Wybieram Kulture
Najnowsze wieści o polskiej muzyce!

Recenzja: Alicja Janosz – Retronowa

Laureatka „Szansy na sukces” z 2000 roku, zwyciężczyni „ Idola” w 2002 roku, a niestety do dziś jej osiągnięcia muzyczne nie wyszły na szczyty, jak jej kolegów z programu Idol.

Alicja Janosz do tej pory nie słynęła z wybitnych piosenek, jej produkcje zahaczały wręcz o kicz w pełnym tego słowa znaczeniu. Wspomnę chociażby o jej słynnej „jajecznicy”, dzięki której odsunęła od siebie bardzo wielu fanów z tamtych lat.

Doniesienia o tym, że Janosz nagrywa płytę rozeszły się bardzo szybko i w takim samym tempie ta informacja zniknęła –  nie ukrywajmy, że wiadomość o tym fakcie nikogo nie zainteresowała, do tej pory Artystka była raczej traktowana jak osoba, która stara się trzymać swoje nazwisko nad powierzchnią wody, a reszta tonie jak „Titanic” nie wracając nigdy do żywych. Stało się inaczej. Alicja Janosz wydała po 5 latach spokojnej ciszy płytę „Retronowa”, która okazała się… wyjątkowo dobra!

Tak, dobrze czytacie, Alicja pokusiła się o zmianę stylistyczną, w końcu uciekła od popu, który jej nie służył, a wręcz ją wyniszczał. Artystka wróciła muzycznie do czasów sięgających gatunków bigbitowych i wdzięcznie zaczepia o funk i blues. Świetne delikatne ballady, estetyczna elektronika, która porywa do tańca.

Na płycie nie ma przekombinowania, zahukania, jest przyjemny i dobrze wyeksponowany głos artystki, nie gryzie się z muzyką, w końcu można posłuchać talentu wokalnego, jaki niewątpliwie posiada Alicja. Niezależnie w jakim języku śpiewa, robi to doskonale, bez jakichkolwiek błędów, warsztat wokalny jest perfekcyjny. Płyta nie męczy, nie usypia, jest przede wszystkim oparta na świetnej produkcji, bo kompozytorskim talentem wykazał się tutaj Bartosz Niebielecki, prywatnie mąż artystki. Małżeństwo jest zgranym duetem w sferze muzycznej, co słychać na płycie. Album to muzyka retro  w nowoczesnym brzmieniu, wywołującym bardzo pozytywne emocje.

Płyta jest wyjątkowo prawdziwa, widać, że powstała z potrzeby serca, wyśpiewania tego, co artystce w duszy gra, niż z potrzeby materialnej.  Nie czuć, że jest wyprodukowana na siłę, co zwykle zdarza się, gdy młody artysta kończy jakiś program talent show i szuka mu się repertuaru. Tak niestety było na początku kariery piosenkarki. Janosz w końcu zrozumiała, czym jest muzyka i trudno tutaj nie napisać, że w końcu „wydoroślała”.

Tym razem Alicji życzymy, aby wypłynęła na szerokie wody, bo w pełni na to zasługuje.

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Accept Read More

%d bloggers like this: