Billie Eilish i James Cameron połączyli siły i zekranizowali niezapomniane show z trasy „HIT ME HARD AND SOFT”.

Billie Eilish podbiła muzyczny świat w wieku zaledwie 14 lat za sprawą popularności utworu „Ocean Eyes” udostępnionego za pośrednictwem SoundCloud. Od tamtej pory jej kariera nie zwalnia tempa, w świecie kina zapisała się w historii jako najmłodsza osoba, która zdobyła 2 Oscary [wraz z bratem Finneasem za utwory do filmów „Nie czas umierać” (2021) oraz „Barbie” (2023)], a na koncie ma już 9 nagród Grammy i 3 albumy – najnowszy to „HIT ME HARD AND SOFT” z 2024 roku. Oba te światy artystka łączy nie od dziś, bowiem od samego początku była autorką teledysków do swoich utworów, a podczas zeszłorocznej trasy do współpracy zaprosiła Jamesa Camerona. Owocem ich przedsięwzięcia jest film, który właśnie trafił do kin.
To, co trzeba docenić w filmie „HIT ME HARD AND SOFT”, to realizacja w formacie 3D. James Cameron, jak wiemy, jest w tej dziedzinie mistrzem, w końcu to on stoi m.in. za serią „Avatar”. Film koncertowy w tej technologii to mała rewolucja w kinowym doświadczeniu. Fanom, którym nie było dane było osobiście uczestniczyć w show Billie Eilish, mogli mieć idolkę na wyciągnięcie ręki i doświadczyć koncertu z jej perspektywy. Koncerty na trasie „HIT ME HARD AND SOFT” były bowiem sprawnie i detalicznie zaplanowane, a film oddaje ogrom przedsięwzięcia i wykonaną pracę na spektakularny efekt końcowy. Na całościowy pozytywny odbiór może wpływać także zaraźliwa, niepohamowana energia, którą Billie Eilish przekazuje na scenie (nawet pomimo skręconej kostki u nogi) oraz oddanie i wdzięczność fanom. W mediach społecznościowych wielbiciele dzielą się filmikami z sal kinowych, na których radośnie wstają z krzeseł i tańczą do ulubionych hitów artystki, i chyba ostatecznie ten obrazek najlepiej powinien podsumowywać film Eilish i Camerona.
Dodatkowo, chwali się nieduże ceny biletów (w odróżnieniu do innych kinowych koncertów) oraz szeroka dystrybucja, dzięki czemu fani nawet z mniejszych miejscowości mogą obejrzeć namiastkę Billie Eilish na scenie.
Patrząc jednak krytycznym okiem, w dodatku z punktu widzenia osoby, która miała to szczęście, że wygrała z nieubłaganym algorytmem systemu sprzedaży biletów koncertowych i doświadczyła dane show na żywo, nie sposób nie zauważyć, że jakość IMAX byłaby lepszym wyborem. Koncerty Billie Eilish szczycą się podkręconym na maksa basem uderzającym w każdą cząsteczkę ciała i potężną sceną 360% znajdującą się na środku płyty obiektu. Niestety „zwykła” jakość kinowego ekranu tego w pełni nie oddała.
Kolejne piosenki były przerywane tzw. wstawkami zza kulis. W większości miały one formę wywiadu Jamesa Camerona dzierżącego ogromną kamerę 3D z Billie Eilish przygotowującą się do koncertu. Dowiadujemy się z nich m.in. o silnej relacji Billie z jej bratem Finneasem, który do tej pory towarzyszył jej w całej karierze oraz o wpływie krytyki na temat ciała dorastającej kobiety. Zabrakło mi jednak poruszenia tematu aktywizmu i organizacji tzw. „zielonej” trasy koncertowej. Billie Eilish nie dość, że przeznaczyła część wpływów z tournée na cele charytatywne, to w każdym odwiedzonym mieście czynnie angażowała się w ochronę środowiska. Gdy 3. i 4. czerwca 2025 roku artystka występowała w Krakowie, w miejskiej komunikacji publicznej dało się słyszeć głos Billie Eilish zachęcający do korzystania z tej formy transportu w drodze na jej koncerty. Poza tym, jako wieloletnia weganka, dba, by na arenach nie zabrakło bezmięsnych opcji w barach. Cała trasa koncertowa zorganizowana była tak, by miała jak najmniejszy wpływ na naturalne środowisko. Z filmu dowiedzieliśmy się jedynie, że wspiera lokalne schroniska i pomaga znaleźć psom swoje stałe domy (co oczywiście w równym stopniu zasługuje na szacunek). Uważam, że warto było poświęcić tym tematom więcej czasu, zwłaszcza, że film trafił do kin na całym świecie, a przekaz miał szansę trafić również do przypadkowych odbiorców.
Ostatecznie, gorąco zachęcam do seansu „HIT ME HARD AND SOFT:THE TOUR”. Warto chociażby dla wersji live utworu „The Greatest”, „What Was I Made For” czy wyjątkowego, wzruszającego wykonania jednego z pierwszych hitów Billie Eilish – „idontwannabeyouanymore” wraz z bratem Finneasem. Poza tym, można zachwycić się scenografią i efektami scenicznymi na najwyższym poziomie. Może kiedyś doczekamy się pełnometrażowego autobiograficznego dokumentu Billie Eilish, tymczasem, cieszmy się wyjątkowym koncertem zarejestrowanym w formacie 3D zrealizowanego przez jednego z największych reżyserów i jedną z największych artystek naszych czasów.















Na AppleTv jest piękny, pełnometrażowy dokument „Billie Eilish: Świat lekko zamglony” – bardzo polecam.
Musimy nadrobić, dziękujemy 🙂