Ultimate magazine theme for WordPress.

Recenzja: Yanish – Dobrostan

Do recenzji tej płyty zabierałem się dłuższą chwilę. Ze względu na brak czasu, nie miałem kiedy usiąść żeby zebrać myśli. Natomiast album słuchałem już wielokrotnie: jadąc do pracy, w pracy i po pracy. W różnych stanach emocjonalnych, które pozwoliły na dobre zapoznanie się z materiałem.

Krzysztof Janiszewski na codzień jest frontmanem zespołu HALF LIGHT, który ma na swoim koncie już pięć płyt. Zespół posiada dość spore osiągnięcia na rynku muzycznym, dlatego kompozytor i autor tekstów uznał, że to najlepszy czas, by wydać swoją solową płytę „Dobrostan”.

Płyta jest prosta, przejrzysta, nieskomplikowana, z bardzo chwytną linią melodyczną i tekstami, które można szybko zapamiętać. Słuchając tego krążka można łatwo odgadnąć, jakimi zespołami zainspirował się muzyk i z jakim gustem muzycznym mamy do czynienia.

 Na krążku rewelacyjnie słychać gitarę akustyczną, organy i melotron. Dużo  tutaj muzyki z lat 80-tych i lat wcześniejszych. Niektóre inspiracje można nawet zauważyć w teledysku, w którym Krzysztof występuje ubrany w koszulkę z Dawidem Bowie. Do tych inspiracji można również dodać Depeche Mode, TSA, czy rodzimą Republikę. Nie brakuje również cięższego brzmienie, delikatnie czuć tę miłość do hard rocka. Mam tutaj na myśli nawiązania do Deep Purple, Led Zeppelin i Pink Floyd. Za melodie na płycie odpowiadają: Piotr Skrzypczak- instrumenty klawiszowe i perkusja oraz Krzysztof Marciniak-  gitara, czyli cały zespół Half Light.

Album „ Dobrostan” to świetny zapis emocji, przemyśleń człowieka, który zaznał emocjonalnej stabilizacji, który jest szczęśliwy, a zarazem posiada codzienne rozterki, z którymi musi się uporać jako dorosły i dojrzały mężczyzna. Jest to również osobista dedykacja, podziękowanie dla żony za wsparcie w trudnych chwilach, za miłość i przyjaźń, która zbudowała tę stabilizację.

Dzięki inspiracjom i gustom muzycznym, mamy do czynienia  z idealną melodią, która jest łatwa do zapamiętania.

Słuchając płyty nie mam wrażenia, że czegoś mi brakuje. Nie ma również niczego za dużo. Dobrze zagrana, świetnie wyśpiewana płyta to cel, do którego dążą wszyscy artyści, a Krzysztof dotarł do tego punku, gdzie może powiedzieć z dumą, że osiągnął perfekcję.

%d bloggers like this: