Faustyna Maciejczuk to kolejna artystka związana z projektem Fonobo Pitcher. Artystka pod skrzydłami wytwórni FONOBO wydała swój debiutancki singiel „W mojej głowie”. Od dziecka Faustyna jest związana z muzyką, ukończyła szkołę muzyczną drugiego stopnia w klasie skrzypiec, a także studiuje muzykologię. Zapraszam do słuchania jej nowego singla jak i do lektury naszej rozmowy 🙂

Mariusz Majchrzak: Jesteś jedną z artystek, która współpracuje z wytwórnią FONOBO Label w akcji FONOBO Pitcher. Dzięki temu przedsięwzięciu wydałaś singiel „W mojej głowie”. Jak wrażenia, odbiór? Czujesz rosnące wsparcie dla Twojej twórczości?

Faustyna Maciejczuk: Nawiązanie współpracy z FONOBO Label i praca nad pierwszym singlem były przyjemnym doświadczeniem. Wiem, że to dopiero początek moich starań i mam nadzieję, że ich owoce będą coraz bardziej syciły odbiorców. Uczucia, które towarzyszyły mi przy premierze utworu „W mojej głowie”, to zdecydowanie radość i mobilizacja. Radość dlatego, że kawałek raczej należy do energicznych utworów i cieszyłam się, że mogę się nim podzielić z szerszym gronem słuchaczy.
A mobilizacja zrodziła się we mnie dzięki osobom, które podarowały mi swoje uśmiechy i miłe słowa po wysłuchaniu singla.

MM: Jesteś autorką tekstu do singla „W mojej głowie”. Czy słowa w tym utworze są odzwierciedleniem Ciebie i tego, co masz w środku, czy bardziej jesteś narratorką i piszesz teksty z własnych obserwacji otoczenia?

FM: Ponoć jestem dobrym obserwatorem i często zdarza się, że w utworach przyjmuję rolę narratorki. Jednak wszystko przebiega następnie przez mój umysł i opisywana rzeczywistość jest mocno subiektywna. Na swój sposób łączę zauważone elementy z innymi aspektami społecznymi lub emocjonalnymi. Oczywiście wszystko zależy od piosenki i jej klimatu, i tego, co chcę przekazać. Często używane przeze mnie słowa nie są bezpośrednie. A co do „W mojej głowie”, jak sam tytuł wskazuje, były to moje przemyślenia. Dotyczące głównie ludzkich relacji. Jednak słowa nie opisują konkretnej osoby, a raczej zachowanie. Chodzi o to, żeby nie uciekać od własnych uczuć, bo skoro są nasze
i szczere, to muszą być piękne. Sprawiają, że życie również się takie staje i warto dzielić je z innymi osobami.

MM: Zauważyłem, że na Twoim koncie na Spotify znajdują się piosenki z innego projektu. Mowa o piosenkach z producentem o pseudonimie Jest M. Różni się ta muzyka od singla wydanego w ramach akcji FONOBO Pitcher, jak i pokazuje Twoją wszechstronność muzyczną. Czy to też jest gatunek, w którym się dobrze w czujesz, czy jest to też jakaś wypadkowa, chęć spróbowania czegoś innego?

FM: Produkcja utworów ze wspomnianego projektu wygląda zupełnie inaczej, jednak jest to równie ciekawa praca. I tak, czuję się w tym gatunku bardzo dobrze.

MM: Planujesz wydać płytę lub EPkę? Jakie masz plany po wydaniu singla „W mojej głowie”?

FM: Szykuję EPkę, a w niej dawkę pozytywnej energii.

MM: Czy muzyka zawsze była Twoim życiowym planem?

FM: W przedszkolnych czasach mówiłam, że zostanę piosenkarką lub strażakiem. Teraz lubię żartować, że realizuję oba te plany, ponieważ gaszę muzyczne pragnienia. Muzyka zawsze była moją drogą i siłą napędową, więc starałam się w niej realizować od najmłodszych lat.

MM: Czy masz weny twórcze w najmniej oczekiwanych momentach? To znaczy, czy wpadają Ci melodie do piosenek w chwili, kiedy zajmujesz się czymś zupełnie innym i nie możesz tego w żaden sposób zarejestrować?

FM: Tak! Okropny i zarazem piękny moment. Mam coś w głowie, ale wiem, że bez zarejestrowania uleci i ciężko będzie złapać powtórnie ten wątek. Z takich sytuacji przypomina mi się jeden sen, w którym napisałam świetną piosenkę, była moją najlepszą i ulubioną. Niestety za późno się obudziłam, żeby ją zapamiętać. Więc jeszcze trochę czasu i zajmę się również realizacją moich marzeń sennych.

