Powieść „Zabiłaś mnie pierwsza” zaczyna się, prawie jak u Hitchcocka, od sceny pełnej napięcia, czyli kobiety uwięzionej w środku ogniska, związanej i pozbawionej swobody jakiegokolwiek ruchu. A później akcja cofa się o kilkanaście miesięcy, aby czytelnika doprowadzić do tego kulminacyjnego momentu. Prawie do samego końca nie wiadomo, kim jest ofiara, nie wiadomo też, kto ją w tym miejscu umieścił, a już całkowitą zagadką jest, dlaczego. Tajemnicą na długo zostaje także, w jakim kierunku ta sytuacja się rozwinie.
„Zabiłaś mnie pierwsza” to thriller psychologiczny ze świetnie nakreślonymi postaciami kobiecymi. Ich sylwetki czytelnik poznaje coraz lepiej w miarę rozwoju akcji, a ta prowadzona jest wręcz po mistrzowsku. Kolejne cechy, przeszłość i tajemnice odkrywane są powoli, ale stopniowo. Autor świetnie wyczuł tempo, w jakim powinien dawkować czytelnikowi kolejne emocje. Dobrze na akcję wpłynęły także cięte dialogi, które świetnie dopełniły portrety bohaterek. Przy okazji też pozwoliły na niezłą zabawę podczas lektury.
Książka napisana jest z trzech punktów widzenia, bo tyle jest wspomnianych bohaterek „Zabiłaś mnie pierwsza”. Oczywiście w powieści występują również mężczyźni, lecz zostali zepchnięci na dalszy plan, stanowią tło dla Margot, Anny i Liv. A nasze panie to postacie bardzo interesujące, każda inna, różniąca się od pozostałych temperamentem, przejściami życiowymi, a także, jak się okazuje, skrywanymi tajemnicami. Autor, John Marrs, w bardzo umiejętny sposób pozwala czytelnikowi zaglądnąć w te mroczne zakamarki przeszłości bohaterek i powoli, kroczek po kroczku odsłania przed nim sekrety Margot, Anny i Liv. Odbiorcy wydaje się, że poznał kobiety już przy pierwszym spotkaniu, jednak kolejne sceny ciągle zmieniają perspektywę i w ostateczności nie wiadomo, czy dane cechy to wady, czy może jednak zalety naszych pań. Pomimo tych nowych faktów postacie bohaterek pozostają spójne i bardzo dobrze nakreślone. Spodobała mi się też lekkość, w jaki sposób Marrs przedstawił relacje między kobietami, oscylującymi między przyjaźnią a wrogością.
Od pierwszego podejścia zauważa się, że autor miesza już samym tytułem: „Zabiłaś mnie pierwsza”, nie precyzując szczegółów, więc pojawia się bardzo wiele pytań, które dodają dużo smaczku lekturze powieści. No i prolog, w którym pojawiają się i ofiara, i sprawca, tyle, że obie postacie są niezidentyfikowane i taka sytuacja trwa prawie do ostatnich stron. A potem i tak wszystko staje na głowie. Zakończenie może mocno zaskoczyć, ponieważ- jak przystało na dobrą lekturę- dopiero w epilogu padają ostatnie słowa ostatecznie spinające akcję.
Język powieści jest bardzo poprawny, łatwy w odbiorze i przystępny, jednocześnie nie ma cech prostactwa. Książkę czyta się przyjemnie, wręcz połyka kolejne strony i rozdziały. Pomimo ponad 400 stron nie wydaje się, aby była ona obszerna. W każdym razie nie wystarcza na długo, bo trudno odłożyć tom na później, chce się jeszcze i jeszcze. Moim zdaniem bardzo ciekawa, zaskakująca lektura z intrygującymi bohaterami i niesamowicie skonstruowaną akcją.

![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-218x150.jpg)
![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-218x150.jpeg)




![[Recenzja książki] Sebastian Orszulik „Tam i z powrotem + trzy metry”](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/1345359-352x500-1-100x70.jpg)


![[RECENZJA KSIĄŻKI] David Duchemin-ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS](https://wybieramkulture.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_5398-100x70.jpeg)


