Nie znamy się. Prawdopodobnie.
Acz dogłębnego wejrzenia w rzeczywistość, przykrywającego każde artysty trzewia, aranżacyjne niedoróbki i produkcyjne sztuczki, nie można – również niezmiennie – mu odmówić.

Czy to nie stąd ta siła?

Nowy album nazywa się znajomo, mantrycznie, bezmyślnie powtarzalnie, popkulturowo, prosto z niedawnych, ciepłych jeszcze, choć krew już przestała krążyć i czas na stężenie pośmiertne, nagłówków – „Klauzula sumienia”.

To jedenaście nowych, aktualnych rachunków sumienia. Jedenaście obskurnych prawd o mnie, o Tobie i o nich, nie nas, innych, do szpiku wkurzających. Prawd wypluwanych nam, bez współczucia, w twarz.
Jedenaście piosenek, w których rządzi tekst, oprawiony surowym instrumentarium i maleńczukowskim akustycznym brzmieniem, znanym z solo aktów.
Takiego przecież oto znamy „bardzo Maleńczuka”.
Szanujemy, bez sentymentów pragniemy, nim masochistycznie chcemy się chłostać. Przytaknąć mu dla upojenia własnego sumienia. Ktoś powinien tak mówić.

Premiera 2-go października – czekamy – a jutro (piątek) słowo, czy dźwięk, kto wie, od wielebnego, na jego profilu facebookowym.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.