WRONA SEN O SMAKU LUKRECJI [Recenzja]

Czy faktycznie jest tak głośno jak obiecywała?

WRONA czyli Weronika Jasiówka jest laureatką konkursu Wydaj płytę z Będzie Głośno organizowanym przez Czwórkę Polskie Radio wraz ze Związkiem Artystów Wykonawców STOART i Stowarzyszeniem Autorów ZAiKS. W uzasadnieniu zwycięstwa WRONY można przeczytać na temat jej indywidualności, oryginalności oraz artystycznej ekspresji.

Album jest stworzony w pełni przez nią samą. Artystka samodzielnie w trakcie pandemii nauczyła się produkcji muzycznej i samplując poszczególne elementy tworzyła kolejne utwory. WRONA pisze na swoich mediach społecznościowych, stykała się w wytwórniach płytowych z opiniami, że jej twórczość jest dla nikogo, utwory są zwyczajnie nudne, a jej wokal nie jest spójny z wizerunkiem.

Weronika nie jest początkującą artystką. Była perkusistką w zespole Brain’s All Gone, który brał udział w konkursie Must Be The Music. Dotarli do półfinałów, zagrali około 200 koncertów. Najnowszy album WRONY jest jednak odmienny od dotychczasowych dokonań zespołu.

Singiel DOUBLE TAP, przywodzący na myśl coldowe brzmienia elektroniczne z lat 80 w połączeniu z wokalem Weroniki odrobinę przywołuje na myśl pierwsze dokonania Mary Spolsky. Selfmade woman, która samplując kolejne efekty stała sama z gitarą na scenie. W przeciwieństwie jednak do Marysi Żak i jej dokonań przy okazji Miło było poznać klimat jest znacznie cięższy, gęstszy. Dostajemy tu okrzyk Hej, który niejako kojarzy się z radosnym krzykiem Mary ze sceny. Tu jednak przypomina on puszczenie oczka w kierunku słuchacza.

Wizerunek WRONY może przywodzić na myśl tegoroczne dokonania Bryskiej. Jednak SEN O SMAKU LUKRECJI jest znacznie bardziej bezpośredni. Bliżej jej jest tu do Ashinkko, o której sama wspomina, że jest fanką. Teledysk do DOUBLE TAP sfinansowany przez konkurs, zanurzony jest w retrofuturyźmie, co jeszcze mocniej może oddziaływać na skojarzenia z coldwavem.

Mamy na płycie dwa utwory w języku angielskim, które zaskakują zarówno pod kątem dojrzałości jak i konstrukcji. STRVNGERS eksponuje umiejętności około synthpopowe zarówno ciekawie budując rytmikę tekstowo. Połączenie języka angielskiego z antraktem w języku polskim może przywodzić na myśl Julię Marcell i jej Echo z nagrodzonej przez Paszport Polityki płyty June.

Artystka wspomina, że jej nowy album prowokuje. Prowokacja nie jest tu jednak agresywna, a wpasowująca się w klimat albumu. Utwory takie jak MATKA TERESA, który świetnie akomoduje natężenie elektroniki za pomocą akompaniamentu prostej linii klawiszowej. TINDER BINGO wprost opisująca rzeczywistość internetowej aplikacji randkowej.

Album jednak nie unika klasycznego problemu debiutu. Natężenie środków oraz pomysłów, czy to w kwestii melodyjnej, tekstowej czy produkcyjnej może sprawiać wrażenie chaosu, niespójności. W trakcie tych około trzydziestu minut dzieje się naprawdę wiele, co może przytłoczyć.

Jeśli jednak nie boicie się nowości, która polaryzuje słuchaczy to ten album jest dla was. Balansując w szeroko pojętej muzyce alternatywnej od muzyki elektronicznej lat 80, swoistym buncie muzyki rockowej, bądź też punkowej aż po synthpop WRONA zaprasza nas na swój SEN O SMAKU LUKRECJI.

Leave A Reply

Your email address will not be published.