W pewien czerwcowy wieczór w jednym z lokali spotykają się przypadkowo dwie kobiety, które akurat tego dnia kończą 45 lat. Oprócz dnia urodzin łączy je także szpital, w którym przyszły na świat. Nazywają siebie urodzinowymi bliźniaczkami. Dzieli je wiele, jedna jest krawcową, druga nagrywa podcasty. Kolejne spotkanie diametralnie zmienia życie obu  bohaterek.

Lisa Jewell zaserwowała czytelnikom niezłą zagadkę. Początek historii, bardzo tajemniczy, sugeruje rodzinny dramat, jednak kolejne rozdziały odsłoniły obraz, który jest krzywym odbiciem początkowych sugestii. Z powieścią „Nic tu nie jest prawdą” jest dokładnie tak, jak sugeruje tytuł. Nic, co na początku wydawało się oczywistością, nie wygląda właśnie tak. Autorka sprawnie manipuluje przekazywaną historią, tak, że czytelnik poddaje się w przypuszczeniach i pozwala kierować siebie tam, gdzie Jewell zechce go zaprowadzić. Prawda wyłania się powoli, stopniowo i jest totalną niespodzianką. Przez całą powieść padają sugestie, które z jednej strony pozwalają odkrywać kawałki tajemnicy, częściej jednak wiodą na manowce. Czytanie „Nic tu nie jest prawdą” to jak układanie puzzli, do których zniszczył nam się obrazek podpowiadający, niby coś widać, ale wcale nie to, co wychodzi po dopasowaniu poszczególnych elementów.

Dużym plusem powieści są oczywiście bohaterowie. Jewell bezsprzeczne posiada sporą wiedzę z zakresu psychologii, bo jej postaci mają niewątpliwe bogate wnętrza. Zarówno charakterystyka poszczególnych osób, jak też sposób ich postępowania, motywy, są mocno umotywowane psychologicznie, tym samym tworzy się spójny obraz zarówno poszczególnych bohaterów, jak też środowisk rodzinnych.

Książka należy do tych porywających. Nie tylko treść wbija czytelnika w fotel, są tu  fragmenty, które wzbudzają tak silne emocje, iż musiałam odkładać na chwilę lekturę, aby zdystansować się od całego tego bagażu. A jednak wracałam po więcej i więcej. Napisana sprawnie, lekkim językiem, pozwala wręcz pochłaniać poszczególne strony, rozdziały. Wzbudza wielką ciekawość, wręcz wchłania odbiorcę. Powieść napisana jest z punktu widzenia dwóch bohaterek, jednak w trzeciej osobie, no i w bardzo teraz modnym czasie teraźniejszym. Dla mnie to chyba jedyna wada tej książki, bo za tym czasem akurat nie przepadam (a sama teraz piszę), jednak to wrażenie jest bardzo subiektywne, ot taki mój lekki odchył, a dla wielu czytelników jednak może to być zasadnicza zaleta.

Podsumowując „Nic tu nie jest prawdą” jest powieścią z gatunku thrillera psychologicznego, w której każda strona przynosi ogromną dawkę emocji. Barwne i plastyczne postaci dodają treści kolorytu. Pomimo, że napisana lekkim stylem posiada jednocześnie głębię. Stanowi świetną rozrywkę, ale też nieźle pokazuje nietuzinkowy  kawałek życia.