MM: To nie jest Twoja pierwsza współpraca z wytwórnią FONOBO Label. Brałaś udział również w nagraniach do płyty „Jesienne Dziewczyny: piosenki Kaliny Jędrusik”, więc zetknęłaś się z klasyką, z piosenkami, które są zapamiętane przez starsze pokolenie na wiele długich lat. Jak wspominasz tę akcję?

FM: Udział w nagraniach na płytę „Jesienne Dziewczyny” wspominam jako bardzo rozwijającą pracę. Spodobały mi się koncepcja i repertuar i cieszę się, że mogłam wziąć w tym udział.

MM: Co najbardziej lubisz w etapach tworzenia piosenek? Pisanie tekstów do melodii, układanie linii melodycznej, samo nagrywanie wokali?

FM: W procesie twórczym chyba wszystko ma dla mnie szczególne znaczenie. Zdarza się, że tekst i melodia są improwizowane. Mam też takie momenty, że przelewam swoje słowa na papier i ożywiam je muzyką dużo później. Każde z tych działań otwiera moje serce i wyciąga ze mnie emocje. Równie mocno lubię też aranżować utwory. Zabawa barwami i rytmami to duży fun. Co do nagrywania wokali, to ten etap lubię najmniej. Wszystko zależy od tego, ile ścieżek jest do nagrania. No i ważne jest też to, żeby przekazać te same emocje, które towarzyszyły mi przy tym pierwszym „nieprofesjonalnym” rejestrowaniu utworu. To bardzo wymagający proces.

MM: Klimat Twojego singla jest trochę retro, jest specyficzny, jakby połączyć lata 70. z nowoczesnością.
W ten sposób pokazujesz, że warto sięgać po utwory sprzed pięćdziesięciu lat. Miałaś taki zamysł by połączyć klasykę z nowoczesnością czy razem z producentem singla – Jeremiaszem Hendzlem – doszliście do takiego brzmienia podczas wspólnych rozmów o tym jak ma wyglądać produkcja?

FM: Retro klimat to mój pomysł. Jak najbardziej uważam, że warto sięgać po klasykę, sama bardzo lubię słuchać utworów tego typu. Pewnie stąd nawiązanie do brzmień z wcześniejszych lat. Nutkę nowoczesności nadał utworowi Jeremiasz i dzięki temu otrzymaliśmy właśnie taki a nie inny klimat.

MM: Jakie są Twoje muzyczne marzenia? Z kim chciałabyś nagrać duet, zarówno z polskich artystów jak i zagranicznych?

FM: Chciałabym grać dla ludzi i napawać się ich energią. Zwłaszcza na dużych koncertach i festiwalach. Co do duetów, to pierwsi na myśl przychodzą mi Vito Bambino i Quebonafide. Wymarzone duety z zagranicznymi artystami to Mac DeMarco, Joe Newman z zespołu alt-J oraz Tyler Joseph z Twenty One Pilots. Takie ciche marzenia.

MM: Masz bardzo oryginalną barwę głosu. Od razu skojarzyła mi się z kreskówkami dla dzieci. Myślałaś kiedyś o dubbingu do filmów animowanych i kreskówek? Taka barwa głosu jest mocno zapamiętywalna.

FM: Sporo osób mnie do tego namawiało i szczerze mówiąc nie wykluczam, że kiedyś spróbuję swoich sił w dubbingu. Jak o tym teraz myślę, to przypomina mi się, że już dawno temu miałam tę myśl w głowie.

MM: W ostatnim pytaniu pozwolę sobie zapytać o cierpliwość. Przy debiutach raz wszystko przychodzi szybko, a raz trzeba starać się wiele lat by zaistnieć na polskiej scenie muzycznej. Czy miałaś chwilę zwątpienia, czy pasja, którą masz w sobie nieustannie pozwalała Ci przeć do przodu, by spełnić swoje cele i marzenia o wydawaniu autorskiego materiału?

FM: Raczej nie powątpiewam w siebie, staram się nie oceniać swojej twórczości przez pryzmat zaistnienia na polskiej scenie muzycznej i nie nadwyrężam tym samym swojej cierpliwości. Moim priorytetem jest przyjemność, tworzę bo tak czuję i daje mi to dużą radość. Do działania motywuje mnie przede wszystkim pasja i mam wrażenie, że to dzięki temu wszystko dzieje się tak, jak się dzieje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.