie i spokojnie zasnąć. Czasem potrzebował kilku minut lub kilku dźwięków by się uspokoić, ale czasem jego sesje trwały nawet kilka godzin swobodnej improwizacji, potrzebnej by w pełni zanotować szczegóły historii. Każdy szkic to jeden sen, zapisany za pomocą dźwięków fortepianu, na którym Roman gra już od blisko 30 lat. Efektem tej gry zostało 8 fortepianowych kompozycji, które znalazły się na płycie „3:47”

Pierwszy utwór nosi tytuł „Wisdom” (pl. Mądrość) – podczas słuchania tego instrumentarium czuć taką właśnie „mądrość”, nie są to proste melodie, acz wyraziste, z różnym tempem. Aż w głowie pojawia mi się dyrygent machający swoimi rękoma, prowadzący jakiś koncert w filharmonii.

Kolejna to „Free Fall”, przy której wystarczy usiąść, zamknąć oczy i powolutku oddychać, oddając się w skupieniu tej melodii. Raz spokojna, twardo postawiona, później z zaskoczenia pokazująca coś więcej.

„Big Hug” miała premierę tydzień temu, 30 marca. Jak mówi tytuł, sądzę, że każdy z nas w tym trudnym czasie potrzebuje takiego „Big Huga” czyli wielkiego przytulasa, kiedy zostaliśmy odizolowani od bliskich, przyjaciół, rodziny, znajomych, szkoły, spotkań na świeżym powietrzu. Słyszę tutaj podenerwowanie i bezsilność, tęsknotę za emocjami, dotykiem.

„End” czyli „Koniec” – bardzo często mówi się, aby zaczęło się nowe, musi się skończyć stare. Bardzo ładnie mi się skleiło „Big Hug” z „End” i szkoda, że nie są obok siebie na trackliście, bo można by wywnioskować, że jest to koniec tego chwilowego chaosu, z którym musimy się pogodzić i to przetrwać, by na końcu odnaleźć właśnie taką „chmurkę” osobistą, jedną, na której będziemy mogli się położyć i odetchnąć po rzeczach, które nam bardzo namieszały w głowach. Mówię o tej chmurce, ponieważ płyta kończy się kompozycją pt. „My Cloud”.

Nie opisałem wszystkich utworów, bo „Jump” czy „Into Shadow” pojawiły się przed premierą płyty i można się z nimi zapoznać m.in. na YouTube

spot_imgspot_img

Subscribe

Related articles

Harry Styles zaprezentował teledysk do „Coming Up Roses”.

Harry Styles znowu tańczy. Artysta udostępnił teledysk do "Coming...

Fontaines D.C. łączy siły z Rosalíą. Premiera utworu „Where Is Gone?”.

Poznaliśmy kolejny singiel z nadchodzącej płyty Fontaines D.C. "Dopamine...

Recenzja: Half Light – „ColorCode”. Każdy kolor ma swój dźwięk

Czy muzykę można opisać kolorami? Half Light na płycie...

„Królestwo” – premiera płyty ShataQS z udziałem Leszka Możdżera. Trasa koncertowa

Nie tworzę wyłącznie po to, aby muzyka dostarczała przyjemnych...

Kinowe premiery września

Wrzesień 2026 przyniesie sporo wyczekiwanych premier kinowych. Nie zabraknie...
spot_imgspot_img